Już nie news -bo mam ponad dwu-tygodniowe zaległości do nadrobienia, ale informacja ciekawa – scracowano zabezpieczenia visty pozwalając jej przedstawiać się jako ‚genuine vista’.
To co jednak jest najciekawsze to sposób w jaki crack działa – emulując zatwierdzony przez Microsoft BIOS pewnych platform ASUS, HP, Lenovo i Acer. No i co z tego? ano to, że producenci sprzętu są świadomi, iż cała aktywacja to jeden wielki shit, którego jedynym efektem jest niezadowolenie klientów, którym całe zamieszanie z aktywacją się po porstu nie podoba. Zgłosili się więc do emesa z prośbą o certyfikat, nie wymagający aktywacji wersji OEM. Certyfikat taki dostali.
Łącząc wszystko razem po raz eNty dochodzi się do tych samych wniosków i powtarz się te same pytania:

  • każde zabezpieczenie zostanie złamane – im bardziej popularny produkt, tym szybciej
  • im bardziej złożone zabezpieczenie tym bardziej upierdliwe dla końcowego odbiorcy
  • w tym momecie można z całą pewnością stwierdzić, iż fakt o niedogodnościach jest znany również dużym firmom i wszyscy są tego ogólnie świadomi – w tym przypadku zarówno producenci sprzętu jak i Microsoft
  • jak długo więc będzie toczył się ten bezsensowny wyścig? czy robienie coraz dziwniejszych i bardziej skomplikowanych zabezpieczeń czasem graniczących z kontrowersją (jak np. DRM) ma sens? czy nie jest tak, że ten kto ma kupić – kupi, ten kogo nie stać/jest złodziejem – i tak będzie korzystał ze spiraconej wersji?

…z cyklu neverending story…