TechEd 2oo7 [3/4 OT]

skrocona relacja z wyjazdu na teched2k7 w orlando, florida. konferencja trwa od pon, 4.vi do piatq, 8.vi. a wiec wpis troche inny od pozostalych, opisujacy wrazenia z za oceanu [i nie tylko].
relacja poki co bez fotek, poniewaz zapomnialem kabla USB, mam nadzieje zamiescic czesc obrazkowa po powrocie.

kto z polski?

cala podroz odbywam wraz z noisem, znanym z wss. na lotnisq spotkalismy trzech ludkow z ery… jeden z nich musial wrocic, poniewaz umarl mu tesc ): wiec na miejscu jest calych czterech polakow. jesli jest tu ktos jeszcze to poki co sie nie odnalezlismy, co zreszta nie jest dziwne przy tej ilosci ludzi.

wyjazd

nie obylo sie bez nerwow. wize wyrabialem w ostatniej chwili, wiec mialem lekki stres, ze nie zdaze. wylot w sobote, w piatek zadzwonil qrier, i odebralem ja na miescie. gorzej bylo z biletami lotniczymi. dla bezpieczenstwa qpilem w biurze podrozy travele [taka ich mac] – dwa tygodnie przed wylotem, zeby bylo z odpowiednim zapasem. biuro bileciki wyslalo dopiero po tygodniu, w poniedzialek po poludniu. problem polega na tym, ze idioci skorzystali z uslug wspanialej firmy jaka jest poczta polska [taka ich mac]. rownie dobrze mozna ubezpieczac sie w ZUSie czy brac kredyt w pkobp… bilety jak nie trudno sie domyslec – nie dotarly. za glupie 35 pln [co przy cenie biletu nie jest kwota zauwazalna] mozna bylo wyslac firma qrierska… przyznac trzeba, ze szef biura wykazal sie chociaz na tyle, zeby w sobote rano dzwonic do polameru, ktory bilety druqje [jak sie dowiedzialem], ci z kolei wyslali fax na lotnisko, i na niecala h przed odlotem, za dodatkowa oplata 33oPLN uzyskalem duplikaty. bylo troche niepewnosci, huh. z calej historii wniosek jest taki – bilety lotnicze qpuje sie przez internet i wtedy nie ma problemu q: dodatkowo polamer, to biuro w warszawie, a wiec wyslali bilety do wrocka, zeby ci odeslali je do wawy…
no ale bylo minelo – po 15h dotarlem na miejsce. w miedzyczasie trafilismy na bombe na lotnisq w NY. alarm szczesliwie falszywy, ale spowodowalo to spory korek. pierwszy raz widzialem zakorkowane lotnisko – ok 3o samolotow stojacych w rzadq i czekajacych na swoja kolej na odlot. zanim wszystkie po kolei wystartowaly, przez ok 1,5h smazylismy sie w zaduszonym samolocie…

TechEd

musze przyznac, ze troche mnie zszokowalo – spodziewalem sie czegos wiekszego niz dotychczas widzialem, ale nie spodziewalem sie czegos takiego. teched obywa sie w orange county convention center, czyli komplexie konferencyjnym w orlando na florydzie. kw calej polsce na pewno nie ma obiektu o takiej wielkosci. ciekaw jestem czy jest cos takiego gdzies w europie. obiekt sklada sie z dwoch czesci – jedna jest wielka, druga gigantyczna. w pierwszej jest olbrzymia sala konferencyjna [kilkanascie tysiecy krzesel] i kilka sal konferencyjnych. juz czegos takiego dlugo by szukac w naszym malutkim kraiq. tak odbywalo sie rozpoczecie w poniedzialek rano.
zanim jednak nadszedl poniedzialek trafilismy do wlasciwej czesci calego obiektu, gdzie w juz w niedziele byla rejestracja i mozna bylo sie rozejrzec gdzie co jest. glowny obiekt to dwa duze budynki po kilkanascie sal konferencyjnych na 2oo-3oo osob, polaczone gigantyczna hala. co znaczy gigantyczna? gdyby polaczyc boisko legii, polonii i stadion dziesieciolecia to [pomijajac fakt, ze zaczely by sie niezle zamieszki (;] byc moze powstala by plyta o takiej wielkosci. caly obiekt ma 64o.ooo metrow kwadratowych (sic!). podobno na konferencji jest 15.ooo uczestnikow – ale ta informacje jeszcze zweryfiqje. te liczby widac, i ile by to nie bylo – robi KOLOSALNE wrazenie. przy tak olbrzymim przedsiewzieciu jestem pod ciezkim wrazeniem logistyki i organizacji calosci. nie braqje niczego – jedzenia, picia, dostepu do kompow, miejsca w salach, przestrzeni podczas przechodzenia z miejsca na miejsce [przejscie z sali konferencyjnej w poludniowej czesci, do polnocnej – to 15 min podrozy], wszedzie mila obsluga, duzy punkt informacyjny, odpowiednia ilosc toalet, nie ma nawet problemow przy wydawaniu posilkow – a zaznaczyc trzeba, ze zjesc mozna po ludzq, siedzac przy stoliq, a nie tak jak na poslkich konferencjach – z talezykiem, na stojaka, gdzies na schodach, gdzie braqje co najmniej jednej reki, zeby wziac cos do ust, z trzymanego w rekach talezyka.
ze wzgledu na wielkosci czesc obslugi porusza sie takimi pojazdami dwukolowymi, zapomnialem jak sie nazywaja – kilka lat temu bylo o nich bardzo glosno, ponoc miala to byc rewolucja. zamieszcze fotke, mam nadzieje, ze ktos sobie przypomni [prosze o info, bo nie umiem tego wygooglac q: ]. wyglada kosmicznie.

sesje

poki co bylem na kilq sesjach – i byly niezle. przedewsztkim prowadzone sa przez ludzi, ktorzy sie tym zajmuja bardzo blisko – lub wrecz to tworza. niewatpliwie informacje takie sa duzo bardziej aqratne. w kwestii zdobywania informacji mialem okazje sie przekonac, ze nie jest to proste – nawet majac niezly kontakt z polskim emesem, wyciagniecie pozadnych informacji jest raczej trudne, a same informacje zdawkowe. sejsa o powershellu powalila mnie – koles zdobywa u mnie pierwsze miejsce na liscie prezenterow. swietne polaczenie humoru, technikaliow, tempa, zaangazowania – po prostu 1o/1o.
jesli ktos nie ma ochoty uczestniczyc w sesjach ma do dyspozycji ogrom innych techni-atrakcji – nie chce mi sie opisywac szczegolow, bo pisalbym do jutra, ale w skrocie: przy licznych kioskach stoja specjalisci od danej dziedziny, czesto osoby, ktore dany mechanizm/produkt tworza, i mozna sie od nich dowiedziec ciekawych rzeczy [np. czemu nie ma routing compartments czy czemu nie wszytie uslugi radza sobie z IPv6 (; ]. poza tym dostne sa dwa laby, w kazdym ok. 2oo maszyn, z HOL [hands-on-labs] na wirtualkach. w kazdej chwili mozna sobie 'zapchac’ czas, przychodzac do labu i po prsotu przerabiajac sobie jakis krotki scenariusz, prowadzacy przed wybrane cechy produktu.
sesje sa od 9-18, laby sa do 21, od 18-21 sa rozne dodatkowe sesje, pokazy itp – w zasadzie jesli ktos jest swirem, moze przyjsc o 7’3o na sniadanie, i z przerwami na lunch wyjsc z konferencji po 21… ale chyba nawet NUMBER 5 mialby problem z przyjeciem takiej dawki.

examin w2k8 beta

dodatkowym bonusem jest mozliwosc zdawania examinow na certy emesowe w obnizonych cenach. w przypadq examinu beta 71-649. poniewaz examin mozna bylo zdwac za free, nie omieszkalismy sprobowac sil. dzisiejszy poranek, to 3h ciezkiej walki z pytaniami – nie bylo lekko. wyniki examinu beda dopiero jak beta przejdzie w status 'realeased’ czyli za 8-12 tygodni i do tej pory nie bedziemy wiedziec jak nam poszlo – chociaz rewelacyjnych wynikow sie nie spodziewam q: totalnie nie wiedzac czego sie spodziewac, spodziewalem sie najgorszego – i nie pomylilem sie. a oto czego mniej-wiecej mozna sie spodziewac:
– troche pytan dotyczacych konfiguracji virtual servera [od strony administracyjnej ma sie rozumiec – jak konfigurowac skrypty i uprawnienia]
– KMS [key management services]
– oczywiscie wszelkie nowe technologie jakie sie pojawily, w tym m.in. konfiguracja AD FS i AD RMS
– procedury odzyskiwania AD [AD restartable services]
– procedury backupu
– ze dwa pytania o NAP
– ha! trafilo sie i o IPv6 – trzeba znac podstawy [dzieki peki za ostatnia sesje!]
– nowe mechanizmy w terminal services – i to pytania na prawde zaawansowane – nie jakies tam pitu-pitu, tylko konkrety konfiguracji TSGW
– trafilo sie i
o certyfikatach [OCSP]
– no i chyba z 1/4 pytan dotyczyla IISa!!! po prostu zgroza – appcmd trzeba miec w jednym palcu, poziomy zabezpieczen .NET, worker processes i inne takie. normalnie myslalem, ze rzuce monitorem [niech ja dorwe tego, kto ukladal te pytania!!]. pytania imho zupelnie nie przystajace do sciezki amdinistratorskiej – tego rodzaju szczegoly powinni znac developerzy… no w kazdym razie jesli nie zdalem, to jest to czesc wiedzy, ktora ktora musze mooooocno uzupelnic w pierwszej kolejnosci.

o dziwo bardzo niesmialo pojawil sie powershell [oczywiscie w pytaniach do IISa] i wogole – biorac pod uwage ilosc zmian, po egzaminie mam wrazenie, ze najwazniejszy na calym swiecie jest IIS7.o [taka jego mac (; ].

United States of America

o stanach opinie budowalem glownie na bogatej filmografii z tego kraju, w szczegolnosci zapadly mi w pamieci takie tytuly jak np. bowling for columbine czy super size me, chociaz tytulow mozna byloby wymieniac duuuuzo. naladowny w ten sposob, z ciekawoscia czekalem na konfrontacje. w skrocie – jest jak mowia (;
mania wielkosci: wielkie samochody, wielkie drogi, jesli samochod sredni to przynajmniej wielkie kola, wielkie porcje w fastfoodach, giiiiiigantyczni ludzie [w polsce widzialem pare razy w zyciu prawdziwe grubasy – takie chore. tutaj dosc czestym widokiem jest plynaca masa tluszczu, gigantyczna meduza, to wrecz niewiarygodne, ze jeszcze moga sie samodzielnie poruszac], olbrzymia ilosc swiatelek, i reklam [w koncu jestesmy w disneyworld’dzie – esencja konsumpcjonizmu] – jesli w tym kraju znaja slowo 'niuans’ to napewno wylacznie w kontexcie do jakichs odleglych, europejskich zjawisk.

samochody

nie jestem znawca ani fanem, ale nietore wygladaja porazajaca. zwlasza te, za kierownica ktorych siedza czarni kierowcy, ktorzy brak kasy nadrabiaja wielkoscia kol. kilka fotek nieomieszkam zamiescic.
przewazaja rzecz jasna pontiaci i chevrolety [to z tych, ktore rozpoznaje (;], cala masa olbrzymich 4WD i pickupow, generalnie wiekoszc wyglada jak mala ciezarowka albo wielka limuzyna.
zadziwiajacy jest natomiast sam ruch uliczny – pomimo szerokich i dorbych drog, nowych, szybkich samochodow wysokiej klasy, ruch odbywa sie powolutq, spokojnie, bez trabienia. nie widzialem, zeby ktos przekraczal predkosc – nagminnym widokiem jest ktos na scigaczu [1ooo czy 12oo], jadacy bez kasq [he?] z predkoscia ok. 5okm/h [SIC!]. niewiarygodne.
w polsce na takich drogach srednia przejazdowa to byla by jak na krakowskiej – 15o-2ookm/h. dziwne jest rowniez to, ze jak na ten klimat, nie ma wogole sqterow. lenistwo i luxusy, szerokie drogi i ogolnie brak potrzeby na oszczednosc miejsca i paliwa powoduje, ze kazdy woli jezdzic czolgiem, niz ekonomicznym sqterkiem.

orlando

jestesmy poza 'glownym miastem’ w miejscu, ktore wyglada jakby zdrzyly sie dwie autostrady, i w wyniq tego zderzenia powstalo wesole misteczko. albo z drugiej strony – jakby ktos zrobil wesole miasteczko, i zamist chodnikow poprzecinal je autostradami. pasqdztwo. same hotele, badziewsklepy, outlety i autostrady – esensja konsumpcjonizmu [to juz bylo ale tak najlatwiej to okreslic].

klimatyzacja

powinno sie wydac jakies ogolnoswiatowe normy 'jak uzywac klimatyzacji’. kazdy, dowolnej narodowosci, powie, ze klima jest szkodliwa i ze wszedzie jest za zimno. skoro kazdy to wie, to czemu wszedzie jest tak debilnie ustawiana? zeby oziebic powietrze do juz i tak chorych 18 stopni, trzeba puscic nawiew ok 14. podroz autokarem, samochodem czy czymkolwiek niewielkiem
to jak usiasc przy otwartej lodowce z nawiewem. roznice temperatur to ok 2o stopni, wiec wchodzac do pomieszczec zakladam bluze po to, zeby po wyjscu na zewnatrz zostac w 2 sec usmarzonym przez zwrotnikowe slonce.

w koncu-koniec

to najdluzszy wpis w historii tego bloga bo pierwszy ktorzy nie jest do konca OT (; USA jak kraj – opinii nie zmienilem. mam mazenie zobaczyc wielki kanion, route 66 i jazz kluby w NY ale niestety nie tym razem. natomiast ogolnie – FUJ. najbrzydszy ze wszytkich w jakich bylem. milym zaskoczeniem jest to, jacy mili i pomocni sa tu ludzie – co nie zmienia faktu, ze tajlandia, turystycznie i kulturowo, jest nieporownywalnie ciekawsza i piekniejsza [polecam wakacje!]

nastepny wpis o konferencji zamierzam zrobic bardziej na temat – podumowujac tendy, technologie i kierunki, ktore wyraznie sa widoczne w calym programie konferencji.

MSS – po

konferencja, ktora ostatnimi czasy zabierala sporo mojej energii, byla i minela. jak wszystko. nie bylo idealnie – zawsze jest miejsce na poprawki. zarowno sesje jak i infrastruktura mogla byc zrobiona lepiej. i dobrze – miejsce i wnioski na przyszlosc. ciekaw jestem wynikow ankiet – mam nadzieje, ze nie bylo tak zle. staralem sie nie zanudzac q: watek na wss o mss wychwala sejse grzeska i generalnie naszej firmy – iscg (: co mnie bardzo cieszy. ww grzesiek sprzedal mi mistrzowy dowcip:

– czym sie charakteryzuje izraelska wersja SQL?
– odpowiada zapytaniem na zapytanie?

nowe, lepsze 212!

dzieki najlepszemu webdeveloperowi – sethowi, 212 moze przeniesc sie na normalny system, z badziewnego bloxa, ktory jest najh**ym systemem blogowym z jakim przyszlo mi sie zmierzyc. moje podejrzenia potwierdzil seth podczas migracji postow. zdradze tajemnice, ze posty zostaly przewalone przy pomicy XML-RPC poprzez RSSy [+ masa recznej obrobki, nie zgodnych z zadnym standardem szitow z bloxa].

NOWY, LEPSZY 212. seth odgrazal sie, ze bedzie dokladal swoje 5gr. czekam (:

ps. seth ma w piatek urodziny. masz drinki on-the-house ziom (:

koniec DRM? niektorzy mysla!

tyle kasy i wysilq zeby wymyslec DRM. moze nie pojdzie to na marne – poniewaz wiele firm sie z niego najprawodpodobniej wycofa. sprzeczne? niekoniecznie – bo moze wnioski zostana wyciagniete w innych dziedzinach.
niestety poki co microsoft wyciaga wnioski odmienne – jak polski rzad w sprawie podatkow. dziura w budzecie? zwiekszyc podatki! tak emes zwala wine na nizsza niz spodziewana sprzedarz visty na piractwo. przy okazji zapowiada zwiekszyc ilosc zabezpieczen i utrudnien do hacowania visty. nice.

nastepny system to bedzie 75% bibliotek szyfrujacych, 25% systemowych. biznes bedzie kwitl – bo w systemach octa-core jeden procesorow bedzie specjalizowany do kodowania tresci q:

backup w vista

szczerze powiedziawszy, poza zmianami w kernelu i TCPNG, ktore na prawde sie odczuwa pracujac z systemem, vista to dla mnie jedno wielkie zawiedzenie. kolejne narzedzie, ktore jest imho totalnym nieporozumieniem to backup.
stary dobry ntbackup byl bardzo praktyczny i konfigurowalny. nowy backup, ze wzgledu na nowa technologie i totalne przestawienie sie na image, stal sie narzedziem – dla mnie – nie praktycznym. dostepne sa 3 opcje:
– automatic backup, ktory pozwala ustawic kalendarz backupowania
– restore files [logiczne]
– complete backup
[screenshoty sa tutaj]

zaden z backupow nie daje mozliwosci wybrania konkretnych plikow.
automatic backup jest wybiorczy, ale jedyne co widac to kilka opcji typu 'pictures’, 'compressed files’ etc – bez zadnej mozliwosci wlaczenia 'advanced view’ i zdefiniowana czegokolwiek wiecej – ktore katalogi, ktore dokladnie pliki etc.
nie ma juz opcji typu 'system state’ ani zadnej innej opcji dotyczacej konkretnych katalogow lub plikow. wszystko postawione jest na image
pelny image oczywiscie zajmuje odpowiednio duzo miejsca.

reasumujac – kolejne 'ulatwienie’. najwyrazniej targetem visty sa ludzie, o tacy jak tu opisywani. mam nadzieje, ze w srv2k7 sytuacja ulegnie zmianie, bo poki co jestem co najmniej zalamany.

outlook – nienawidze

to #1 na liscie najdurniejszych programow jakie wydal na swiat emes. glownie ze wzgledu na dwa fakty – jest to podstawowe narzedzie z jakiego sie korzysta [niemal non-stop], i brak mozliwosci zastapienia go czymkolwiek innym – bo niestety nawet programy obslugujace MAPI nie obsluguja RPCoHTTPs a przewaznie maja rowniez klopoty z kalendarzem [jesli ktos cos zna i mi podpowie – bedzie moim zbawca, a ja jego dluznikiem!]. oto krotka lista:
– najkrotsza lista jaka moglbym podac to: caly program jest do d* – co chwile cos mnie drazni. ale poniewaz to malo profesjonalne postaram sie wymienic chociaz kilka
interface
caly interface wyglada tak, jakby powstal jakis zaczatek wiele, wiele lat [wersji] temu a potem nikt go nie przedefiniowal, tylko jak sie cos komus przypomnialo, to zrobiono nowa zakladke albo guzik otwierajacy kolejne menu do kolejnego podmenu do poprzedniego podmenu – przykladowo caly sposob zarzadzania profilami, opcjami programu itd. opcje to cos do czego nie zaglada sie na codzien, a przebijanie sie przez ten popieprzony i nielogiczny uklad jest potworny.
kolejny element – byc moze dla wiekszosci nie wazny, ale dla mnie ogromny – to sposob wyswietlania informacji na ekranie i to, ile na raz moge zobaczyc, bez zbednego przewijania ekranow. juz dawno zauwazylem, ze uzytkownicy windows musza miec potworne klopoty ze wzrokiem, bo wszyskie paski, ramki, guziki i tym podobne ornamenty, sa rozmiarow kolosalnych. porownajmy standardowy interface aplikacji outlook 2k3 i tb! 3.80


na czerwono zaznaczone sa zbedne/informacyjne elemnty interfejsu. przy outlooku – zajmuja one ok 6o-7o% calego ekranu! – nie wliczajac w to niemozliwie wielkiego naglowka [przeciez ja nie nosze okularow!]. w tb! tak na prawde ciezko co kolwiek zaznaczyc – ot drobne menu, naglowek wcale nie zajmuje tyle miejsca a mimo to moze byc czytelny i wyrozniony!
a wiec w O na ekranie widze 5-10 naglowkow w gornym panelu [zaleznie od tego ile maili aqrat mam w ciagu jednego dnia] a na dole od 3-6 linijek maila bo reszte zabieraja 'extra brakelines’ ktore wychodza po miernej konwersji z html do txt. w tb! przy tej samej konfiguracji mam ok 14 naglowkow [niezaleznie] i widze przewaznie cala tresc – bo wiekszosc maili miesci sie 25 liniach, ktore widac.
do tego dochodzi obsluga wiadomosci HTML – w tb! widac wiadomosc textowa [calkiem fajnie sformatowana], oraz mala zakladke zeby sie latwo przelaczyc do widoku html. w outlooku pojawia sie napis 'wiadomosc skonwertowana do textu’ [mam w opcjach oczywiscie zaznaczone wymuszenie konwersji] – po klikniecie na informacji jest mozliwosc przelaczenia do widoq html. zeby spowrotem obejrzec w txt tzeba…. obejrzec inna wiadomosc i wrocic do poprzedniej. jesli w opcjach nie ma wymuszenia konwersji to zobaczyc wiadomosci w txt sie nie da. fucking nice.
html to wogole dluga historia jesli chodzi o O. jest to podstawowa forma maila dla tego programu – co osoby takie jak ja [ktore tej formy nie lubia] skazane sa albo na ciagle bluznierstwa albo na poddanie sie 'standardowi’. w ciapkach – bo oczywiscie tu dochodzimy do kolejnej kwestii – O jest totalnie niezgodny z RFC 1855 opisujacej netykiete i sposob pisania maili. oczywiscie tu jest kwestia sporna – ze netykieta to czasy modemow i oszczedzania na kazdym bajcie itp itd… co nie ulega watpliwosci – prawidze pazury O pokazuje przy wymianie korespondencji czyli zwyklych odpowiedziach. z maila typu 'od/do/subject: czy chcesz/body: czy chcesz?’ po nacisnieciu reply dostaje sie ok 3o linijek zawierajacych pol headera, setki dodatkowych linii, wszystkie sigi – a wszystko to wsadzone na koniec maila. czasem jak dostaje taka korespondencje, ktora przeszla przez 5-6 osob, i zmuszony jestem czytac czesciowo od dolu do gory czesiowo od gory do dolu, filtrujac wzrokiem stronice naglowkow i sigow zeby wyciagnac pojdyncze zdania typu 'ok’ czy 'niezgadzam sie’ – to krew mnie zalewa.
to tak bardzo oglednie i w skrocie – bo w zasadzie wiekszosc elementow interfejsu O uwazam za fatalna.
ogolne zachowanie programu
kolejna kwestia – wspolna zarowno dla IE jak i O to zachowanie programu podczas laczenia. standardem jest sytuacja, w ktorej program *cos* robi. w zasadzie to nie jest sie tego pewnym, bo wyglada jakby wisial, obciazenie procka i sieci w okolicy 0%, mimo to program na nic nie reaguje. troche pomocny czasem jest connection status [trzeba trzymac ctrl i nacisnac prawy guzik myszy na ikonce w trayu – to tak zeby bylo latwiej], chociaz i on czesto nie zdradza, co program tak w zasadzie robi. uruchamia sie dlugo, zamyka sie jeszcze dluzej [sic!]. czasem po zamknieciu programu, zniecierpliwiony tym, ze nie chce sie wylaczyc, przywoluje okno programu i zamykam go jeszcze raz.
bardziej zaawansowane
bardziej zaawansowane funkcje poukrywane sa gdzies pod setkami przyciskow, w losowych miejscach interfejscu (; – bardziej powaznie – zagmatwane menu powoduje, ze jest to program dla luserow, ktorzy nie robia nic poza 'napisz/wysij/odpowiedz’. jesli tylko chce sie zrobic cos bardziej nietypowego – zaczyna sie wedrowka i poszukiwanie po zagmatwanym interfejsie opiwywanym wczesniej. masakra. ciekawostka moze byc np. wyswietlenie headersow [pol naglowka] – zeby zrobic to w tb! naciska sie ctrl-shit-k [lub z menu widok wyiera sie opcje 'pola naglowka’]. zeby to zrobic w O trzeba – otworzyc dana wiadomosc, z menu view wybrac options i tam, w malym okienq widac naglowek maila. jesli czegos sie szuka po naglowq – powodzenia. dla kazdego maila trzeba to zrobic po kolei. ciekawostka jest jeszcze jeden fakt – przy niektorych mailach naglowka wogole nie pokazuje. nie wiem czemu, bo zeby przenalizowac, musialbym jakims cudem powyciagac te naglowki i sprobowac znalesc jakas zaleznosc.
filtracja
wizard do tworzenia filtrow to bardzo przydatna rzecz, ulatwiajaca zycie… hmmm doprawdy? chcialem zrobic prosty filtr – maile firmowe niech zostana przeniesione do folderu firmowego. i okazalo sie ze:
– zrobic reguly na podstawie przynaleznosci do grupy dystrybucyjnej sie nie da – znaczy da sie, ale mail musialby byc wyslany w imieniu tej grupy [send as] – bo sprawdzany jest naglowek, a nie czlonkowie
– zrobic reguly na podstawie maila '@fromowy.addr’ sie nie da, poniewaz debilny O nie rozwija adresow! jesli ktos przysyla z zewnatrz to widac 'imie nazwisko [email@addr.com]’ ale jesli ktos przysyla maila z wewnatrz organizacji, to widac jedynie 'imie nazwisko’. i zamiast korzystac z naglowkow, najwyrazniej ten kretyn korzysta z jakiejs przetworzonej wartosci. a wiec tak rowniez sie nie da.
– dostepna jest opcja 'dla osob w mojej ksiazce adresowej’, ktora wymaga przetwazania na komputerze lokalnym [normalnie reguly zachowywane sa na serwerze’. ta opcja jest piekielnie powolna – i moze cos zle zrobilem, ale rowniez nie zadzialala.
– no wiec pozostaje jedyna opcja – utworzenie reguly, ktora zawierac bedzie na liscie wszystkie osoby z calej organizacji. to jednak moze sie nie udac, poniewaz ograniczeniem wielkosci regul jest 32KB [w nowym outlooku 64KB konfigurowalne do 256KB].

wynik – jesli da sie taka regule utworzyc – ja nie umiem. ja sie generalnie na tych komputerach to nie znam
za dobrze, ale w tb! filtry dziaja co najmniej bez zarzutu.
maintenance i administracja
brak dziedziczenia parametrow miedzy katalogami zmusza do konfigurowania opcji na wszystkich katalogach na raz. zeby osiagnac efekt pseudodziedziczenia jest opcja 'wymus na wszystkich kaalogach’. gorzej jak chce sie to zrobic tylko w pewnej hirarchii folderow… no ale to przeciez klient dla luserow, ktorzy nalepiej niech owogle o tym nie wiedza.
mozliwosc konfigurowania tych opcji automatycznie [bo admin sobie to skonfiguje, ale przeciez 9o% pracownikow normalnej firmy nawet nie ma pojecia ze cos takiego mozna chciec skonfigurowac – a potem 2G limit skryznki pocztowej okazuje sie strasznie duzym ograniczeniem] dostepna jest dopiero w exchange 2oo7 za pomoca 'managed folders’. admini starszych exchange moga tylko plakac i pisac userom prosby o kasowanie niepotrzebnej poczty albo reczna konfiguracje tych parametrow z instrukcja jak to zrobic [ROTFL – juz widze jak 'pani z ksiegowosci’ konfiguruje sobie parmatery archiwizacji poczty].
podobnie jest z administracja uprawnieniami np. send on behalf. teoretycznie jest to zabezpiecznie przed adminem i z zalozenia user sam wybiera kto jest jego sekretarka/sekretarzem i ma prowadzic jego kalendarz i korespondencje. ale w praktyce to admin zalatwia takie rzeczy, a niemozliwosc skonfigurowania tego inaczej niz
– zalogowac sie na danego usera
– uruchomic O
– wyklikac
jest bardzo uciazliwa. powinna byc opcja ustawiania takich opcji od strony serwera.

EOF
uffff… wyzygalem. nienawidze, nieznosze, nielubie, nietrawie… a musze. wkrotce bede testowal O2k7. za niedlugo pewnie nawet O2k7 na Ex2k7 – wiec chetnie przyjrze nowym supermozliwosciom, jakie daja.

komputer – skrzynka czy dane?

ciekawe doswiadczenie… filozoficzne dysqsje na temat tego czym jest czlowiek – swiadomoscia czy cialem – nigdy nie zostana do konca ustalone [nigdy – poty, poki nie dokona sie dygitalizacji swiadomosci q:]. musialem lapa oddac do naprawy i dostalem slabsza wersje aby miec na czym pracowac. zrobilem zatem image dysq i przerzucilem na nowego lapa.
pierwsze [pozytywne] zdziwienie to to, ze system wstal bez wiekszych problemow, troche powykrywal urzadzen, poinstalowalem sterowniki i hula.
ale… teraz jakos dziwnie. niby ten sam lap ale nie ten… ciekawe, ze te filozoficzne pytania odnoszace sie do zycia ludzkiego, mozna przelozyc na swiat IT i realnie odczuc [powiedzmy w miniaturze] ich znaczenie… q:

druzyna longhorna

rozpoczynamy prace nad gloszeniem slowa o longhornie (; druzyna longhorna obecnie juz oficjalnie sklada sie z 7 ludkow w postaci: nexor, kojn, peki, noise, marcin [bez nicka… jeszcze], karol [hmm… cos z tym trzeba bedzie zrobic (;] + artur z emesa. pierscien longhorna dzierzy darek [MS].
**UPDATE**
okazalo sie ze karol ma nicka AaaA – w pismie ok, ale jak to wymowic.. bez zajakniecia? q:

[na zdjeciu stojacy artur, czytajacy kojn, sqpiony karol, rozwalony noise i zdegustowany nexor (;]
wkrotce otwarty bedzie oficjalny site – polska strona longhorna, w ramach technetu. bedzie blog, forum, arty – wszystko co byc powinno, zeby o longhornie mozna bylo dowiedziec sie wszystkiego.

nasz pierwszy task to odsmiecenie polskiego tlumaczenia strony technetowej o longhornie. i tak przez nas nie bedzie mozna cieszyc sie 'ekscytujacymi cechami systemu’ ani 'kosztownie zaklocajacymi zlosliwostkami’. za to bardzo przepraszamy (; ale postanowilismy udoqmentowac czesc wersji oryginalnej, zaraz po tym jak juz podnieslismy sie z podlogi:

taki jest efekt, kiedy tlumacz nie jest informatykiem. mysle, ze gdybym mial przetlumaczyc text medyczny, lekarze mieli by nie gorsza ucieche ^^’

pierwsza ankieta jaka chcielismy zrobic to pytanie 'co przedstawia znaczek longhorna?’

macicę
stringi
glowe byka
– nie wiem ale jest fajne

do wygrania: troche fanu q:
oczywiscie nie wierze, zeby tego rodzaju zarcik przeszedl przez tryby korporacji, wiec pozostanie [mam nadzieje] uciecha dla nielicznych tu zagladajacych.