Skip to Content

IT nieuczesane.
category

Category: w-files

ntbackupie, wróć!

uważam, że jedną z najbardziej kontrowersyjnych zmian… tfu. bez wygłupów – jednym z największych błędów w Vista/w7 jest windows backup. bardzo fajnie, że jest robiony obrazowo, w w7 jest teoretycznie możliwość backupowania z wykluczeniem katalogów [woa…]… ale cały ten system po prostu się nie sprawdza. wymieniać można by długo a podstawowymi zarzutami są:

  • olbrzymi czas wykonywania backupu
  • brak odporności na zdarzenia – backup baaaardzo często nie kończy się sukcesem. co więcej prawie zawsze wywala się pod sam koniec. backup powinien się zrobić [w przybliżeniu] zawsze – najwyżej podać informacje że tego-a-tego pliq nie udało się zbackupować
  • tragiczna obsługa błędów – kiedy już się nie uda to najczęściej z błędem typu ‘błąd’ – już kilka razy szukając odpowiedzi po numerze błędu znajdowałem kilkanaście-kilkadziesiąt możliwych przyczyn opisanych na forach
  • brak rzetelnych informacji. w sumie poniższy rysunek prezentuje działanie całej tej usługi – gdzie sprawdzenie ‘detali’ jest równoznaczne z wartością liczbową ile procent backupu się wykonało – i to wszystko. ani które pliki, ani stopień kompresji, ani aprox. czas … nic! :

image

  • kłopoty z odzyskaniem – brak możliwości modyfikacji wielkości partycji. przy odzyskiwaniu na inny dysk niby-prosta procedura odzyskania systemu staje się upierdliwym haczeniem i szukaniem obejść. no i po raz kolejny siada obsługa błędów – komunikat, jaki dostaje się przy takiej okazji sugeruje brak dysq lub nieprawidłowy dysk:image
    co więcej zdarza się tak nawet, kiedy dysk jest dokładnie taki sam [SIC!]. ostatnio padł mi dysk i dostałem z gwarancji nowy, taki sam model i żeby przenieść system z tymczasowego musiałem najpierw zmniejszyć partycję, zrobić backup, dopiero ten zmniejszony bez problemu się odzyskał, po czym znów zwiększyć partycję. to boli.

imho jest to jeden z ważniejszych tooli w systemie a w obecnej postaci jest po prostu nie do użytku ):

eN.

aplikacje i ustawienia proxy

najprostsze rzeczy wcale nie są takie proste. ostatnio ciągle walczę z ustawieniami proxy i potwornie mnie wqrza to, jak to jest obsługiwane przez aplikacje:

  • duża cześć aplikacji korzysta z ustawień systemowych/IE – już to samo w sobie jest denerwujące zwłaszcza, że część z aplikacji nie ma możliwości konfiguracji ręcznej.
  • po włączeniu w opcjach flagi “automatically configure” powoduje, że niektóre aplikacje pobierają ustawienia skonfigurowane na zakładce, ale niektóre je olewają i odpytują DNS o wpis WPAD – co w przypadq korpo sqtqje tym, że aplikacja zamiast przez lokalny proxy próbuje łączyć się przez zagraniczny. opisywałem to tutaj.
  • aplikacje napisane w java to kolejny wspaniały temat
  • duża część aplikacji nie obsługuje SSO. najśmieszniejsze są te, które korzystają z ustawień systemowych – czyli nie mają ręcznej konfiguracji, a mimo to nie radzą sobie z uwierzytelnieniem.
  • nie wiedzieć czemu [nie chciało mi się badać netmonem], niektóre aplikacje nie potrafią się uwierzytelnić na ISA – czy to wpisując usera w postaci “domainuser” czy “user” – po prostu zwracają acc denied i tyle. trafiłem już na dwie takie
  • większość aplikacji próbuje logować się do proxy wiele razy na raz. co sqtqje tym, że po zmianie hasła co chwile jakaś aplikacja bloqje konto. czy to jakiś standard qrde, żeby próbować wiele razy?? tak trudno po pierwszym komunikacie ‘acc denied’ zwrócić jakieś info?

podstawowa rzecz… a tyle problemów. pfffff…

eN.

Windows logon: kolejna tajemnica.

Sytuacja:
Serwer: W2K8 (Standard)
Klient: W7 / VISTA
Z klienta, łączymy się po rdp do serwera. Wyskakuje od razu okno do podania użytkownika i hasła.
Trik: jeśli hasło wkleimy za pomocą CRTL+V, wszystko ok, jeśli za pomocą SHIFT+INS: nie działa, system informuje o nieprawidłowym haśle.
Jest to tym bardziej, dziwne, że w całym systemie skrót SHIFT+INS funkcjonuje prawidłowo, nawet w polu nazwy użytkownika.
Owszem problem, nie wymaga krytycznej poprawki i natrafi na niego jedynie znikomy odsetek korzystających ze starego jak świat, jeszcze dosowego skrótu SHIFT+INS…. ale bug znaleziony :-)

Windows 7 pass crack

Mniejsza o powód, każdy prędzej czy później będzie musiał dostać się do systemu windowsowego.
Nie wiem na czym polega magia windows 7, którą podobno przepisano od podstaw, nie obchodzi mnie to, a nawet lepiej że tak jest.
Fakt, faktem, iż na stronie http://pogostick.net/~pnh/ntpasswd/
znajdujecie 3MB obraz ISO, który po wypaleniu na płytę i zbootowaniu dowolnej maszyny resetuje hasło.
Działa na (za autorem): NT 3.51, NT 4 (all versions and SPs), Windows 2000 (all versions & SPs), Windows XP (all versions, also SP2 and SP3), Windows Server 2003 (all SPs), Vindows Vista 32 and 64 bit (SP1 also), Window 7 (all variants). Some say also Windows Server 2008 is OK.
Ja testowałem na: 2000, XP, SRV2003, Vista, 7. Nie muszę dodawać, że z sukcesem.
Czas ściągnięcia: 15 sekund, bootowanie systemu: 15 sekund, restet hasła: 15 sekund. Wrażenia: bezcenne.
System to oczywiście jakiś linuks, ale na tyle prosto to wszystko jest przygotowane, że osoba mająca minimum pojęcia ogarnie to w parę chwil. Spece tacy jak my :-) z zamkniętymi oczami. Narzędzie, jako jedyne, ANI RAZU mnie nie zawiodło, nie zależnie czy to dysk IDE, SATA, czy stary złom, czy nowiutki Dell. Całkowicie za darmola. Szacunek dla autora.
Bezpośredni link do ISO: http://pogostick.net/~pnh/ntpasswd/cd080802.zip

IE + ISA = problemy z FTP

podczas połączenia ftp z IE wyskaqje piękna ramka z pytaniem o user/pass ale…

  • jesli IE ma skonfigurowane Proxy, to ISA automatycznie przyjmuje standard CERN logując się bez pytania jako anonymous. ramka nie wyskaqje ale…
  • można nauczyć userów standardu zapisu ścieżki w postaci ftp://user:pass@server.com ale…
  • jeśli hasło posiada znaki specjalne trzeba zastosować URL encode. jest nawet art na supporcie. ale…
  • ISA nie potrafi tego najwyraźniej zinterpretować wyrzucając “Error Code: 502 Proxy Error. The password was not allowed.”

efekt taki, że jak w haśle znajdzie się znak specjalny [a przynajmniej % – ten testowałem na wszystkie sposoby] i połączenie jest przez proxy – nie da się skorzystać z FTP.

czasem się zastanawiam czym kierują się developerzy robiąc takie dziwne założenia [ISA].

***UPDATED

znalazłem dla czego i rozwiązanie dla IE7…. a co z ósemką?

eN.

Polisy komputera nie są pobierane na maszynie XP Mode

kiedy sprawdzi się GPResult’em maszynę XP Mode dodaną do domeny okazuje się, że polisy użytkownika są propagowane, jednak w części komputera … pustka – nawet nie ma listingu polis! zupełnie jakby ich w ogóle nie było [w-files O_o].

dziwne.. nie wiem czemu nie potrafi ich nawet odczytać, ale powodem jest to, że maszyna jest za NATem – standardowe ustawienie trybu sieci dla XP Mode. po zmianie działania sieciówki na bezpośrednie – wszystko hula jak powinno.

…czyli jeśli postawię maszyny na NATem – np. w branch office, to nie będą pobierały polis?

eN.

Speaker Idol na C2C’2010

Właśnie ogłoszono, że na tegorocznym C2C, który odbędzie się 17. kwietnia, zostanie przeprowadzony konkurs Speaker Idol. Przedruk z oficjalnej strony konferencji:

Mamy przyjemność już po raz trzeci zapowiedzieć konferencję C2C (Communities to Communities ), tym razem będzie to edycja 2010, która odbędzie się 17 kwietnia 2010 r. w Warszawie. Ruszamy z trzema ścieżkami (.NET, Bazy danych, IT PRO) – czyli każdy znajdzie coś dla siebie :)
Podobnie jak przy konferencjach C2C 2008 i 2009, tak i teraz zapraszamy do uczestnictwa w konkursie Speaker Idol. Wszyscy zainteresowani proszeni są o przesłanie 5-10 minutowego nagrania z propozycją sesji, którą chcieliby poprowadzić w czasie konferencji. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest nadesłanie swojego zgłoszenia do dnia 28.02.2010r. na adres si@c2c.org.pl. Spośród nadesłanych nagrań, komisja wybierze 3 najlepszą propozycje, po jednej z każdej ze ścieżek, a zwycięzcy poszczególnych ścieżek zostaną prelegentami na konferencji C2C’10.

I jeszcze mały “Easter Egg” – oprócz mnie będzie tam można spotkać jeszcze jedną osobę z w-files :) Czy się ujawni, to już zależy od niego ;)

Sharepoint i nie otwierający się site

Po ostatnich aktualizacjach przestał działać jeden site na Sharepoint, klient dostawał:
Internet Explorer cannot display the webpage
i na tym się kończyło, żadnego wpisu do logów, HTTPERR puste, słowem nic.
Jedyny niepokojący wpis to event 36870
A fatal error occurred when attempting to access the SSL server credential private key. The error code returned from the cryptographic module is 0x8009030d. The internal error state is 10001.

Po zmianie certyfikatu na inny wszystko działało (oczywiście poza tym, że certyfikat był zły i przeglądarce się to nie podobało) a po wróceniu na właściwy dalej było źle.
Przydatny okazał się artykuł: http://support.microsoft.com/kb/278381 i nadanie uprawnień, które odebrały aktualizacje :)

nazwy katalogów na sharepoint

w ramach zabawy z SharePoint – który mimo deklaracji wszystkich wcale nie zachowuje się deterministycznie i cały czas robi dziwne rzeczy – trafiłem na jeszcze jeden ciekawy mankament:
jeśli w nazwie katalogu będzie znak ‚+’, to można normalnie do niego wejść, widać doqmenty, i w ogóle, w ogóle…ale jeśli próbuje się doqment otworzyć to.. nic się nie dzieje – word się otwiera i koniec. żadnego komunikatu, nic.

a przez „dziwne rzeczy” o których pisze to przede wszystkim fakt [chociaż nie wyłącznie], że czasem zaczyna wybraną osobę prosić o uwierzytelnienie podczas dostępu do doqmentu. wszystkie kompy i IE skonfigurowane tak samo, a mimo to prosi o powtórne uwierzytelnienie. podobnych przypadków można wygooglać dużo ale żaden nie okazał się pasować do mojego scenariusza. żeby było śmieszniej, problem potrafi sam zniknąć i za jakiś czas się pojawić pomimo, że nic nie jest zmieniane w konfiguracji. po prostu WTF?!

eN.

sharepoint vs eN

walczę z sharepointem od tygodnia. nie jestem nawet w stanie opisać operacji jakie wykonałem bo było ich zbyt dużo – a pomysł był prosty – przenieść bazy WSS na inny serwer. najpierw mała anegdotka która mnie przed chwilą zabiła:
z niewiadomych powodów niektórzy userzy stracili możliwość otwierania plików excel – doc działa, z FF można zrobić ‚save as’ ściągnąć i otworzyć, ale jak się otwiera z IE to pojawia się komunikat ‚can not open… posibble reasons: file already in use, path not exist…’ dokładnie nie pamiętam a już nie zrobię screenshota… w każdym razie zrobiłem wszystko co mi przyszło do głowy:

  • restart usług
  • modyfikacja/sprawdzenie uprawnień na poziomie site’u
  • weryfikacja uprawnień i wyewidencjonowanie pliq
  • wypicie mocnej kawy
  • rzucanie znanymi przekleństwami i wymyślanie nowych

w eventlogu nic. aż w końcu tak się zdenerwowałem, że postanowiłem przetestować wytrzymałość swojej myszki na gwałtownie przyłożony wektor siły zgodnie z kierunkiem grawitacji. myszka trochę wytrzymała – musiałem wydłubywać qłko bo trochę się schowało. ale działa. najśmieszniejsze właśnie to, że nie tylko myszka bo i arkusze zaczęły się otwierać.
czasem myślę, że powinienem wybrać sobie inny zawód. nie wiem… ogrodnictwo? zawsze lubiłem przesadzać… a może grabarz? … grzebanie też mi dobrze wychodziło… uh. deterministyczny świat wydaje się dużo bezpieczniejszy. a jak mam niby wyjaśnić tą sytuację? oficjalne KB na stronach technet, „solution: knock your mouse down strongly. twice if not working”.

w każdym razie finalnie bazy kontentu przeniesione. baza konfiguracji poszła z dymem. tutaj też ciekawostka: wielkość logu dla bazy config była >12GB. zrobiłem ‚shrink files’. log się zmniejszył… do 5ook. czemu to się nie robi automatycznie? czemu jakiś łoś wymyślił, że sharepoint instaluje się z automatu i nic nie da się skonfigurować – nawet kiedy wybierze się tryb farmy? cholerny silnik Windows Internal Database – obligatoryjnie instalowany i obligatoryjnie konfigurowany podczas instalacji – jest praktycznie niekonfigurowalny. lokalnie podłącza się zupełnie intuicyjnym stringiem:
\.pipeMSSQL$MICROSOFT##SSEEsqlquery
nie wiem czy do tego da się dostać zdalnie – być może jakiś klucz w rejestrze? a więc trzeba na każdym kompie z WID instalować express studio. zajebiście wygodne, jeśli by się ktoś pytał. i zgodne z dobrym sposobem zarządzania.
ponieważ jednego WSS rozgrzebałem tak, że już przestała działać strona administracyjna [próbowałem przenieść bazy Admin], więc postawiłem nowego – bo i tak miał być docelowo gdzie indziej. co jest zatem w tym całym configu? całość zawarta jest w bazach kontentu – bo utworzyłem nowe site’y i podłączyłem bazy i hula. strona administracyjna też. połowa sukcesu. potem tylko niedziałające arkusze…
cały czas przegrywam z searchem, który mnie informuje o braq dostępu… już nawet wedle pięknej instrukcji założyłem konto domenowe i jakoś nie za bardzo mu to pomaga. komunikaty błędu nie są dla mnie jasne – i tak na dobrą sprawę nie wiem o którą bazę się pyszczy ani czemu. uuhhh… jakie to wszystko jest po…

eN.

ps. korzystałem z wordpressów, dontnetnuke, drupali i innych wynalazków – i żaden, nawet najprymitywniejszy, nie przebija głupotą i brakiem intuicyjności zarządzania sharepointem. obsługa grup, dodawanie/usuwanie userów, menu zarządzania – generalnie interfejs – kieruje się w WSS jakimiś niezrozumiałymi [dla mnie] pomysłami.