DoD – Day of Disaster – zapisalem juz w swoim slowniq dosc dawno temu. raz na jakis czas odwiedza mnie czarny dzien, ktorego to dzieja sie niemal same negatywne rzeczy. tak czasem bywa na pewno nie tylko u mnie. w taki dni tworze teorie na temat rezonansu emocjonalnego, kondensacji zdarzen o wspolnym biegunie… fizyka emocji. w takie dni to az widac. samonakrecajaca sie spirala. czarna dziura, ktora wchlania wszystko…
ten tydzien byl jak qmulacja w lotto. od poczatq cos zgrzytalo. najpierw dziwnie zawiesil sie komp. potem nie chcial sie uruchomic. sprawdzilem karte grph, ale to nie to – no wiec z jakichs powodow trzasnal procesor. pojechalem do qmpla – tak sie szczesliwie [?] zlozylo, ze niedawno wymienial sprzet, wiec mial semprona 28oo+ z wypasiona plyna ABITa. uzywana i od qmpla, wiec cena super… podlaczylem plyte na pajaka – dziala. super. za malo kasy bedzie dzialajacy komp. podlaczylem calosc, razem z dyskami – przestalo sie uruchamiac. odlaczylem dyski… juz sie nie uruchamia.
a wiec pewnie zasilacz. trzeba bylo pojechac i qpic, podlaczylem calosc… nie uruchamia sie ani jedno ani drugie. zawiozlem czesci do serwisu zeby sprawdzili – obie plyty i oba procki do wywalenia. najprawdopodobniej tez jedna karta graficzna ale jeszcze nie sprawdzalem. i tak przez 3 dni – bez wnikania w szczegoly i tego w ilu serwisach bylem oraz serii zdarzen typu “w miedzyczasie chcialem w koncu zwiesc do BOKu astera urzadzenie i aqrat tego dnia bylo zamkniete pomimo, ze nie ma zadnego swieta”. zasilacz, dwie plyty, dwa procki, byc moze karta grph. kiedy w piatek urwal mi sie tlumik w samochodzie po prostu sie smialem. to kilq dniach nerwow nie mialem sily sie wqrzac.
a w sobote w deszczu nagle skonczyl mi sie pas i w slicznym poslizgu zaparkowalem na latarni.

mam nadzieje, ze tym wpisem koncze swoj combo DoD… i za chwile zaczynam backupowac wszytkie dane, w dwoch kopiach – jedna na serwerze, jedna dysq przenosnym. jesli cos mi sie stanie z lapem, to nawet nie bede mial jak odpracowac na to wszystko q:

****UPDATED
… na kilka minut po zrobieniu backupu odpadla wtyczka USB w kieszeni dysq. odlutowala sie. niedlugo pozniej podczas pracy skasowalem sobie partycje na lapie. tak sie konczy zabawa kilkoma dyskami na raz. troche potrwalo zanim udalo mi sie odzyskac caly system. ufff…
NIE PODDAM SIE DO CHOLERY! (:
system stoi, robota, ktora jeszcze dzis rano byla nie-do-wykonania, wlasnie jest na ukonczeniu. to jak w anegdocie z zabkami, ktore wpadly do wiadra z mlekiem. ja jestem ta zabka, co bedzie skakac.. i skakac… i skakac… az sie zrobi maslo i wtedy wyskocze ^_^

Spread the love

Comments (5)

  1. n€x¤R

    Odpowiedz

    no.. dosyc. przedania szyba, chlodnica, plastiki z przodu, caly przod do wyklepania, jedna opona i dentka, prawy reflektor… to tylko co widac. na razie stoi na parkingu, w tym tyg powinienem wiedziec czy go reperowac czy zlomowac. c’est la vie (: za to za miesiac mam wakacje!

  2. kojn

    Odpowiedz

    może chcesz qupic Megane okazyjnie ;) – perfidne miejsce na ofertę, ale naprawdę szerze współczuję

  3. kfaz

    Odpowiedz

    tej meganki co to na glowe pada jak sie nia jedzie? :-P

    Dobrze, ze straty sa tylko w sprzecie a nie w ludziach :-)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.