System Center Data Protection Manager to eMeSowy backup. mając do czynienia z kilkoma produktami do backupów śmiało mogę powiedzieć – ten jest najinniejszy ze wszystkich q: jedną z ciekawostek jest fakt, że dla każdego backupowanego systemu tworzona jest oddzielna partycja. taka partycja raz na jakiś czas się kończy. wtedy system tworzy kolejną partycję … i spanuje ją z poprzednią. wychodzi z tego straszny potwór. kiedy zajrzy się do diskmanagera na żywym systemie, gdzie backupowanych jest wiele serwerów – ilość ‘kreseczek’ jest nie do ogarnięcia. kreseczek – ponieważ nawet przy rozdzielności full hd ilość partycji jest zbyt duża, żeby starczyło miejsca na ich wyświetlenie (; zresztą – tam się raczej nie zagląda…

niemniej może to stanowić problem. wedle zasady ‘jedno doświadczenie nie stanowi dowodu’ nie mogę powiedzieć, że to co opiszę poniżej jest zasadą, ale tak się stało ostatnio:

padł serwer DPM i trzeba było przeinstalować system. po uruchomieniu instalacji windows, ta zawisała na 2o min do 2h zanim pokazał się ekran wyboru dysq dla systemu operacyjnego. instalacja działa jakoś wolno. dochodzi do ostatniego punktu i zawiesza się. czekaliśmy ok. dnia. drugi test – to samo. postanowiliśmy wyłączyć dyski, na których są backupy DPM. cała instalacja śmignęła i po nie całej godzinie system działał.

być może winą były sterowniki dla RAID… jednak imho powodem było to, że system próbował skanować wszystkie partycje w poszukiwaniu jakiś danych i się gubił w labiryncie spanowanych dysków dynamicznych. jeśli ktoś miał podobne doświadczenie i potwierdzi lub obali będzie miło (:

btw. jest opcja kolokacji danych na partycji. w nowym DPM 2o12 ponoć mocno poprawiona. póki co dopiero zaczynam swoją przygodę z tym produktem…

eN.