Skip to Content

IT nieuczesane.
category

Category: w-files

sharepoint vs eN

walczę z sharepointem od tygodnia. nie jestem nawet w stanie opisać operacji jakie wykonałem bo było ich zbyt dużo – a pomysł był prosty – przenieść bazy WSS na inny serwer. najpierw mała anegdotka która mnie przed chwilą zabiła:
z niewiadomych powodów niektórzy userzy stracili możliwość otwierania plików excel – doc działa, z FF można zrobić ‚save as’ ściągnąć i otworzyć, ale jak się otwiera z IE to pojawia się komunikat ‚can not open… posibble reasons: file already in use, path not exist…’ dokładnie nie pamiętam a już nie zrobię screenshota… w każdym razie zrobiłem wszystko co mi przyszło do głowy:

  • restart usług
  • modyfikacja/sprawdzenie uprawnień na poziomie site’u
  • weryfikacja uprawnień i wyewidencjonowanie pliq
  • wypicie mocnej kawy
  • rzucanie znanymi przekleństwami i wymyślanie nowych

w eventlogu nic. aż w końcu tak się zdenerwowałem, że postanowiłem przetestować wytrzymałość swojej myszki na gwałtownie przyłożony wektor siły zgodnie z kierunkiem grawitacji. myszka trochę wytrzymała – musiałem wydłubywać qłko bo trochę się schowało. ale działa. najśmieszniejsze właśnie to, że nie tylko myszka bo i arkusze zaczęły się otwierać.
czasem myślę, że powinienem wybrać sobie inny zawód. nie wiem… ogrodnictwo? zawsze lubiłem przesadzać… a może grabarz? … grzebanie też mi dobrze wychodziło… uh. deterministyczny świat wydaje się dużo bezpieczniejszy. a jak mam niby wyjaśnić tą sytuację? oficjalne KB na stronach technet, „solution: knock your mouse down strongly. twice if not working”.

w każdym razie finalnie bazy kontentu przeniesione. baza konfiguracji poszła z dymem. tutaj też ciekawostka: wielkość logu dla bazy config była >12GB. zrobiłem ‚shrink files’. log się zmniejszył… do 5ook. czemu to się nie robi automatycznie? czemu jakiś łoś wymyślił, że sharepoint instaluje się z automatu i nic nie da się skonfigurować – nawet kiedy wybierze się tryb farmy? cholerny silnik Windows Internal Database – obligatoryjnie instalowany i obligatoryjnie konfigurowany podczas instalacji – jest praktycznie niekonfigurowalny. lokalnie podłącza się zupełnie intuicyjnym stringiem:
\.pipeMSSQL$MICROSOFT##SSEEsqlquery
nie wiem czy do tego da się dostać zdalnie – być może jakiś klucz w rejestrze? a więc trzeba na każdym kompie z WID instalować express studio. zajebiście wygodne, jeśli by się ktoś pytał. i zgodne z dobrym sposobem zarządzania.
ponieważ jednego WSS rozgrzebałem tak, że już przestała działać strona administracyjna [próbowałem przenieść bazy Admin], więc postawiłem nowego – bo i tak miał być docelowo gdzie indziej. co jest zatem w tym całym configu? całość zawarta jest w bazach kontentu – bo utworzyłem nowe site’y i podłączyłem bazy i hula. strona administracyjna też. połowa sukcesu. potem tylko niedziałające arkusze…
cały czas przegrywam z searchem, który mnie informuje o braq dostępu… już nawet wedle pięknej instrukcji założyłem konto domenowe i jakoś nie za bardzo mu to pomaga. komunikaty błędu nie są dla mnie jasne – i tak na dobrą sprawę nie wiem o którą bazę się pyszczy ani czemu. uuhhh… jakie to wszystko jest po…

eN.

ps. korzystałem z wordpressów, dontnetnuke, drupali i innych wynalazków – i żaden, nawet najprymitywniejszy, nie przebija głupotą i brakiem intuicyjności zarządzania sharepointem. obsługa grup, dodawanie/usuwanie userów, menu zarządzania – generalnie interfejs – kieruje się w WSS jakimiś niezrozumiałymi [dla mnie] pomysłami.

RSAT i IIS

dla czego w RSAT nie ma tooli do zarządzania IIS? ):

eN.

***UPDATE
.. bo IIS jest częścią systemu więc narzędzia są dostępne bezpośrednio – a nie w RSAT. grrrr…

GFI WebMonitor (+ISA 2k6)

trudno jest znaleźć fajny darmowy produkt dla ISA do generowania statystyk. GFI wygląda całkiem nieźle – nawet jest darmowy dodatek do tworzenia całkiem sensownych raportów. no i co z tego, skoro sam monitor psuje mi server? ):
po zainstalowaniu WebMonitora dostaje prawie na każdej stronie błędy w skryptach java – a to jakiś braqjący znak, a to jakaś nieobsługiwana zmienna. efekt jest taki, że w logach ISA pojawia się:
Failed Connection Attempt
87 Parameter is incorrect

najwyraźniej tylko ja mam ten błąd bo nawet jeśli coś się na ten temat znajdzie to dotyczy ISA2k4 lub ISA2k6 bez SP. niewątpliwie wszystko wskazuje na błędną obsługę w filtrze HTTP – ale czy po stronie ISA czy GFIWM? to ciężko sprawdzić. w każdym razie straciłem kilka ładnych godzin na znalezienie rozwiązania i powiązanie tego z WebMonitorem, ponieważ po jego odinstalowaniu błąd był nadal. aby się go pozbyć trzeba było:

  • odinstalować WebMonitor
  • wyłączyć cache
  • apply bez restartu
  • usunąć plik cache
  • włączyć cache z powrotem
  • apply z restartem

niemiłe. no i nie mam raportów ): te co są wbudowane w ISA są drętwe i nie za bardzo przydatne. GFI oczywiście nie odpowiada na maile.

eN.

IE – Automatically Detect [proxy] settings

spostrzeżenie – wydawałoby się może, że jeśli w konfiguracji sieci w IE ustawione jest proxy to IE będzie z niego korzystał. a figa-z-makiem! jeśli włączona jest opcja ‚automatically detect’ to pomimo tego, że poniżej wpisany jest konkretny serwer, IE korzysta z WPAD aby dowiedzieć się o adres proxy.

IE Settings

kiedy to rodzi problemy? w rozległych sieciach, gdzie w kilq lokalizacjach jest różne wyjście/proxy, ale przecież to domena – i jest wspólny DNS. a więc wszystkie placówki ciągną proxy z DNS…
pewnym rozwiązaniem problemu jest wymuszenie wyłączenia tej opcji via GPO… wadą takiego rozwiązania jest fakt, że nie da się wymusić wyłączenia tej konkretnej opcji – można zaimportować całe ustawienia – a przecież nie koniecznie chce się zupełnie wszystko konfigurować [wręcz niemożna!].

i jeszcze znów ad. x64 q:
IE x64 default

eN.

grupy dystrybucyjne

w firmie jest sobie ex2k3 a więc są i foldery publiczne.
grupy mailowe z niewyjaśnionych [dotychczas] powodów zamiast dystrybucyjnych były ‚universal-security’. no wiec mądry miś pozamieniał grupy uniwersalne na dystrybucyjne… no i okazało się, że nagle ludzikom poznikały foldery publiczne. okazuje się, że grup dystrybucyjnych nie widać podczas ustalania uprawnień na PF – co jest w sumie dość oczywiste. w końcu grup dystrybucyjnych nie można dodać do DACL. tylko po raz kolejny rodzi się pytanie: po kiego wałka w ogóle tak ograniczony wynalazek? ich zastosowanie jest co najmniej niszowe…
tak czy inaczej przynajmniej zmieniłem uniwersalne na globalne, bo po co uniwersalne w jedno-domenowej strukturze?

wniosek: jak zwykle w teorii wszystko pięknie działa a w praktyce podręcznikowe zasady można sobie w buty wsadzić [że nie powiem gdzie jeszcze będą pasować (; ]

eN.

Z drukarkami zabaw ciąg dalszy

I stało się – obok WSUSa Print Server stał się moją najmniej ulubioną rolą Windowsową :/

Sytuacja – trzeba przemigrować się z 2003R2x86 na 2008R2x64. poprzednio pisałem o print management. Dobra. Drukarki przeniesione. teraz usunąć serwer i postępować zgodnie z tym artykułem: http://support.microsoft.com/kb/870911. Niestety psikus – na 2008 R2 jest znany bug, który nie pozwala na takie rozwiązanie :/  nie da się podłączyć do drukarki przez CNAME… i co teraz? Na szczęście są Group Policy Preferences – drukareczki ładnie opisane, to userzy wybiorą sobie jedną z kilkunastu, na której drukować, z tym, że te stare będą wsiały z błędami :( nie lubię takich nieeleganckich rozwiązań…

Walki z drukarkami

Nexor jakiś czas temu pisał o drukarkach w W7. Ja dziś miałem wątpliwą przyjemność przekopywania się przez ową konsolkę w kontekście migracji serwera wydruku. Oczywiście, żeby być trendy Print Server stoi na 2k8 R2. Wszystko byłoby pięknie, gdyby ustawienia się w całości przeniosły pomiędzy W2k3R2x86 a W2k8R2 (oczywiście x64, bo innego nie ma) za pomocą takowej pozycji w menu:

image

niestety w większości kupa :/ chyba tylko porty TCP/IP się przeniosły w całości. Jako, że mamy kilkanaście różnych modeli HP, to na samą myśl mi się odechciewało (był nawet przez chwilę pomysł, żeby nie przenosić nic, a doinstalowywać “on-demand” ^^ ) aż eureka – HP wydał universal printer driver w wersjach PLC5, PCL6 i PostScript :) One driver to rule them all :)

image

i klienci mają jeden driver (wrzucony przez GPO) i różne architektury śmigają :) Przysięgam, że już nie będę narzekać na drukarki HP :D (…) w zastosowaniach biurowych :)

x64 – ciagle w d.

cały czas nie mogę się nadziwić jak to jest z architekturą x64 – niby jest na rynq lat już kilka, niby mówi się, że x32 odchodzi do lamusa, a niezmiennie są problemy ze sterownikami i programami.
do tej pory marudziłem na emesa i ich wsparcie – ale trzeba przyznać, że dla w7 na prawdę jest niewiele problemów ze sterami. gorzej już z aplikacjami. katalog ‚program files (x86)’ zawiera ok. 95% wszystkich aplikacji – w zasadzie poza 7-zipem ciężko znaleźć coś na x64, zauważyłem też, że nie działają rozszerzenia explorera

. w końcu będzie wersja 64bit office! beta dostępna już jest dla subskrybentów technet więc niedługo sobie potestuje.
najgorzej jest z VPNami. większość producentów ma własnego klienta – cisco, checkpoint etc, który jest jedynym sposobem skorzystania z VPN. i tak dla np. cisco nie ma wersji x64, wersji x32 nie da się zainstalować. ponoć cisco stara się przestawiać na SSTP – nie mam pojęcia czy podobnie jak wcześniej będzie niby-ten-sam-protokół ale znów specjalny klient niezbędny.

ponieważ znalazłem bardzo fajne rozwiązanie – może komuś jeszcze się przyda – uniwersalny klient VPN – projekt sourceforge, obsługuje m.in. CISCO VPN no i najważniejsze – instaluje się na wersji x64!

tak czy inaczej – x64 to niby standard a wsparcie cały czas w głębokiej …

n.

jestem jaskiniowcem

to jak kojn zaczął pociągnę wątek. miało być łatwo – administracja, po kilq latach konsultacji. stwierdzenie ‚naprawianie błędów’, ‚jaki mechanizm zadziałał’ czy ‚co właściwie musiałeś zrobić’ nabiera totalnie nowego wymiaru dla mnie. czuję się jakbym w jednym dniu zaczął kilkanaście dużych projektów na raz. różnica pomiędzy tymi zawodami jest kolosalna – przy projektach trzeba mieć szerszą wiedzę ale bardziej ogólną w przeciwieństwie do schodzenia na poziom maksymalnego szczegółu przy administracji… ale najgorsze jest to, że przy projekcie… projektuje się samemu. no owszem – czasem trzeba poprawić coś co jest i to są te bardziej uciążliwe, ale JEDNĄ RZECZ NA RAZ. damn.
przejęcie środowiska po 9 latach czyjejś rzeźby to masakra – najchętniej zaorałbym całe środowisko i zrobił od początq q: nigdy nie byłem na bieżąco ze światem ale teraz to już jestem jaskiniowcem – telewizji nie mam [to norma] ale nie mam nawet czasu przeczytać newsów, żaluzje zasłonięte – nawet nie wiem jaka jest pogoda. chyba zaczynam rozumieć po co są widgety pokazujące pogodę na zewnątrz [zawsze zastanawiało mnie po kiego ludzie to instalują – np. na urządzeniu mobilnym. idzie się ulicą i co – sprawdzam jaka jest pogoda dookoła? albo jaka jest po drugiej stronie globu, żeby się wqrvić że tam ciągle słońce?].

WTF? ostatnio [geeez to było dawno] znexorowanie środowiska zajęło mi rok. mam nadzieję, że tym razem będzie szybciej bo qrde nie dożyję tyle czasu…

n.

VMWare – niszczyciel pendrive’ów

użyłem vConvertera żeby przemigrować maszynę na serwer ESXi. plik wirtualki był na pendrivie. operacja zakończyła się sukcesem – szkoda tylko, że przy okazji zniknęła partycja z dysq. zniknęła tak sqtecznie, że nawet samego dysq nie wykrywa prawidłowo – nie da się założyć ani skasować partycji.
drugiego flasha załatwił mi peki [dzieki, qrde!], bo przygotował mi vmwarem partycje. a że dyski flash w świecie łindołsowym nie obsłygują partycji, to pendrive jest nie do ruszenia – co prawda widać partycje, ale nijak nie da się ich skasować… trzeba zaopatrzyć się w jakieś distro…

…a trzeci pendrive, gift z prezentacji emesów, okazał się niedziałający od początq. 3 flashe w jeden tydzień – jakoś nie mogę się przyzwyczaić, że wszystko się wokół wali…
n.

%d bloggers like this: