Skip to Content

IT nieuczesane.
category

Category: w-files

kidaro czyli o co chodzi emesowi

Może najpierw co to jest kidaro – najkrócej określając „przezroczysta” lub „zintegrowana” wirtualizacja. Kidaro zostało kupione przez Microsoft co w jakiś sposób wskazuje plany rozwoju wirtualizacji desktopowej. Tutaj można obejrzeć screenshoty. Na macówkach aplikacja o takiej funkcjonalności to Parallels Desktop.
Czemu o tym piszę? Od dłuższego czasu zastanawiam się nad strategią emesa – z jednej strony bardzo silny nacisk kładą na wirtualizację (nie dziwota) podając bardzo szczegółowe plany wirtualizacji. Pod wirtualizację podciągają juz wszystko, mocno naginając znaczenie tego słowa – i tak RDP traktowane jest jako wirtualizacja sesji, softgrid v. aplikacji, hyper-v i VS jako v. sprzętowa a VPC jako desktopowa. Ostatnio człowiek z emesa rozbawił mnie do rozpuq umieszczając na slajdzie jeszcze ‚wirtualizację profilu’ jako ‚folder redirection’. Idąc w tym kierunku to wszytko jest wirtualne, bo wszystko ma swoje API lub coś w ten deseń, dając dodatkową powłokę abstrakcji – a więc proponowałbym trochę opanować się z nadużywaniem tego słowa i zawężeniem do jakichś konkretnych technologii … ale jak tu wymyśleć taką definicję? never mind. Co z tym kidaro? No więc w tym całym, misternym, zwirtualizowanym środowisq pominięty został jeden baaaardzo istotny element – wirtualizacja VS/VPC do zastosowania na workstacji.
nazywam to wbrew emesowi ‚desktopową’ zaliczając do tej samej grupy VPC i VS. osobiście uważam, że podział proponowany przez emesa jest co najmniej dziwny – architektura VPC i VS jest podobna tak, jak i ich zastosowanie. Połowa problemu dotyczy właśnie faktu, iż hyper-v na dzień dzisiejszy jest nie-do-zastosowania na workstacji i tak najpewniej długo zostanie.
Oba te produkty zostały zapowiedziane jako zamknięte – wyszły ostatnio co prawda poprawki, w których tak na prawdę podstawową zmianą są zupdateowane v-addons, obsługujące w2k8, ale nic poza tym ma już nie być robione. I tak z jednej strony Microsoft wydaje ostatnie wersje systemów 32bit [exchange2k7 już tylko x64, nowa ISA wkrótce, w2k8 – obecna to ostatnia x32, w7 – ostatnia workstacja x32 itd…], podczas gdy nie zapewnia produktu obsługującego platformę x64 w roli guesta. Oczywiście jest… ups! będzie hyper-v – ale halo, halo! to rozwiązanie serwerowe! Praca z czym takimś na workstacji [testing and labs] będzie co najmniej niewygodna – na laptopie niemożliwa [przynajmniej na dziś dzień, bo nie obsługiwane jest ACPI i przy hibernacji całe hyper-v szlag trafia].
A zapowiedzi brak. Dziura. I tak trafiłem na starego newsa z marca o zakupie kidaro [przeoczyłem go wcześniej]. A więc można sobie pomarzyć, póki emes nie skrystalizuje w oficjalnej wypowiedzi swoich planów.. A marzenia te, to system z wbudowaną wirtualizacją desktopową, przezroczystą, pozwalającą podczas instalacji produktu wybrać, na której instancji systemu produkt ma być zainstalowany. Możliwości takiego podejścia są gigantyczne – ot, choćby w korporacji instalacja mikrosystemu, totalnie okrojonej wersji, w której nie można nic, następnie podrzuca się image (vhd) z systemem i aplikacjami. Dodajmy do tego offline’ową instalację pachy i aplikacji i mamy trywialny w obsłudze i maintenacie system korporacyjny – coś nie halo? wgrywa się nowy plik i wszystko hula. update softu? – offline’owo na serwerze, testy, a potem wystarczy wgrać do klienta. Marzenie administratora.
Tymczasem nawet product manager virtualizacji z emesa na pytanie jak emes ma zamiar rozwiązać problem wirtualizacji desktopowej, był w stanie powiedzieć jedynie ‚mówi się o tym, ale nie wiem nic o produkcie’. No to kiedy możemy się spodziewać podobnych rozwiązań?

Bardzo ciekawa jest również polityka – „dajmy bogatym”. Produkt o nazwie MDOP, dostępny jest wyłącznie w ramach pakiety Software Assurance – a więc mała firma sobie raczej czegoś takiego nie qpi – przyznam się, że mam mętne pojęcie o licencjonowaniu i cenniq, ale zdaje się, że trzeba mieć konkretne zaqpy, żeby taki pakiet sobie dodać [jeśli ktoś zna szczegóły to niech się podzieli – kiedy i za ile można qpić SA]. W ramach MDOP dostępny jest na dziś dzień softgrid a w przyszłości właśnie „Microsoft Enterprise Desktop Virtualization” stworzony na bazie kidaro. Softgrida już nie można qpić jako pudełkowy produkt – oddzielnie, i tak samo będzie z MEDV. Czemu? Czy tylko enterprizowy klient zainteresowany jest takimi rozwiązaniami? My np. jesteśmy stosunkowo mała firmą, ale wszyscy z wirtualizacji korzystają – jest to wręcz podstawowe narzędzie pracy. Nie mając dostępu do produktu desktopowego, nie będzie wyjścia – Microsoft sam zmusi osoby mojego pokroju do przestawienia się na produkty konqrencji – czyli vmware.

Reasumując – z jednej strony mocno wcinają się w rynek, dając darmowego hyper-v, z drugiej wypadają [wręcz wypraszają własnych klientów!] z rynq v.desktopowej. Enterprise ma wszystko „za darmo” [cudzysłów raczej oczywisty], z drugiej nie dają nawet możliwości zaqpu pewnych produktów innym…

Polityka to dziwny zwierz – łatwiej chyba zrozumieć kobiety….

****UPDATE
dowiedziałem się o licencjonowanie SA i nie jest to w sumie takie głupie – niezależnie od wielkości licencji zbiorowej, choćby była na np. 3o-5o systemów, można doqpić SA, płacąc +4o% ceny licencji. Daje to kilka bonusów takich jak darmowy upgrade do kolejnej wersji w ramach trwania licencji, i pakiety typu MDOP. A więc nawet stosunkowo niewielkie firmy powinny móc sobie na to pozwolić.

słów kilka o WinFS – no to będzie czy nie?

Na to pytanie odpowiedź jest dość mętna i można by ją sformuować tak: „bardzo byśmy chcieli żeby był, ale jeszcze nie w najbliższej przyszłości”. Na osnews jest fajny fragmencik odnoszący się do wywiadu z quentinem clarkiem – managerem projektu WinFS. Wywiad wyrywkowo przeczytałem i wnioski są właśnie takie, że emes chciał za dużo na raz. Technologie wymyślone podczas projektowania WinFS można odnaleźć w SQL2oo8 oraz ADO.NET i te technologie i ich rozwój pozwoli dopiero zbudować fundamenty do dalszego myślenia o rozwoju WinFS. Ciekawe tylko, że winFS zapowiadany był w 2ooo roq … no może 2oo2 a SQL 2k8 prawdziwą premierę będzie miał na jesieni (nie mylę się? chyba jest beta nadal). Niezła obsuwa.
A wszystko imho z dwóch powodów – po pierwsze za dużo na raz, po drugie – system plików jest obiektowy a baza relacyjna (FUJ!). System, który próbowali zrobić był (jest?) relacyjno-obiektowy. Przekoncypowane. Do tego realnie działa to nie na zasadzie standardowego systemu plików a raczej sytemu plików wspieranego do-nieprzytomności-rozbudowaną-usługą indexującą – bo zasada była taka – NTFS+relacje przechowywane w bazie. Nie podoba mi się to już z idei.
Najśmiejszy jest fakt, że w przeszłości już taki system istniał – BFS z BeOsa działał na takiej właśnie zasadzie i najprawdopodobniej na nim oparta była idea WinFS. Polecam lekturę (oj długa, ale w wolnej chwili fajnie sobie przejrzeć) historii systemów operacyjnych (i nie tylko – polecam poczytać kto-z-kim-jak-dla-czego-i-po-co).

A mi wystarczyłyby takie ficzery:

  • nagłówek pliq jako oddzielny rekord (plik=nagłówek+data+pola dodatkowe znane z wielu protokołów). To pozowliłoby zrezygnować z jednego z najgłupszych pomysłów jakie powstały wraz z windowsem – czyli utworzenie relacji (TFU!) rozszeżenie pliq->aplikacja. W większości systemów operacyjnych aplikacja jest wyliczana na podstawie typu nagłówka co daje większą elastyczność i bezpieczeństwo (nazwy są wyłącznie wizualizacją dla użytkownika a nie podstawą decyzyjną dla systemu)
  • rezygnacja z modelu katalog/plik na rzecz keywords/rekord – to imho dość logiczne. Przy modelu katalog/plik plik jest traktowany jako jedna całość podczas, gdy można go podzielić i traktować jak rekord.. czy też raczej jako obiekt, którego jednym z atrybutów jest np. BODY (binaria). Ciekaw jestem czy dożyje przejścia świata na bazy obiektowe… nie zapowiada się niestety – światek baz danych utknął w średniowieczu przypominając mi SteamFantasy – przyszłość, w której techlonogia zamiast w kierunq elektryczności rozwinęła technologię opartą na silnikach parowych q:
    Do każdego pliq można zdefiniować keywordsy – co realizuje wiele opcji nadal – zastępstwo symlinków/junktion, łatwość katalogowania/sortowania – te same dane zależnie od zapytania zostaną zwrócone dla konkretnego słowa kluczowego.
  • dodajmu do tego indexowawnie po treści (nazw nie ma… może być ew. atrybut ‚description’), bo łatwo sobie teraz wyobrazić zapytanie „wyszukaj obiektów typu mail ze słowem ‚aaa’ w atrybucie body”. Załączniki trzymane jako oddzielne obiekty (realizacja SIS).. ehhh

niby mało a tak wiele – najwyraźniej nie jest to proste skoro nikt tego nie zrobił, chociaż moja teoria spisq jest taka, że wynika to z przyzwyczajeń myślowych bo nawet w relacyjnych bazach daje się to zrobić q:
Nie rozumiem na czym polega ten problem styq „data conteiner” którymi są od lat bazy danych a obsługą pliq. Przecież wymodelować bazę odpowiadającą np. NTFSowi można choćby w MySQL bo jego budowa jest dość trywialna, a więc problem zawęża się do napisania sterownika, który będzie pobierał dane z bazy…
Może kiedyś zrozumiem…

foldery publiczne

Że foldery publiczne to wymysł szatana wie każdy, kto się z nimi spotkał. Ostatnio miałem proste zadanko – migracja ex2k do ex2k3 w tej samej organizacji. trywiał… poszło bez problemów – do czasu. nad folderami publicznymi siedziałem kilkanaście godzin [i jeszcze trochę do uporządkowania zostało] bo się nie chciały replikować.
Ileż artów jest o trubleshootingu PF… po testach modyfikacji rejestru, resetu uprawnień w systemie i na katalogach [bo wszystko wskazywało właśnie na uprawnienia] piszę to, żeby na przyszłość zacząć od najważniejszego:
– sprawdź czy działa SMTP na obu serwerach
– czy możesz sie telnetnąć i dostajesz odpowiedź servera
[- na koniec fajnie byłoby jeszcze wysłać maila tak, żeby przeszedł przez SMTP z jednego i drugiego]
w moim przypadq okazało się, że SMTP działało, ale nie przetestowałem telnetem – a połącznia były odrzucane.

debugowanie replikacji PF [o ile debugowanie w ogóle może być łatwe], że opis błędów można gdzieś tam wygooglać. Tylko błędy nie mają żadnego związku z rzeczywistością, na niektórych stronach znajduje się opisy ‚to normalna sytuacja należy to zignorować’, a przyczyna okazuje się być trywialna… a teraz się repliqje pomimo błędów w logach. Szukaj igły w stogu siana.
cdn…

outlook i IE w jednym proxy stali

Z jednej strony fajnie, że „ustawienia internetu” w windows są w jednym miejscu. APlikacje takie jak IE czy OL korzystają sobie z nich, dzięki czemu raz skonfigurowane działają dla wszysktich aplikacji.

no to zadanko dla wytrwałych: jak zrobić tak, żeby OL *nie korzystał* z proxy a IE tak?
taki właśnie scenariusz mam teraz i siedzę bez dostępu do poczty bo bawie sie localproxy… na szczęscie mogę odpalić OWA dzięki Operze q:

atak wirusa

wieczór skojny i nic nie zapowiada tego, co za chwilę się rozpocznie. System został wprowadzony w stan uśpienia i spokojnie wykonywał procesy maintenancowe. Coś jednak zaczęło się dziać i już o 3 rano można było dostrzec zauważanlnie intensywne operacje na pamięci, wybudzając system. Intensywność pracy pomimo, że nie dotyczy procesora, natychmiast spowodowała podwyższenie temperatury. Jak teraz o tym myślę – to faktycznie, dzień wcześniej zupełnie bez powodu z systemu w trybie przyspieszonym wykonywane były zrzuty przetrwionych danych. Intensywność z jaką zareagował system szybko doprowadził to wysycenia zasobów oraz drżenia całego mechanizmu.
Nie trzeba się długo zastanawiać, żeby dojść do jedynego poprawnego wniosq – system został zainfekowany wirusem A/Warsaw/02/2008 lub inną odmianą H3N2.
Najwyraźniej musiałem chwilowo wyłączyć Firewall podczas odczastniej wizyty cabiego, który złapał robaka już wcześniej… a mówił, że poblokował już wszystkie porty! łobuz.
Niestety usunięcie bezpośrednie nie jest możliwe – wszystkie zasoby w systemie RTOS z SLA na poziomie 99.999% nie ma możliwości ich restartu lub odłączenia. Ten dzień jest tragiczny:

  • gigantyczny spadek wydajności
  • urządzenia peryferyjne odmawiają wykonania co niektórych poleceń, doprowadzając do niestabilności
  • niemal wszystkie urządzenia są zintegrowane. Najgorzej jest z kamerą – która najszybciej ulega przegrzaniu przez co odczyty danych są zamazane i duża część operacji musi być wykonywana kilqkrotnie celem potwierdzenia odczytów.
  • najgorsze jest jednak to, że cały mechanizm wprodzony został w tak głęboki rezonans, że obudowa telepie jak klapa starego URSUSa.

Aplikacja szczepionek nie daje wielkiego rezultatu – przyjdzie czekać i exploatować system grubo ponad normę. Wątki co chwila zawieszają się, czasem na długie minuty. Szczęśliwie core dumpy ustały, blue screeny się nie pojawiają – aplikacje pomimo mocnego przeciążenia pozostają w jako-takiej stabilności. Są i sqtki uboczne.
Mechanika, często bezwiednie zwija się do stanu wyjściowego, ochraniana wszsytkimi osłonami termincznymi, procesuje nietypowe środowisko, przeciążone pomimo DEP. Bywa to chwilami w jakiś sposób perwersyjnie przyjemnie – kiedy wszyskie procesy ulotnią się się z pamięci, pozostawiając na chwilę wrażenie inercji, jakby nagle zmieniła się wersja systemu i włączył się niewyobrażalnie psychodeliczny screensaver. Zaraz jednak przeszywający wstrząs szarpie całym urządzeniem, przechodząc falą od wewnątrz aż po wszystkie urządzenia perfyferyjne. Procesy powolnie, zmuszane, boleśnie przywracają pamięć z pagefilea, by za chwilę znów ulec nieznośnemu wirusowi.
Ciekawszt jest inny efekt – pojawią się wątki nietypowe, bez zdefiniowanego parent object, które przypominają odbicia wątków systemowych, jednak korzystają z zasobów w sposób jakby losowy, generując dość dziwne obrazy wynikowe. To dodatkowo wpływa na obsługę kamery i sam już nie wiem czy wynika to z przekłamań na poziomie sterownika, przegrzania, czy przekłamania na innym poziomie.

Zresztą efekt widzicie sami…

wirus przejmuje kontrolę, procesy systemowe utrzymywane są na poziomie podstawowym, z chwili na chwilę nie ma już mowy o prawidłowaym działaniu aplikacji…

blast from the past

ni-z-tąd-ni-z-owąd pojawił się artykulik w obronie… windows ME. Windows ME był na rynq bardzo krótko – 4o6 dni jak można się doczytać, a zdobył przez ten czas niechlubną chwałę po wieki. Autor wylicza wspaniałości które się tam pojawiły, tylko chyba zapomniał o jedym ważnym fakcie:
porównując daty – w98SE 1999 i XP 2oo1 – dochodzi się do jedynego oczywistego faktu – XP nie przyleciał w 2oo1 z kosmosu – i był tworzony od 1998 roq, a zapewnie nawet wcześniej. Windows ME wypadł jak krowie spod ogona próbując zaimplementować w jakiejś wersji „pomiędzy” ficzery, które i tak pojawiły się w wXP i pojawiły by się tam również, gdyby ME nie zaistniał.
ME to imho jedna z największych zagadek w historii systemów operacyjnych – zrobienie nowego systemu na pewno nie jest tanie ani nie da się tego zrobić na szybko. A więc zainwestowano qpe kasy i czasu na… właśnie – na co? na 4o6 dni? przecież w2k był już wtedy na rynq [również w wersji w2k, którą uwielbiałem], XP musiał być bardzo zaawansowany, skąd więc taki dziwny pomysł?

vista doczekała się już tytułu MEII – ale jak widać jest tu poważna różnica – na zastępstwo w postaci Windows 7 przyjdzie poczekać ok 3lat [a może jednak w2k8 jako wrks? (; ]. będzie można poobserwować i aproxymować „co by było gdyby ME miało więcej życia” na podstawie życia visty. pomimo SP1 opinie – mimo, że bardziej stonowane – nadal nie znajdują rewolucyjności dla użytkownika końcowego – bo przecież oceny na forach nie są wynikiem analizy kernela – bo choćby nie wiem jak kochać russinovica, to ocenia się ‚user experience’ a nie opisy o wspaniałościach zmian przy obsłudze handlerów do pliq. trzeba przyznać przy tym dużą krótkowzroczność – np. w „deathmatch: vista vs xp” gdzie większość rzeczy ocenianych jest na „dziś”. ale czyż nie taka jest charakterystyka przeciętnego człowieka – „tu i teraz”? po co komu dziś, system jutra?

Windows “workstation” 2oo8

taka ciekawostka: po SP1 dla vista jest ta sama wersja kernela. w związku z tym, wydawałoby się, że w2k8 i vista będą działać tak samo wydajnie. jakiś czas temu padło pytanie ‚po co w2k8 jako workstacja skoro będą działać tak samo’?
otóż q zdziwieniu wszem i wobec – wydajność w2k8 jest od 12%-16% wydajniejsza przy testach OfficeBench – a więc w zasadzie testach ukierunkowanych właśnie na wykorzystanie jako workstacja.

znów można zadać pytanie ‚no i co z tego? ale o czym tym to świadczy?’… no właśnie – o czym to świadczy?

hmm.. chyba sobie zrobie full backup w wolnej chwili [w jakiej? hahaha] i przetestuje taka karkołomną konfigurację.

acid3 i troche o IE8beta

pojawił się acid3 – najnowszy test zgodności ze standardami przeglądarek internetowych. ponieważ bolała mnie dziś piekielnie głowa i nie mogłem zrobić sensownego, postanowiłem przeprowadzić testy przy okazji zaznajamiając się z tak okrzyczanym IE8 – ponoć w 1oo% zgodnym ze wszystkimi standardami.

zacznijmy od wyników testów. tutaj warto zerknąć jak powinien wyglądać wynik.

najpierw standard światowy nr.1: Internet Explorer 7.o

acid3 IE7
następnie moja ulubienica: Opera 9.26
acid3 O9.26
kobyła czyli: Firefox 2.o.o.14 [czy tam 17… nie pamiętam q:]
acid3 FF2
teraz wersje beta czyli czego można się spodziewać:
Internet Explorer 8 beta
acid3 IE8b

i jeszcze ie8b w trybie emulacji ie7 – o dziwo trochę się różni niż natywny IE7
acid3 IE8b emu7
Opera 9.5b
acid3 O9.5b
Firefox 3b4
acid3 FF3b4
Jak widać żadna przeglądarka nie osiągnęła wyniku pozytywnego. Najlepiej wypadł FF3b4 i tuż za nim O9.5b – IE8, który ponoć ma już w pełni wszystko wspierać – daaaaaaaaaleko w tyle.

Teraz kilka ciekawostek odnośnie IE8b:

  • jako jedyna przeglądarka wymagał restartu komputera – a wydawało mi się, że Microsoft przegrał proces i przeglądarka nie miała być integralną częścią systemu. W sumie nie zdziwiło mnie to, chociaż miałem cichą nadzieję, że coś się zmieni w lepszym kierunku.
  • tylko w IE komponent XML został uznany za niebezpieczny i wymagał od użytkownika potwierdzenia, że na pewno chce go uruchomić – tak btw jest on w postaci ActiveX
  • podczas instalacji IE8 zdążyłem: zainstalować FF w obu wersjach, przeprowadzić testy, potem obejrzeć cały zrzut linków, które dostałem od cabiego – wraz z dwoma filmikami – w sumie kolo 4o min
    jako jedyna nie zainstalowała się ‚obok’ ale wyraźnie ‚nadpisała’ poprzednią wersję – to również świadczy o tym, jak bardzo ten produkt jest zintegrowany z całą resztą systemu
  • przełączenie się do trybu emulacji IE7 wymaga restartu przeglądarki – nie można więc obejrzeć jednej strony tak, drugiej inaczej
  • mało która strona wygląda normalnie w IE8. proponuję wejść na maps.google.com q:

niby beta – ale widać, że jeszcze przed nią daleka droga – opere w wersji 9.5alpha testowałem i większość działała bardo dobrze. IE zawsze była na końcu listy aplikacji przeze mnie używanych i nowa wersja nie wydaje się póki co tego przełamać. spodobało mi się natomiast kilka gadżetów w FF3b4 – ale obawiam się, że moje przyzwyczajenie do O jest już zbyt silne, żeby się przesiadać – się zobaczy.

premiera czy praprapremiera?

27 lutego bedzie premiera w2k8+VS2k8+SQL2k8. z serverem sie wyrobili – juz powinien byc RTM, VS zdaje sie ze tez… ale wydanie SQL2k8 przesunieto znow… na 3Q tego roq. a wiec mamy premiere na pol roq przed pojawieniem sie produktu. niezle. zawsze twierdzilem, ze bazy danych to najbardziej zacofana dziedziny IT ze swoim primo-primitivo jezyczkiem SQL rodem z czasow BASICa.
pamietam pierwsze plotki o WinFS i vista [jeszcze wtedy longhorn client] – mial byc wlasnie oparty o super silnik bazodanowy, nowego SQLa – tak sie wtedy mowilo. i ponoc to opoznienia z SQL spowodowaly lawine opoznien. ile jest w tym prawdy wykopac sie juz chyba nie da, ale WinFS nie ma, a SQL sie opoznia [znow?].

uczylem sie o bazach obiektowych i pomysl wydawal sie genialny.. szkoda, ze skostniale instytucje boja sie inwestowac w rozwoj tej dzidziny…

link na wss

drukowanie w vista

jak wydrukowac plik binarny [‚print to file’] pod vista? moze dla utrudnienia dodam, ze to drukarka sieciowa.

banalne pytanie? to moze ktos mi pomoze?
polecenie print zwraca zawsze blad ‚can not initialize port’. port najlepiej TPC/IP no ale moze nie wiem jak wpisac post. wiec wyshareowalem wlasna drukarke i sprobowalem starej sztuczki z mapowaniem ‚net use LPT1 \srvprinter‚.
type file >\srvprinter tez nie dziala.
w helpie systemowym [ktory ma tragiczny, fatalny, beznadziejny search, dzialajacy zawsze w logice ‚OR’] o drukowaniu jest jak wydrukowac do pliq. ani slowa jak taki plik potem wydrukowac normalnie.
w featuresach windows jest ‚lpr printing’. po jego zainstalowaniu pojawia sie polecenie commandlineowe ‚lpr’ [tutaj mala dygresja – jak sie cos doinstalowuje fajnie byloby miec jakas informacje co sie doinstalowalo… a tak cos sie pojawilo w systemie i nawet nie wiadomo jak z tego skorzystac]. i pomimo, ze drukarka niby dziala w lpr to linia polecen wymaga podania nazwy kolejki… a jak sprawdzic jakie kolejki sa dostepne? windowsowy help podpowiada zeby wejsc do okienka ‚printing’ – najwyrazniej zapominajac, ze to inny protokol ‚file and printer sharing’ i ze tak sie z lpr’em nic nie zdziala.

w kazdym razie takie trywialne zadanie – nikomu sie poki co nie udalo go skonczyc. workaround zastosowany zostal taki, ze qmpel wydrukowal sobie ten doqment jako ‚pdf’ i tak bylo juz latwiej.