Skip to Content

IT nieuczesane.
category

Category: DevOps/Scripting

skrypty, programy, command line i inne

wrażliwość na wielkość addendum

linkrobiąc w toalecie to, co się normalnie tam robi, czyli czytając RSSy, okazało się, że całkiem niedawno na blogu Scripting Guy również poruszany był temat Case Sensivity w PowerShell. jest tam jeszcze sporo ‚wyjątków’, o których warto sobie poczytać.

eN.

wrażliwość na wielkość

BnSOffTopic

ogólnie staram się szanować nasz piękny język i tępić ‚kontenty’ czy ‚autentykację’ [choć pewnie lada moment zostaną zapisane jako oficjalnie poprawne]. niemniej tłumaczenia niektórych fraz brzmią … zabiera trochę czasu, żeby się domyślić /: to na tyle jeśli w kwestii filozofii porannej, czas na gimnastykę z innego języka.

PS case sensivity

PS jest miły i przyjemny. stara się użytkownika we wszystkim wyręczyć, pomóc mu, wybaczyć błędy. czasem aż do przesady. ale jak każda istota, ma swoje odchyły, aberracje. tak też jest w przypadq traktowania wielkości znaków – ogólnie wszystko, dla ułatwienia, jest z automatu niewrażliwe na wielkości znaków. czyli mówiąc potocznie, jest baj difolt kejs-insensitive. są jednak wyjątki [bez których reguła nie mogłaby być pełna]:

  1. najbardziej zdradliwe, bo też i często używane, to ‚-unique’. z jednej strony logiczne, że unikalne ma być unikalne… z drugiej, skoro PS jest nieczuły na stan [prawda,  że też ładne tłumaczenie?], to skąd nagle taka zmiana…

jak widać, każdy =))o- jest unikalny. rozsądnie. tak samo zresztą zachowuje się polecenie ‚get-unique’, a mogłoby się wyróżniać choćby dodatkowym parametrem ‚-CI’. ale się nie wyróżnia.

na każdego jest oczywiście metoda, tzw. walec. takim walcem w PS jest sortowanie, które również posiada parametr ‚-unique’, ale ten unique jest bardziej unique niż inne, bo jest właśnie nieczuły na wielkość:

[to nie jest prawidłowy =))o- ]

  1. drugim przykładem, zapewne bardziej [nomen omen] unikalnym, są wyrażenia regularne. oczywiście i tutaj są dwie wariacje – CI i CS, więc trzeba uważać. jeśli używa się zwykłych reguł ‚match’ lub ‚replace’, zachowuje się standardowo [czyli nie zwraca uwagi na wielkość znaków]:

jeśli jednak zdefiniuje się wyrrega [tak pewnie nazywał by się w polskiej wersji Logo. tłumaczone języki to  sqcha] … regexa, to zachowuje się inaczej [czyli CS]:

zmusić regexa do niewrażliwości można na dwa sposoby – albo definiując dodatkową opcję podczas deklaracji, lub modyfiqjąc samą definicję wyrażenia. pierwsza wersja może przestraszyć swoją monstrualnością, ale jak się w kodzie definiuje wiele regexów to warto raz zdefiniować i potem używać:

opcje są wartością binarną, której każdy bit ma inne znaczenie. stąd binarny OR modyfiqjący jej wartość. jeśli wyrażeń regularnych w kodzie jest niewiele, bardziej opłaca się CI ustawić w jego definicji:

PostScriptum

znajomość sztuczek i tricków języka jest bardzo przydatna. można zaoszczędzić wiele linii kodu, a czasem bardzo wiele czasu, zmarnowanego na wyważanie otwartych okien. polecam również zajrzeć na powershellpl.net, ponieważ Bartek się w końcu uaktywnił.

eN.

 

 

ReadKey()

Windows_PowerShell_iconniektóre skrypty powinny pozwolić na dodanie wyboru akcji w trakcie przetwarzania – typu ‚wykonanie akcji A, naciśnij ‚A’, akcja B, naciśnij ‚B’, wyjdź ‚W”… ogólnie należy unikać takiego kodu ale czasem chcemy zrobić skrypt ‚miły’, user-friendly. metod jest kilka, a im bardziej user-friendly tym mniej uniwersalna.

źle

najładniejszą będzie oczywiście dodanie formatki GUI. formatka GUI wymaga bibliotek graficznych. znaleźć można różne wynalazki, z których najśmieszniejszy to korzystanie z WSH O_o’  [ nieznoszę takich frankensteinów]. .NET zawiera oczywiście odpowiednie klasy, można więc skorzystać z klasy System.Windows.Forms.Messagebox – tutaj praktyczny przykład. podstawowe wady tej metody to: wymaga bibliotek Forms, czyli nie zadziała na wersjach Core, oraz nie zadziała w sesjach zdalnych (remoting).

lepiej

inną metodą jest zwykły ReadKey. trzeba niemniej uważać na sposób jego wywołania. najprostsza metoda wywali się w sesji zdalnej:

można zatem użyć metody z obiektu host:

ta jednak metoda wymaga, aby host ją obsługiwał, czyli nie zadziała np. w ISE.

najlepiej

najbardziej natywny ‚PowerShell’ to wykorzystanie metody PromptForChoice obiektu Host.UI, z którego korzystają commandlety. Dzięki temu zachowany jest spójny ‚user-experience’, a metoda zadziała w sesji zdalnej, ISE, konsoli itp, itd [w ISE wyświetli okienko (: ]:

[kod z Technet]

eN.

 

obsługa błędów

catchAllTheErrors-615x461obsługa błędu może przyprawić nieco problemu, dla tego kilka zebranych tips’n’tricks, które mogą się przydać.

try/catch nie działa!

czasem nie działa. a to dla tego, że klauza catch zostanie wykonana dla błędów ‚terminujących’. większość błędów natomiast jest ‚zwykłymi’ błędami, nieterminującymi. zachowanie można zmienić albo zmieniając standardowe zachowanie poprzez globalnie ustawienie zmiennej

co spowoduje nadpisanie wartości ustawionych dla commandletu.

można też po prostu dodać parametr ‚-ea’ dla konkretnego wywołania. przykład. to nie zadziała zgodnie z oczekiwaniami:

napis ‚tu nie działa’ nigdy się nie pojawi. poprawiona wersja:

zapytanie reqrsywne

problem z takim wymuszeniem jest w przypadq zapytań reqrsywnych. scenariusz: chciałbym wyszukać wszystkie katalogi, do których nie mam dostępu. robię reqrsywne przejście po katalogach i ustawiam błąd jako terminujący:

niby działa… ale, błąd jest terminujący. co oznacza, że po pierwszym wystąpieniu zakończy działanie wykonania. zobaczymy tylko pierwszy katalog, do którego nie mamy dostępu.

należy skorzystać z innej metody – przekazania błędów do zmiennej. uzysqje się to poprzez parametr ‚ErrorValue’ [alias ‚ev’]. wada jest taka, że zmienna zwracana jest po zakończeniu działania. tutaj już nie ma try/catch!

oczywiście jeśli nie chce się oglądać błędów z przebiegu, to można sobie dodać ‚-ea SilentlyContinue’ .

szczegóły błędu

na ekranie nadal będzie śmietnik. fajnie byłoby złapać tylko nazwy – i np. dla nich coś wykonać. dla tego warto zapoznać się z obiektem błędu:

teraz widać co mamy do dyspozycji. wyjątkowo ciekawe do obsługi będą ‚FullyQualifiedErrorId’ pozwalający na zdefiniowanie logiki zależnie od rodzaju błędu, oraz ‚TargetObject’ gdzie powinna znaleźć się informacja o obiekcie, który wygenerował błąd. proponuję przetestować, bo tak najlepiej się uczyć:

nie wszystko jest błędem

i na koniec – nie wszystko co my uważamy za błąd, jest błędem. nie mam teraz przygotowanego przykładu, niemniej zdarzało mi się, że commandlet zwracał null lub informował o niepowodzeniu – co było jak najbardziej prawidłowym zachowaniem a nie błędem per se. w takim przypadq trzeba sobie obsłużyć błąd zwykłym if’em bo try/catch tego nie znajdzie.

eN.

PS Proxy Function

800px-Mucha-jobnie podoba Ci się w jaki sposób działa jakieś polecenie? nie chcesz/nie możesz grzebać w źródłowych plikach?

dziś Kacper pokaże, w jaki sposób nadpisać standardowe polecenie, przesilając je.

.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.

Tym razem dla odmiany najpierw skrypt, potem opis.

Jak widać, dzieje się i to dużo. Zaczynając od początku, to co widać powyżej to tzw. proxy function. Co bystrzejsze oko pewnie zauważyło, funkcja ma dokładnie taką samą nazwę jak jeden z domyślnych cmdletów powershellowych. Proxy function powstały właśnie po to, aby umożliwić modyfikowanie działania wbudowanych cmdletów, czy też rozbudowywanie ich o nowe możliwości. Kod wydaje się być dosyć skomplikowany, ale zdecydowana większość została wygenerowana automatycznie za pomocą poniższych komend:

Generują one szkielet cmdletu, który chcemy modyfikować. Całość trzeba jedynie umieścić w dowolnie nazwanej funkcji. Jeśli nie nazwiemy jej tak samo jak istniejący cmdlet to stworzymy wtedy jego kopię z nowymi funkcjonalnościami oraz nazwą.

Aby zdefiniować nowe parametry, należy dodać ich definicję w sekcji param(), tak jak przypadku zwykłej funkcji. W tym przypadku, jeśli podany zostanie nowy parametr -Unbuffered, zmienna scriptCmd, która decyduje o tym co faktycznie się wykona, zostanie zmodyfikowana tak, żeby uruchamiać narzędzie xcopy, które oferuje kopiowanie bez użycia bufora (przełącznik /J). Cmdlet Copy-Item domyślnie nie posiada takiej możliwości. Ale naprawdę ciekawie zaczyna się robić, dopiero po użyciu parametru -Progress. Najpierw uruchamiane jest narzędzie xcopy z poleceniem -PassThrough, dzięki czemu można zapisać wynik w zmiennej, a potem odczytać chociażby id stworzonego procesu.

Jednak najbardziej interesującym fragmentem w tej części kodu jest funkcja Get-IoCounterMb. Dlaczego powstała i dlaczego wygląda tak, a nie inaczej? Jako, że xcopy nie udostępnia żadnych informacji nt. postępu procesu kopiowania, stwierdziłem, że sprawdzę wielkość kopiowanego pliku, a potem będę w pętli odczytywać z performance counterów ilość megabajtów zapisywanych przez proces xcopy w danym momencie. Użyłem runspace’ów, ponieważ z nieznanych mi obecnie powodów powershell nie widział szukanego countera i zwracał błąd. Dopiero utworzenie nowego wątku, podczas tworzenia runspace’a, pozwoliło mi na odczytanie wartości countera dla procesu xcopy. Dlaczego nie użyłem jobów? Ponieważ joby tworzą nowy proces, a nie wątek w obrębie istniejącego procesu, a tym samym zużywają więcej zasobów. Potem scriptblock już tylko czeka na uruchomienie xcopy i od tego momentu pokazuje postęp za pomocą Write-Progress, dopóki proces nie przestanie istnieć. Okazało się, że nie da się tym sposobem zilustrować postępu kopiowania, ponieważ cmdlet Get-Counter, mimo ustawionego czasu odstępu na 1ms w pętli, nie jest w stanie tak szybko zwracać wyników. I tak, dla pliku o wielkości 16GB, pasek postępu kończy się na 12GB. Postanowiłem zostawić jednak ten fragment w celach dydaktycznych. :) Poza tym, w tym przypadku akurat chodziło mi o orientacyjną informację.

Jedna ważna rzecz na koniec. Jeśli proxy function ma taką samą nazwę jak oryginalny cmdlet to go nadpisuje. Dopiero w nowej sesji w której funkcja nie została załadowana będzie możliwe użycie domyślnej wersji cmdletu.

Kacper.

.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.

jako komentarz dodam trick: jeśli w PS komenda zostanie przesilona, to można zmusić PS do skorzystania z oryginału, podając pełną ścieżkę wraz z modułem. w tym przypadku będzie to:

na podobny problem natrafiłem przy SCVMM, który nadpisuje standardowe commandlety hyper-V. i tak aby skorzystać z oryginalnego get-vm trzeba go uruchamiać:

aby usunąć taką funkcję wystarczy … ją usunąć:

w Internetach częściej wykorzystywanym sposobem jest napisanie własnego copy. tworzy się strumień, odczytuje się w chunkach po kilka KB i wyświetla progress bar [np. tu http://stackoverflow.com/questions/2434133/progress-during-large-file-copy-copy-item-write-progress] .pomysł z odczytem liczników wydajności – niezłe (:

niemniej nie mam zaufania to takich metod i pozostaje kwestia mechanizmów cache itd. biblioteka systemowa daje pewne gwarancje. na koniec na wszelki wypadek wolałbym sprawdzić CRC (;

eN.

Excel zamiast CSV

Windows_PowerShell_iconpliki CSV są u mnie w powszechnym użyciu. łatwe w obsłudze, nie wymagają żadnych dodatków, wystarczy podstawowa wersja PS nawet w starej wersji i można generować raporty, łatwy export z excel pozwala to tworzenie pliqw wsadowych z danych z innych działów. wygodnie.

czasem jednak fajnie byłoby ominąć konieczność przejścia xlsx -> csv ->xlsx i wykonać jakieś operacje bezpośrednio. można w tym celu wykorzystać obiekt DCOM. jest sporo doqmentów, opisów – może nie jest to super trywialne i trzeba się przegryźć przez dały model DOM, ale do przeżycia. no i ma podstawową wadę – wymaga zainstalowanego MSExcel na komputerze, na którym wykonuje się operację. na stacji roboczej to zazwyczaj nie problem. na serwerze na odwrót.

Microsoft_Excel_2013_logo.svgrozwiązaniem jest wykorzystanie otwartej biblioteki EPPlus dostępnej na codeplex. nie eliminuje to konieczności znajomości DOM – nadal jest to tylko biblioteka, która pozwala na otwarcie pliq.

jest też gotowy moduł PS, który pozwala wykorzystać ją bez znajomości budowy plików excel. ma oczywiście poważne ograniczenia, jednak implementuje podstawowe operacje, wystarczające do codziennego skryptowania. są nawet funkcje, które wstawiają do arkusza wykresy a więc bardzo dobra opcja dla skryptów raportujących – w pełni zautomatyzowany skrypt, działający na serwerze, bez konieczności instalacji Office, wysyłający raporty xlsx.

w PS5.o można moduł doinstalować bezpośrednio z galerii PS poleceniem

można też go zassać z GitHuba ręcznie, dla starszych wersji.

na blogu scripting guy znajdziecie bogatszy opis zaopatrzony w kilka przykładów.

eN.

 

 

wyciąganie notatek z kindle

800px-Mucha-jobdziś znów gościnnie Kacper ze skryptem w służbie codzienności. pomysły zastosowania PS nie tylko do zadań administracyjnych, a również w zwykłych domowych warunkach, są mocno inspirujące. ponieważ wpisy dotyczą wyrażeń regularnych, sugeruję zapoznanie się z podstawami – np. na stronie regular-expressions.

dziś skrypt automatyzujący wyciąganie ‚clippingów’ z kindle… oddaję głos Kacprowi:

.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.

Od kiedy posiadam Kindle’a kupiłem tylko jedną książkę w wersji papierowej. Wśród wielu zalet Kindle ukrywa się jedna, która w szczególności przypadła mi do gustu. Nazywa się ona – My Clippings.txt. Czytniki Amazonu przechowują w tym pliku wszystkie notatki czy zaznaczenia związane z czytanymi książkami. Przykładowe wpisy w tym pliku wyglądają tak:

Jak widać, mamy tu do czynienia z pewnym schematem, a to daje nam możliwość przekształcenia tych danych na inny format. Zazwyczaj kiedy czytam książkę pierwszy raz, robię dużo zaznaczeń, żeby potem mieć możliwość przypomnienia sobie tych kwestii, które mnie najbardziej interesowały. Można oczywiście przeglądać sobie zawartość My Clippings.txt w celu odświeżenia pamięci, jednak Kindle wpisuje tam wszystko w sposób chronologiczny. Jeśli więc czytam w tym samym czasie dwie książki, to i zaznaczenia będą się przeplatały. Aby ułatwić sobie życie postanowiłem napisać skrypt, który przetworzy dane z pliku My Clippings.txt tak, żeby można było np. filtrować z której książki zaznaczenia chcemy wyświetlić.:

Jak widać skrypt nie jest skomplikowany, a najciekawsze fragmenty to regexy, które pobierają określony typ danych.

Na samym początku wstawiam średnik pomiędzy samą zawartość wpisu, a metadane. Prawdopodobnie nie jest to konieczne, ale znacznie mi ułatwiło tworzenie regexa w sekcji oznaczonej komentarzem „Extract clipping content”. Potem za pomocą wyrażenia „- (.*?) ” wydobywany jest typ wpisu. Zastosowanie nawiasów tworzy tzw. capturing groups, dzięki którym zwracana jest sama nazwa bez otaczających znaków. Jest to alternatywna wersja zapisu [Regex]::Matches($Clipping, $Pattern), który omawiałem w poprzednim wpisie.

Przy zapisywaniu tytułu książki do zmiennej wykorzystuję wyrażenie „.*(?=- )”. Ten regex zawiera tzw. positive lookahead, który zwraca wszystko od początku stringa aż do wystąpienia sekwencji znaków „- „, nie uwzględniając samej sekwencji (za to jest odpowiedzialny positive lookahead właśnie).

Na sam koniec, ponownie korzystając z capturing groups, pobieram wszystko co jest za znakiem średnika i zapisuję w zmiennej ClippingContent. Dalej jest już tylko stworzenie obiektu przy pomocy hashtable’a i dodanie go do tablicy Clippings, która jest zwracana przez skrypt.

Kacper

.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.

eN.

uprawnienia AD

private-property-rightsstruktura AD to żywy organizm, który ewoluuje, ulegając ciągłym modyfikacją – nowi użytkownicy, wycofanie kont… ale również nowi administratorzy i delegacje do poszczególnych gałęzi etc. jak każde środowisko – i to ulega zaśmieceniu. jak każdy bałagan – może to stanowić osłabienie bezpieczeństwa, głównie z powodu jakiś zapomnianych uprawnień. ktoś-gdzieś-kiedyś nadał uprawnienia kontu serwisowemu lub grupie do modyfikacji obiektów, czas leci, a AD nie daje możliwości łatwej weryfikacji nadanych uprawnień. przy złożonej strukturze drzewa, często zostają dziury w postaci niekontrolowanego dostępu na podwyższonych przywilejach.

jak zatem to szybko odczytać? SOA#1 czyli – PowerShellem. podstawowy skrypt jest dość trywialny, ponieważ PS dysponuje możliwością łatwego odpytania się o jednostki organizacyjne oraz odczytanie uprawnień. co więcej – cały kod można uruchomić jako najzwyklejszy user [oczywiście w standardowej konfiguracji]. jedyne, co trzeba na stacji doinstalować to moduł ActiveDirectory [RSAT]. cały problem natomiast, sprowadza się do wyszukania uprawnień, które nie są dziedziczone tylko nadane niezależnie – bo na tym przecież polega delegacja:

to oczywiście zarys, skrypt napisany ‚na kolanie’. diabeł leży w szczegółach, więc aby przygotować całe narzędzie trochę walki będzie. a ten diabeł to głównie filtrowanie wyników:

  • w AD jest spora grupa uprawnień niedziedziczonych, nadawanych podczas promocji DC – nazwijmy je ‚standardowymi’. mamy więc dwa wyjścia – albo sobie obrobić plik po wypluciu, albo napisać kawałek kodu, który te uprawnienia przefiltruje. może nie jest to super-trudne, ale przyjemne do napisania na pewno też nie jest.
  • z takich ‚standardowych uprawnień’, po testach w kilq domenach zauważyłem, że powtarzają się:

  • grupy, których SIDy się tutaj nie rozwiązują to Account Operators i Print Operators. warto zwrócić, że to SIDy lokalne a nie domenowe.
  • w niektórych domenach, potrafił te SIDy rozwiązać O_o
  • output powinien być w postaci ładnego obiektu, żeby wyexportować do CSV do dalszej prezentacji i obróbki.
  • get-acl nie ma opcji NIE-rozwiązywania SIDów na nazwy więc trzeba je z powrotem sprawdzać przy porównaniach /:

eN.

 

 

 

jak przeszukiwać Internet przy pomocy PowerShell (;

800px-Mucha-jobdzisiejszy wpis jest przygotowany gościnnie przez Kacpra. Kacper jest specjalistą SCCM i szeroko rozumianej automatyzacji/orkiestracji, co tłumaczy odwołanie się do metod zakrawających na developerkę, gdy UI w postaci formatek dostarczanych przez dostawcę nie wystarczyło. jest to też bardzo ciekawy przykład tego, jak uniwersalny jest PS…

.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.

Nie znasz dnia, ani godziny kiedy może się przydać PowerShell. Szukałem ostatnio lodówki z kostkarką i trafiłem w ten sposób na stronę w http://www.liebherr.aged.com.pl/. Niestety twórca filtra produktów nie przewidzał, że ktoś mógłby szukać lodówki ze wspomnianą kostkarką. Mogłem oczywiście znaleźć sobie jakąś inną stronę czy sklep internetowy. Jednak mój wewnętrzny nerd został podrażniony, nie było już odwrotu. :) Postanowiłem zaprząc PowerShella do tego zadania, jak to mam w zwyczaju. Trzeba było napisać małego crawlera, który znajdzie to czego mi się nie chciało samemu szukać. Efektem postanowienia jest poniższy skrypt:

O dwóch rzeczach należy wspomnieć. Cmdlet Invoke-WebRequest i wykomentowanej linii na końcu. Invoke-WebRequest wywołuje uczucia ambiwalentne. Z jednej strony ma kilka fajnych funkcjonalności jak np. użyta właściwość Links zwracanego obiektu. Zawiera ona tablicę linków które znajdują się na stronie, więc nie trzeba się bawić w regexy i szukać ich samodzielnie. Jest też kilka innych ciekawych właściwości jak np. Images czy InputFields. niestety Invoke-WebRequest ma też jedną wadę, która może być w pewnych sytuacja dosyć uciążliwa. Mianowicie dosyć słabo sobie radzi z kodowaniem UTF8 bez BOMa. A w zasadzie to w ogóle sobie nie radzi i zwraca po prostu krzaki jeśli na stronie są np. polskie znaki diaktryczne. I niestety nic się nie da z tym zrobić w zasadzie, a przynajmniej mi się nie udało. Jako obejście można skorzystać z klas .NET Net.WebRequest i Net.WebResponse, ale tracimy wtedy opisane wcześniej zalety Invoke-WebRequesta.

Natomiast wykomentowana linia to pierwsza wersja pętli, która znajduje się bezpośrednio nad nią. Korzystając z Select-Stringa nie da się pobrać zawartości znacznika title, bez samego znacznika. Ponownie trzeba się odwołać do klasy .NET Regex, która zwraca grupy dopasowań, a dzięki nim mamy także dostęp do samej zawartości znacznika.

Kacper.

.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.oOo.

eN.

nowości w PS5 – remote copy

Windows_PowerShell_iconbyło na WGUiSW

IMHO jednym z najważniejszych rozszerzeń, bo przydatnych w codziennej pracy, jakie pojawiły się w PowerShell 5 jest możliwość kopiowania plików via winRM – coś aka SCP. SMB ma swoje wymagania i raczej nie otwiera się portów na zewnątrz dla tego protokołu. winRM pozwala szyfrowanym kanałem przesłać plik uzupełniając możliwości zdalnej administracji.

wymaganiem jest oczywiście, aby po obu stronach był PS5 [WMF5], czyli niestety, jeszcze przez kilka miesięcy raczej rozwiązanie laboratoryjne, ponieważ WMF5 jest cały czas jako production preview. instalowałem testowo na w2k12R2 i w2k8R2 – i na tym drugim, niestety ze skutkiem śmiertelnym dla PS5 [bez paniki, nie debugowałem problemu, ale na pewno ‚don’t do it on production’ jak mawiają rodzice].

plik kopiuje się podając sesję zdalną, a więc najpierw trzeba ją założyć. niestety nie jest obsługiwane kopiowane do wielu sesji na raz ):

obsługiwane jest również kopiowanie Z serwera przy pomocy ‚fromSession’. kopiowane ‚proxy’ czyli podając równocześnie ‚do’ i ‚z’ nie zadziała:

niewątpliwie funkcjonalność, dla której warto będzie na serwerach podnieść wersję WMF, jak już będzie wersja finalna.

eN.

 

%d bloggers like this: