Przez dłuższy czas używałem Forefront Client Security – klienta AV Microsoftu z rodziny Forefront i byłem bardzo zadowolony z tego produktu – prosty, nieinwazyjny ale przede wszystkim – niesamowicie nieobciążający. Przez jakiś czas zastanawiałem się, czy w ogóle działa – przez kilka lat nie używałem żadnego AV, wirusy to imho taka legenda, którą straszy się dzieci na dobranoc (; w końcu wsadziłem czyjegoś pendrive i okazało się, że faktycznie działa q:

Od jakiegoś czasu testuję nowy produkt – Microsoft Security Essentials codename morro – skierowany do end-userów, który ma być darmowym AV od emesa uzupełniając wbudowany FW oraz defendera. Zabawne, że na stronach emesa od kilq lat trwa kampania ‘3 easy steps to secure your pc’ a sam produkt miał wejść na rynek kiedy kampania się zaczynała [ktoś pamięta ile to latek? (; ] – ale w końcu 3ci krok został uzupełniony [no prawie.. bo w końcu to dopiero beta]. Microsoft Security Essentials w zasadzie niewiele różni się od FCS – w kontexcie wykorzystania jedno-użytkownikowego, bo oczywiście jest niezarządzalny centralnie. Bardzo prosty interface, bardzo nieinwazyjne działanie – to jedyny AV jaki jestem w stanie zostawić w trybie ochrony [live] i nie cierpieć na spadek wydajności.

Ma jeden dość niewygodny ficzer – jak reszta produktów, ten również jest częścią ‘platformy Windows’ a więc korzysta z komponentów systemowych – w tym z Windows Update do pobierania definicji. WU w obecnej wersji pozwala ustalić pojedynczą politykę update’ów czyli nie obsługuje scenariusza ‘ściągaj i czekaj na akceptację ale dla MSE instaluj od razu’. o podobnej funkcjonalności zastanawiałem się już wcześniej i mam nadzieję, że przyszłe wersje WU, jako coraz powszechniej wykorzystywane, zostaną rozbudowane o bardziej granularne polityki.

ogólnie produkt warty zainteresowania – ze wszystkich darmowych AV MSE jest imho najprostszy, najmniej inwazyjny i najwydajniejszy. bezpieczeństwa nie potrafię ocenić ale nie czytałem na żadnym site’cie żeby nie był, więc póki co mam do niego zaufanie.

n.