czy widzieliście kiedyś serwerownię, gdzie wszystkie serwery są ładnie ułożone w rackach, gdzie większość systemów jest na virtualach, virtuale są na wypasionych ESXach z Vmotion, zarządzane z enterprisowych vCenter, gdzie dla aplikacji webowej jest farma Citrixowa, gdzie wszystkie kabelki są poukładane kolorami, ponumerowane i opisane a każdy zagięty równiutko jak na jakiejś reklamie? wymieniać mógłbym jeszcze czas jakiś – o licencjach SA i systemach appliance do deployu systemu, redundantne systemy klimatyzacji, i najlepsze opcje backupowe na rynq.

ja ostatnio byłem w takim śnie.. ale rzeczywistość jest rzeczywistością i niestety bajki mają to do siebie, że są zbyt odrealnione [oh jak bardzo mam się okazję o tym przekonać w ostatnich dniach!!]. obciążenie serwerów było w okolicach kilq procent, i takie też było realne wykorzystanie zabawek.

jakie to smutne, że kiedy coś jest takie piękne, okazuje się że nie może trwać. rzeczywistość reduqje redundancje wedle bezwzględnych darwinowskich praw – zarówno w życiu normalnym jak i w businessie.

so fuckin’ depressing

n.