Wpis ten ma dwa cele.
1. Zachęcić Szanownych czytelników do lektury. Nie bloga, czy rss’a ale książki, takiej z papieru, o ile jeszcze pamiętamy jak wygląda (względnie audiobooki są) – chodzi o biografie Steva Jobsa. W dwóch słowach: pomimo iż to kloc 700 stronicowy i momentami, szczególnie na początku nudnawy, uważam, że to obowiązkowa lektura dla naszej branży. Tym bardziej zachęcam, że zawsze byłem przeciwnikiem produktów appla, jako ograniczonych, może ładnie wyglądających, ale nie przystających do naszych realiów i nastawionych na rozwalenie branży i zagarniecie kasy gadżetów dla sekciarzy. Choć w większości wciąż zgadzam się z tą teorią, to nie można odmówić Jobsowi racji. O tym i o naszej branży, a raczej jej badziewności jest ta książka. Lektura obowiązkowa.
2. Uchylić czoła przed tym co zrobił Steve Jobs. A zrobił rzecz niezwykłą. Wypuścił na rynek produkty (ipod, ipad, iphone…), których nikt przez najbliższe kilkadziesiąt lat (obstawiam) nie pobije. Pomimo wielu wad, robią to co chciał ten facet i robią do dobrze. Na dokładkę są doskonale zaplanowane i tak naprawdę utworzyły rynek… rynki i nikt, literalnie NIKT nie przebije tego co wyprodukował ten facet – z prostego powodu – tacy jak on trafiają się raz na stulecie? Ostatnim takim był… przykro mówić, ale w moim odczuciu Hitler – podporządkował sobie niemalże cały świat – co prawda w delikatnie mówiąc w okrutnym i złym celu, ale miał siłę przebicia. Jobs zrobił to samo, tylko zdecydowanie stał po jasnej stronie mocy. Obecnie, nawet największe korporacje nie wyprodukują czegoś tak przemyślanego i dopracowanego jak produkty Appla. Za żadne skarby świata. Do tego potrzeba człowieka, który ma wizje, moc i siłę, aby wdrożyć pomysły w życie. Jobs miał to wszystko, a na dokładkę był zdrowo pierdolnięty i poświęcił temu swoje życie zdrowie i rodzinę. Nikt nie porwie się na coś takiego, bo zwyczajnie, po kolejnym posiedzeniu zarządu, rzuci to wszystko i pojedzie do domu bawić się z dziećmi, albo medytować.
*Update (ucieło mi arta…) Końcówka była o tym, o czym skomentował Nexor: daje Applowi jeszcze 4 lata i zacznie produkować buble jak wszyscy…

Spread the love

Od 1998 w branży, to za mało by zostać bogiem, za dużo by milczeć. Bojownik o normalną informatykę. Były student PJWSTK i wykładowca CNAP. Obecnie aktywnie walczy na froncie dwóch przeciwieństw, które trzeba połączyć: technologii i biznesu.
Motto zawodowe: „Da się ogarnąć każdy burdel, ale proszę o podanie danych do faktury”

Comments (3)

  1. Odpowiedz

    coś się urwało w połowie… gdzie reszta?

    o ile zgadzam się, że lektura obowiązkowa, o ile zgadzam się, że jobs był geniuszem a porównanie do hitlera ma swoje uzasadnienie patrząc na to, jak traktował ludzi i jaki stworzył system w firmie, o tyle przesadyzmy aho-ehowe bym powywalał. za kilkadziesiąt lat firmy apple nie będzie – bo każde imperium zależne od jednostki umiera wraz z nią. może będą robić pralko-suszarki i narzuty na kanapę. to prawda, że wyznaczyli wiele trendów, niemniej używanie terminów ‘kilknaście lat’, ‘kilkadziesiąt lat’ – a już na pewno ‘sto lat’!! w kontekście naszej działki to przegięcie nie do przełknięcia. sto lat temu na niebie pojawiały się pierwsze samoloty – jeszcze nie pasażerskie. IBM obchodził pierwsze urodziny i produkował krajalnice do mięsa. i to jedyna nazwa w jakikolwiek sposób związana z IT. osobiście za większego geniusza uważam einsteina, curie-skłodowską a jeśli chodzi o osoby, które swoim pomysłem zmieniły świat, to uważam, że dużo bardziej zmienił go linus torwalds i jego kontynuatorzy – siergiej i larry.

    także pół-na-pół…

  2. Odpowiedz

    @Nexor: no własnie stawiam tezę że następnego takiego zbiegu okoliczności jak Jobs długo nie będzie… Apple był firmą jednego człowieka i nie ma możliwości, aby powtarzał to co robił Jobs…

  3. kojn

    Odpowiedz

    Wczoraj rozmawiałem o tym z Darem i po nocy mam pewne przemyślenia. IMHO to to zrobił Jobes to udupił kreatywność wielu twórców i wielofunkcyjność urządzeń podręcznych monopoluzujac caly sektor rynku. Praktycznie mój pierwszy Palm potrafił tyle co obecne produkty Appla i jego naśladowców. Teraz to co obserwujemy to walcowanie tego wszystkiego co przez lata się rozwijało do płaskiej formy akceptowalnej przez masę niewybrednych konsumentów. Produkty ulegają zmianom tylko ze względu na technologie, ale nie zmieniają naszego życia … a jeśli zmieniają to na bardziej miałkie. Wiem że to temat rzeka, ale właśnie przez popularność tych produktów w odpowiedzi na dwuekranowego mejla z ważnymi informacjami projektowymi dostaje tylko odpowiedz ” That’s fine. Send form IPAD” I wiem, że na małym badziewnym ekraniku, mało że nikt się nie wczytał w treść, to jeszcze nie wróci to tej wiadomości, bo przecież już odpowiedział. Można by zrobić z tego wiele wątków dyskusyjnych, i jak mi się jeszcze kwasu nazbiera to w końcu coś tu napisze ;p

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.