bez marudzenia więc zamieszczony na blogu technet (; tutaj tylko część nieoficjalna –

Post Scriptum 2.

zabawne… od kilq lat coraz mniej pracowałem z Linuxami i okazało się, że to Linuxy znalazły mnie – po skonfigurowaniu wszystkich opcji, otrzymujemy shell gotowy do pracy zdalnej tak, jak bash+ssh. czuję się trochę jakbym odbył podróż w przeszłość. biorąc pod uwagę masakrę, którą eMeS dokonał z interfejsem, oraz postęp, jaki nastąpił w linii poleceń – można mówić o tym systemie “Winux” (; oczywiście – PS jest dużo bardziej rozbudowany niż bash, obiektowy, zintegrowany via .NET framework z całym systemem i aplikacjami itd… niemniej to swoiste qui pro quo – Linux jest rozpizgany na 4 wiatry, nikt nie ogarnia ilości standardów, dystrybucji, window managerów, standardów pakietowania… i tak dalej. jak teraz rozmawiam z n00bami Linuxowymi to często nawet nie widzą, co to bash.. tylko KDE, gnom albo coś. a okienka eMeSowe nie dość, że przestają istnieć – bo jak tu mówić o ‘okienkach’ skoro na ekranie jest wyłącznie tryb pojedynczego kafelka w full screen – to jeszcze zarządzanie przenosi się do linii poleceń… się porobiło…

następna wersja systemu eMeSa będzie się nazywać nie “Windows 9” a raczej “Tiles One” q:

eN.