Skip to Content

IT nieuczesane.
category

Category: virtualization

Hyper-V integration Components wydane jako GPL

kilka tygodni temu eMeS wydał ‘enlightement’ [tfu…to chyba była nazwa tylko w becie (; teraz to Integration Components] dla linuxa jako Open Source na licencji GPLv2. długo nie trzeba było czekać – ktoś się doszukał [Stephen Hemminger, Principal Engineer at Vyatta], że fragmenty są jednak nie udostępnione w postaci otwartej tylko jako closed-source, co narusza licencję GPL.

eh. po raz kolejny dwa aspekty całej sprawy: z jednej strony czy faktycznie łamie to licencję? [wedle Microsoftu – nie, a ich prawnikom raczej bym wierzył (;] a z drugiej strony – jeśli faktycznie jest to wydane w taki sposób – czemu? coraz więcej rzeczy publikowane jest pro publico, rozrasta się codeplex na który publiqją również ludziki z wewnątrz firmy… czy na prawdę owe fragmenty są tak nieprzeciętnie istotne dla businessu firmy, żeby publikować je jako binaria bez źródeł? czyli pytanie o krótki rachunek: zakładając, że faktycznie część jest jako binaria – co Microsoft zysqje, ryzykując pojawianie się takich newsów, które podgryzają i tak słaby PR firmy?

n.

iSCSI bez iSCSI

Na System Center Central pojawił się fajny artykulik o robieniu iSCSI z dowolnego Windows Servera. Rozwiązanie nazywa się StarWind Server i ma wersję darmową – niestety ze sporymi ograniczeniami, ale jednak. Ogólnie trial 15 dni wystarczy, żeby przetestować rozwiązania HA na Hyper-V/ESX :)

Mythbusters – Microsoft edition ;)

Poniższy filmik należy traktować z przymrużeniem oka jak wszystkie marketingowe materiały ;)


Microsoft Mythbusters: Top 10 VMware Myths

Hyper-V EventID 3112 i 3040

Mieliśmy ostatnio taki komunikaty na nowych instalacjach i próbach uruchomienia maszyn wirtualnych na komputerach Dell GX755 wyposażonych w procesory Intel Core 2 Duo E6550:

Log Name:      Microsoft-Windows-Hyper-V-Worker-Admin
Source:        Microsoft-Windows-Hyper-V-Worker
Date:          2009-02-14 23:46:11
Event ID:      3112
Task Category: None
Level:         Error
Keywords:     
User:          NETWORK SERVICE
Computer:      Comp.DOMAIN.LOCAL
Description:
The virtual machine could not be started because the hypervisor is not running.  The following actions may help you resolve the problem:
1) Verify that the processor of the physical computer has a supported version of hardware-assisted virtualization.
2) Verify that hardware-assisted virtualization and hardware-assisted data execution protection are enabled in the BIOS of the physical computer.  (If you edit the BIOS to enable either setting, you must turn off the power to the physical computer and then turn it back on.  Resetting the physical computer is not sufficient.)
3) If you have made changes to the Boot Configuration Data store, review these changes to ensure that the hypervisor is configured to launch automatically.

Log Name:      Microsoft-Windows-Hyper-V-Worker-Admin
Source:        Microsoft-Windows-Hyper-V-Worker
Date:          2009-02-14 23:46:11
Event ID:      3040
Task Category: None
Level:         Error
Keywords:     
User:          NETWORK SERVICE
Computer:  Comp.DOMAIN.LOCAL
Description:
‚test’ failed to initialize. (Virtual machine 68DFD7B9-4411-4F66-B111-32BF010025F5)

I tu zagwozdka – VT włączone, wszystkie ficzery też, cold boot zrobiony. W końcu kfaz znalazł – trzeba wyłączyć Trusted Execution – nie mylić z Hardware Data Exectution Prevention.

to smutne…

już kilqkrotnie pisałem, że wizja emesa na wirtualizację jest nieco dziwna. z jednej strony tworzą produkty wypełniające niemal całe spektrum tego, co się przez wirtualizację rozumie – serverowa (hyper-v), aplikacyjna (App-v), puplitu (RDS), całe VDI (SCVMM), MED-v, desktopowa (vpc, vs) etc itd…

wielkie halo.

a żeby testować w2k8R2 musze zainstalować vmware – bo nie ma produktu desktopoowego obsługującego x64. smutne qui pro quo.

w2k8 R2 a VDI

dwie konferencje: PDC, która się niedawno zakończyła oraz WinHEC, która jeszcze trwa – to dwie największe konferencje które zawsze przynoszą wiele informacji nie tylko o tym co jest – ale [może nawet zwłaszcza] o tym co będzie. Jednymi z głównych tematów jest w7 i w2k8 R2. Jest to drastyczna zmiana w strategii emesa – aby tak wcześnie o betach mówić tak dokładnie [o ile na WinHEC zawsze było dużo takich newsów, PDC sqpiał się raczej na teraźniejszości] – a newet je rozdawać!(SIC!) – na WinHEX ma być rozdawany w7 M3.
można było się spodziewać lawiny newsów dotyczących produktów – i tak też się dzieje – na temat w2k8 r2 pojawił się zalew informacji, i są one bardzo, bardzo interesujące – funkcjonalności, które się pojawią to kolejny poważny krok. chyba emes wziął sobie do serca szybkie wypuszczanie nowych wersji, bo 2 lata [w2k8 r2 wedle roadmap ma być w q1 2k1o] na taki upgrade to nie tak dużo:
feature overview na binq
strona domowa w2k8 r2

No i chwilę później pojawia się ciekawa informacja na binq dot. RDP. Zmienia się nazwa z Terminal Services na Remote Desktop Services a zmienia się, ze względu na przemodelowanie idei, i podejścia do zdalnego pulpitu jako-takiego. Już od jakiegoś czasu na slajdach emesowych Remote Desktop pokazywany był jako fragment infrastruktury wirtualnej. trochę dziwne… ale w sumie jest to jakiś poziom abstrakcji – a w końcu taka jest rola wirtualizacji: stworzyć dodatkową, abstrakcyjną warstwę, uwalniający od ścisłego związq z innymi warstwami – sprzętowymi, lokalizacyjnymi etc.
zapowiedzi nowych funkcjonalności pokazują, iż zrobiony będzie jeszcze jeden krok dalej:

„Extending Remote Desktop Services to provide tools to enable a Virtual Desktop Infrastructure (VDI). The in-box Remote Desktop Services capability is targeted at low-complexity deployments and as a platform for partner solutions, which can extend scalability and manageability to address the needs of more demanding enterprise deployments. Combined with Microsoft Hyper-V Server, System Center Virtual Machine Manager, App-V within MDOP, and VECD licensing, Microsoft provides a complete end to end VDI solution.”

muszę poszukać jakichś technicznych materiałów, bo ten bełkot nie do końca pokazuje ideę jaka za tym stoi – zalew marketingowego shitu jak widać dopadł również binka – najpierw zamydlić oczy kolorkami a potem pokazać o co tak na prawdę chodzi. trochę więcej pojawia się w następnym akapicie:

„A connection broker infrastructure, which extends the Session Broker capabilities already found in Windows Server 2008, and creates a unified admin experience for traditional session-based remote desktops and (new) virtual machine-based remote desktops. The two key deployment scenarios supported by the Remote Desktop Connection Broker are persistent (permanent) VMs and pooled VMs. In the case of a persistent VM, there is a one-to-one mapping of VMs to users; each user is assigned a dedicated VM which can be personalized and customized, and which preserves any changes made by the user. Today, most early adopters of VDI deploy persistent VMs as they provide the greatest flexibility to the end user. In the case of a pooled VM, a single image is replicated as needed for users; user state can be stored via profiles and folder redirection, but will not persist on the VM once the user logs off. In either case, the in-box solution supports storage of the image(s) on the Hyper-V host.”

tylko jak rozumieć „virtual machine-based RD”? z opisu wynika, że chodzi o przygotowanie każdemu użytkownikowi środowiska w postaci ‚wirtualnej stacji roboczej’. cienki klient, odpala się maszynka wirtualna, klient się łączy i pracuje na swoich ustawieniach. WOA… jak z obciążeniem środowiska? idea cienkich klientów była modna ok. 1o lat temu – przetrwały niszowo rozwiązania typu cytrix… huh. no może z tą niszą to trochę przesadzam – nie mam danych ile osób w taki sposób pracuje, ale z drugiej strony trochę w różnych firmach bywam i cytrix nawet jeśli jest – występuje jako dodatek do istniejącej infrastruktury AE [actually existent (; – na razie używa się ‚VM’ bo bardziej naturalna jest ta fizyczna część, ale jak dalej tendencja się utrzyma, to może być odwrotnie q: ]. jeśli dobrze rozumiem pomysł emesa, to zastanawiam się, czy nie jest to zwrot q wymarłym ideom, będący bardziej chwytem marketingowym – „mamy pełne rozwiązanie VDI” – niż realnie przydatną w codziennym życiu technologią. ale z opinią powstrzymam się póki przynajmniej nie poczytam dokumentacji technicznej.

..a najbardziej cały czas zastanawia mnie kidaro…. jakiś pojedynczy przeciek jakiś czas temu i cisza… informacje o tym będą pojawiać się w ramach MDOP/DDPS a o tym dużo ciszej się mówi, ale tam również póki co cisza. a szkoda – bo imho to byłoby z punktu widzenia klientów realną wartością i wielce pożądaną funkcjonalnością…

CrossOver dla Linuxa i Mac’a

Ostatnio znalazłem ciekawy program umożliwiający „odpalanie” natywnie aplikacji windosowych na macu – nie jest to Parallels tylko coś w stylu Wine (chociaż nim nie jest).

Dodatkowo ma coś co jest nazwane „bottle”. Polega to na tym, że można stworzyć dowolną ilość wirtualnych środowisk dla Windowsa:

„Each bottle contains a unique C: drive and all its standard sub directories: Windows, Program Files, etc. A bottle also contains a complete Windows registry, a full set of most CrossOver settings, and one or more Windows applications”

W dodatku co jest ważne i czym się autorzy chwalą nie jest potrzebna licencja Windowsa by móc korzystać – i to jest jedna z cech która ten program wyróżnia.

Poniżej link do porównania pomiędzy CrossOver, wirtualnymi maszynami a dual-bootem.

http://www.codeweavers.com/products/differences/

Cloud Computing

z cyklu „trudne słowo na dziś”:
coraz częściej pojawia się na różnych site’ach sformułowanie: Cloud Computing, po polskiemu czasem określane „systemami klałdowymi” lub bardziej po polsku „systemy chmurowe”. Idea wyrosła z jednej strony z idei „cienkiego klienta” i środowiska terminalowego, z drugiej z nowoczesnego medium jakim jest Internet. I tak „cloud” pochodzi od obrazka chmury jaką oznacza się Internet na rysunkach, Computing – to oczywiście przetwarzanie danych. Chodzi więc o usługi udostępniane online – przy czym nie chodzi o usługi w sensie np. portali społecznościowych, a usługi bussinessowe takie jak właśnie szeroko rozumiane przetwarzanie danych uwzględniając aplikacje office’owe i obliczeniowe aż po zwykłe magazyny. Od jakiegoś czasu mówi się, iż google pracuje nad „systemem internetowym” – poprawna obecnie nazwa to „system chmurowy” – czyli cienki klient z przeglądarką internetową, a cała reszta dostępna online (cloud applications) – kalendarz, klient poczty, aplikacje officeowe i co tam klient sobie jeszcze zażyczy.

To tak w dużym skrócie. Rzeczywistość jest dużo bardziej złożona i tak np. cloud computing postrzegany jest jako forma wirtualizacji – w końcu daje to niezależną od sprzętu i systemu warstwę aplikacyjną. Podobnie również jak i inne kwestie wirtualizacji – ma już swój model warstwowy, składający się z kilq komponentów:

  • Aplikacja
  • Klient
  • Infrastruktura
  • Platforma
  • Usługi
  • Magazyn danych

Wymienione pojęcia wyglądają mętnie w tak okrojonym przedstawieniu dla tego odsyłam bardziej zainteresowanych do artu na wikipedii. Tych mniej zainteresowanych uświadomię tylko, iż chodzi o pokazanie jak bardzo zaawansowane (świadomościowo) są technologie, definiując potrzeby w różnych warstwach i dostarczając różne rozwiązania zależnie od poziomu wymaganego przez klienta. Jest więc to niewątpliwie pojęcie które warto dołączyć do swojego słownika gdzieś pod słowem kluczowym „wirtualizacja”.
Zaletami takich rozwiązań są głównie: uniezależnienie się od platformy systemowej, pozbycie się sprzętu „z domu” przenosząc ciężar utrzymania na dostawcę – co wprowadza inne postrzeganie outsourcingu, zmiana sposobu płatności (per wykorzystanie) i nowe możliwości licencjonowania (np. za wykorzystane godziny etc). Możliwości – poprzez wprowadzenie kolejnej warstwy abstrakcji – wydają się nieograniczone, dostarczając możliwość zbudowania bardzo elastycznej infrastruktury.

Dodatkową ciekawostką jest fakt podgrzania atmosfery przez eMeSa – Steve Ballmer oficjalnie poinformował iż pracują nad „Windows Cloud”:

We’ll need a new operating system. Just as we have an operating system for the PC, for the phone, and for the server, we need a new operating system that runs in the Internet. I bet we’ll call it Windows something. We’re going to announce it in four weeks. We might even have a trademark by then. So, for today I’ll call it Windows Cloud. And Windows Cloud will be a place where you can run arbitrary applications up in the Internet that runs .NET.

zarzadzanie virtual server

art staje się co nieco spóźniony, ale mimo wszystko polecam – zarządzanie Virtual Server.
Art napisałem po doświadczeniach w pracy z VS na swoim sprzęcie – a korzystać z niego muszę bardzo często. Większość osób wykorzystuje do takich celów VPC, ponieważ VS jest mało wygodny. ten art pokazuje jak skonfigurować sobie środowisko tak, aby wykorzystać zaawansowane możliwości VS mogąc nim zarządzać jak VPC.

Backup and Disaster Recovery for Hyper-V

jeszcze jeden link w temacie wirtualizacji – temat backupu maszyn opartych o Hyper-V. jednak art wart jest polecenia nie tylko dla samego meritum, ale również ze względu na bardzo ciekawy wstęp, który pomaga zrozumieć podejście do Disaster Recovery jako-takiego:
Backup and Disaster Recovery for Server Virtualization
i takiego:
Backing Up Hyper-V Virtual Machines