Skip to Content

IT nieuczesane.

IT doesn’t matter

3/22/07

W maju 2003 roku, pan Nicholas G. Carr wsadził kij w mrowisko publikując w HBR artykuł pt. „IT doesn’t matter”. Gdzie sprowadził całą technologie, do roli jaką obecnie pełni prąd w gniazdku, czy transport miejski – generalnie jest, ciężko bez tego funkcjonować, ale nikt się specjalnie tym nie ekscytuje. Branża jak zwykle podzieliła się na dwa obozy. Jestem w tym drugim, tym który się zgadza z panem Carr’em. Oczywiście, chce rozwoju, chce dużych korporacji, reklam, rynku, wszystkiego co napędza naszą kochaną branże, ale jesteśmy znani, zresztą jak chyba każdy, z popadania w lekką megalomanie. Owszem, świadomość admina, że jak przełączy jakąś wajche, albo wyjmie dysk, to firma idzie na dno, albo przynajmniej się o nie ociera działa na wyobraźnie… ale?.

Czy tak jest na pewno? Czy zastanawialiśmy się kiedyś, jak te firmy będą funkcjonowały , gdy dojdzie do tego awarii? Ile takich sytuacji przeżyliśmy? Czy naprawdę firmy nie przetrwają tych kilku dni? Nie mówię oczywiście o elektrowniach atomowych i podobnych przypadkach, nie namawiam też, do masowego palenia procedur awarii i nieinwestowania w sprzęt.

Argumentem, który mnie przekonuje, jest przykład z życia wzięty. Zakład pracy, kilkadziesiąt osób, infrastruktura IT kuleje, ludzie nieprzeszkoleni, stary sprzęt, brak procedur. Nie przeszkadza to wygrywać tej firmie kolejny rok z rzędu prestiżowych konkursów. Czy IT nie jest im potrzebne? Wręcz przeciwnie, jest krytyczne, bo bez maila teraz niczego się nie załatwi, ale tutaj najważniejsi są ludzie i to oni tworzą firmę i jej produkt. Bez prawidłowego IT, są po prostu mniej efektywni i zdecydowanie mniej szczęśliwi. U nich IT nie jest kluczowe i w krótkim czasie jego brak nie wpłynie bardzo negatywnie na funkcjonowanie. A co by się stało gdyby mieli sprawny departament informatyki? Po wielu latach eksperci są zgodni, że IT wpływa na wydajność pracy, tak samo jak kiedyś wpłynęło wprowadzenie elektryczności czy pracy na taśmie, teraz tych rzeczy nikt już nie wynosi na piedestał, choć nie potrafimy bez nich żyć. Nie mają tak istotnego znaczenia….