semesa dostałem od znajomej z samego rana: “właśnie skończyła się moja młodość. jackson nieżyje”. to zupełnie poza tematem w-files, ani też ja nie jestem jakimś fanboyem [jak tak pomyślę to nigdy gwiazdy nie świeciły mi w oczy], ale muszę przyznać, że plakat z michałem jackowskim to chyba jedyny ‘osobowy’ jaki wisiał kiedyś w moim pokoju. muzyka jacko była początkiem mojej edukacji muzycznej i do dziś bardzo lubię posłuchać tak utworów solowych jak jacksons five – i nie tyle z sentymentu co po prostu to kawał dobrej muzy.

szkoda, że nie zdążył odbyć swojej trasy koncertowej. zakończyłby życie w stylu godnym króla pop – po ostatnim wielkim koncercie – pierwszy miał odbyć się za 2 tygodnie.

stawiam go w rzędzie osobistości takich jak morrison, cobain, mercury czy preslay – licząc tych, którzy odeszli nie mogąc zakończyć swojej kariery naturalnie. plotki mówią, że zjadał go rak skóry i przedawkował painkillery. tym razem zadziałały ultymatywnie zwalniając go z bólu ostatecznie…

n.

Spread the love

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.