w listopadzie 2o12 pojawiała się autobiografia Kevina Mitnicka. pomimo tego, że jak się chwali był na kursie literackim, i pomimo współpracy z Simonem Williamsem styl całej opowieści nie jest porywający. nie ma też tragedii – książka nie jest zbyt nudna [może trochę, pod koniec…], jest w miarę nieźle zredagowana i poukładana [w miarę] chronologicznie. moim podstawowym zarzutem jest target – książka jest zbyt lamerska dla geeka zbyt trudna dla lamera. nie lubię też kiedy na początq historii od razu jest wrzuta w stylu ‚ale dwa lata później to skończy się w-ten-a-ten sposób’.
co by jednak nie powiedzieć – Mitnick jest postacią wielką, w niedługiej historii IT niewątpliwie znajduje się na liście VIP i książkę trzeba przeczytać. i koniec.

no może nie koniec – dodam jeszcze, że autor dodaje zabawę – na początq każdego rozdziału jest zaszyfrowana motka (: taki bonus.

beletrystyka
eN.