Skip to Content

IT nieuczesane.
category

Category: virtualization

Import maszyn wirtualnych z dyskami dyferencyjnymi

Scenariusz:

trzeba przygotować laba gdzie jest kilka maszyn. dla oszczędności przygotowane zostały dyski macierzyste dla systemów i na nich utworzone kilka maszyn. Export/Import jest trywialny – w GUI są proste wizardy pozwalające na taką operację.

[export –> na wyłączonej maszynie RMB –> export, import dostępny w ‘Action pane’ w dowolnym momencie]

Problem:

dyski dyferencyjne mają na celu oszczędzić trochę miejsca. sporo miejsca. podczas Exportu, aby zuniwersalizować proces, dysk macierzysty jest kopiowany do katalogu maszyny. w efekcie jeśli exportuje się kilka maszyn opartych na tym samym dysq macierzystym, jego kopia jest w każdej z wirtualek.

w zasadzie nie byłoby większego problemu [może poza miejscem], gdyby choćby import był trochę sprytniejszy i to rozpoznawał. efekt jest jednak taki, że podczas importu następuje próba kopiowania dysq. ten zawsze kopiowany jest do ‘root directory’ katalogu zdefiniowanego dla maszyn wirtualnych. następuje błąd ‘file already exists’ i z importu pupa.

chciałoby się to jakoś zautomatyzować.

Rozwiązanie:

informacja o wyexportowanej maszynie znajduje się w pliq <kat gdzie był robiony export><katalog o nazwie maszyny>Virtual Machines<bardzo długi GUID>.EXP

ten plik EXP można wyedytować za pomocą dowolnego edytora textowego. należy znaleźć sekcję

<VALUE.OBJECT><INSTANCE CLASSNAME="Msvm_VirtualHardDiskInfo">
[…]nazwa_pliku.vhd[…]
<
/INSTANCE></VALUE.OBJECT>

dotyczącą maszyny macierzystej – najlepiej przeszukać plik po jej nazwie. należy usunąć całą sekcję. można też usunąć sam plik, znajdujący się w Virtual Hard Disks. oczywiście należy pamiętać aby zostawić plik macierzysty w chociaż jednej maszynie!! (; a import zacząć właśnie od niej.

I jeszcze o pamięci

ponieważ nie wiadomo jakie będą parametry hosta docelowego, może mu brakować pamięci RAM dla maszyn. warto wykorzystać ‘Dynamic Memory’ dostępne od wersji R2, ustawiając minimalną i sugerowaną ilość RAM, oraz wybierając priorytet dla maszyny. dzięki temu przygotowany lab będzie możliwie uniwersalny i zapewni optymalność.

**UPDATE

ciekawe – podczas exportu maszyny z pamięcią dynamiczną pojawia się ostrzeżenie, że maszyna musi być wyexportowana z wyłączoną tą funkcją. ale wszystko działa i zaimportowała się i ustawienia zostały… co co c’mon?

eN.

xcopy /o może zniszczyć dysk iSCSI

tak, tak. ponieważ zdarzyło mi się to już kilkukrotnie piszę q przestrodze. błąd nie jest w 1oo% replikowalny – nie potrafię na razie opisać konkretnych kroków, po których taka sytuacja następuje. a objawy są takie:

  • po podłączeniu dysq iSCSI dobrze byłoby przerzucić dane. możliwości jest wiele – backup, robocopy, xcopy. wybrałem xcopy bo wydawało mi się, że to najłatwiejsze – ten wybór odradzam innym.
  • aby skopiować dane z deskryptorami bezpieczeństwa używa się opcji /o
  • no i tutaj mały niedeterminizm – część danych udało się przegrać, jednak przy większych operacjach dysk znika. co więcej operacja kopiowania czasem nie jest przerywana – nie wiem gdzie system wrzuca te dane, bo błędów nie wyświetla. próba wejścia na dysk kończy się komunikatem ‘acc denied’ a w managerze dysków partycję widać ale nie ma nawet etykiety .

dysk znika. wszystko idzie w kosmos. sprawdzałem podłączając do innego serwera i też- zostaje uszkodzona partycja bez żadnych informacji i możliwości dostania się na nią.

także sugeruję omijanie tego narzędzia w produkcji. tak na wszelki wypadek. ponieważ w w2k8 R2 robocopy jest standardowo zainstalowane zamiast trefnego xcopy proponuję:

robocopy x: y: *.* /mir

eN.

VMWare Workstation vs VirtualBox

Od jakiś 4 lat używam praktycznie na co dzień VMWare Workstation. Ostatnio miałem jednak poprowadzić kurs z maszyn przygotowanych na Hyper-V. Jako że nie cieszyła mnie za bardzo perspektywa oczekiwania kilkunastu godzin aż kilka maszyn wirtualnych się przekonwertuje, postanowiłem zaryzykować z VirtualBoxem. I tu zaskoczenie – to działa. Co więcej, działa lepiej niż na Vmware – przynajmniej takie moje subiektywne odczucie.

Postanowiłem więc dać VMWarowi jeszcze jedną szansę – instalacja SBSa 2011. VMWare się poddał po 4 godzinach, a Virtualbox zainstalował w 2.
Zaciekawiony tematem postanowiłem poszukać jakiś benchmarków w sieci. I tak znalazłem porównanie kilku HyperVisorów – Virtual machines performance comparison: vmware vs virtualbox vs kvm vs xen 

Patrząc się na stosunek wydajność/cena, gdzie wydajność jest porównywalna, a cena jednego to jakieś 200$ więcej od drugiego(który jest darmowy), to raczej nie będe się zastanawiał nad dokupieniem upgradu jak już wyjdzie nowsza wersja vmware – mi funkcjonalność VirtualBoxa chwilowo wystarcza.
No chyba że znowu będe symulował klaster NLB wpięty fizycznie do przełączników CISCO – wtedy dobra obsługa 8 kart sieciowych, czy to wbudowanych, czy wirtualnych, czy podłączanych do maszyny wirtualnej przez USB się naprawdę przydaje.

App-V i Office 2010

Gdyby ktoś miał problemy z wirtualizacją pakietu Office 2010 i dostawał błąd typu:

Error 1920. Service 'Office Software Protection Platform' (osppsvc) failed to start.
Verify that you have sufficient privileges to start system services.

to tutaj jest napisane co i jak należy zrobić kb983462

Generalnie sprowadza się do instalacji Microsoft Office 2010 Deployment Kit for App-V na stacjach klienckich.

Nie ułatwiają życia …

VMware out-of-date

Od kilku miesięcy na kilkunastu serwerach co jakiś czas wyskakuje mi taki błąd przy uruchamianiu losowych wirtualnych maszyn vmware.

„You have started VMware Server with an out-of-date copy of the application.”

VMware Server jest najnowszy, są wprowadzone nowe klucze.

Na necie ludzie piszą, że trzeba odinstalować całkowicie vmwara, usunąć klucze, zrobić jeboot, zainstalować na nowo, jeboot, uruchomić VMki.

Czyli mamy downtime kilku serwerów na co najmniej 30 minut zanim wszystko wstanie ponownie :(

U mnie akurat działa sztuczka z usunięciem problematycznej VMki z inventory i dodaniem jej na nowo.

Po tym zabiegu uruchamia się bez błędów.

Warto tego spróbować, może uda się zaoszczędzić trochę czasu.

XP Mode mini HOWTO

XP Mode w idei bardzo mi się podoba, niemniej jak na porządnego marudę przystało – uważam, że zapomniano o zaawansowanych userach.. czy raczej o bardziej zaawansowanych zadaniach. sqpię się na wadach, przy okazji podając kilka podstawowych rozwiązań.

XP Mode daje możliwość przeźroczystego uruchamiania aplikacji – tak przeźroczystego, że zapomniano napisać jakikolwiek interfejs czy choćby stworzyć doqment opisujący jak sobie radzić z problemami. oto podstawowe pytania [i odpowiedzi], których nigdzie nie znalazłem:

  • Q: czy jak zamykam aplikację, automatycznie wyłącza się maszyna wirtualna?
    A: nie. maszyna wirtualna cały czas działa w tle – przez 5 minut. ponieważ aplikacja może być uruchomiona powtórnie – jest to rodzaj ‘quick startu’ zapewniającego szybkie uruchomienie w przypadq przypadkowego zamknięcia aplikacji.
  • Q: jak sprawdzić, że maszyna działa? przecież ikonki zdalnych aplikacji znikają z traya [zasobnika systemowego].
    A: owszem – jeśli w systemie działa jakaś aplikacja, którą widać w trayu [np. program AV] – jego ikonka zniknie. najprostszym sposobem jest otworzyć widok katalogu $env:USERPROFILE”Virtual Machines” [lub inny – jaki skonfigurowała(e)ś] gdzie opisany jest status maszyny:image 
    innym sposobem jest otwarcie Process Explorera [Task Managera] i sprawdzenie działających procesów. póki działa maszyna wirtualna na liście będą “vmsal.exe” – potomny proces ”explorer.exe” który uruchamia/zarządza aplikacją zdalną oraz “VPC.exe” – potomny jednego z svchost:image
  • Q: jaki sposób wejść do BIOSu skoro nie widać jak się uruchamia system?
    A: tak samo, jakby było widać (; działają klawisze:
    • shift-ESC – pokazanie okna systemu podczas startu
    • F8 lub del – wejście do BIOSu
  • Q: jaki jest status maszyny [running/shut down/sleep]?
    A: niestety nie ma interfejsu, który by to pokazał. podczas wyłączania maszyny wykonywana jest operacja hibernacji. jeśli maszyna działa – będzie widać procesy w systemie.
  • Q: nie mogę uruchomić aplikacji, pokazuje się jakiś błąd – co robić? jak zresetować status maszyny?
    A:  podczas ładowania aplikacji nie da się pokazać ‘czemu jest błąd’. opisane wcześniej klawisze nie działają podczas wykonywania startu aplikacji:image
    jedynym sposobem jest usunięcie pliku pamięci  – hibernacji – co jest równoznaczne z ‘hard restart’ – fizycznym wyłączeniem maszyny. pliki mają rozszerzenie “vsv” i są standardowo w katalogu $env:userprofile”Virtual Machines”

macie więcej pytań – chętnie uzupełnię.

eN.

boot menu w XP Mode

podczas bootowania maszyny w XPMode.. czy może po prostu wirtualki w nowym VirtualPC dla w7 – pojawia się pasek postępu i nie ma możliwości wejścia do BIOSu czy wybrania opcji bootwania [Last Known, safe mode etc].
okazuje się, że dostęp do tych opcji jest bardziej prosty niż mi się wydawało – bo najpierw przegrzebałem wszystkie opcje konfiguracji… a wystarczy normalnie podczas bootowania nacisnąć ‚del’ [BIOS] lub F8 [boot menu] – bo o ile obrazu nie widać, to przecież nie znaczy, że go nie ma q:

eN.

Hyper-V – parę przydatnych narzędzi

Ostatnio grzebałem i szukałem czegoś fajnego do Hyper-V.

Pierwszą rzeczą, którą znalazłem był gadżet do sidebar-a, który pozwala monitorować, zarządzać i podłączać się do maszyn i serwerów http://mindre.net/post/Hyper-V-Monitor-Gadget-for-Windows-Sidebar.aspx. Sporym minusem jest niedziałanie dla H-V działającego lokalnie (widzi zużycie RAM, ale już nie maszyny) – pokazane na przykładzie ostatniego serwera na obrazku poniżej:

image

Drugim fajnym znaleziskiem jest wszystkim pewnie znany HVRemote http://blogs.technet.com/jhoward/archive/2008/11/14/configure-hyper-v-remote-management-in-seconds.aspx przydatny, jak komuś nie chce się grzebać w WMI i Authorization Manager (azman.msc)

na razie to tyle – ktoś ma coś ciekawego…

Sysinternals Disk2vhd

Ktoś już używał może?

Program pozwalający zrobić obraz dzialajacego systemu i odpalenie go w VM :)

Konieczna pozycja w programach, które warto mieć pod ręką.

http://technet.microsoft.com/en-us/sysinternals/ee656415.aspx

kierunek wirtualizacji

wirtualizacja to niewątpliwie kierunek w którym zmierza całe IT – w zasadzie od samego początq, nawet kiedy jeszcze nie używało się tego słowa. dodawanie kolejnych warstw abstrakcji pozwalających komponentyzować rozwiązania i budować z klocków różnych producentów, potem wprowadzenie abstrakcji na poziomie sprzętu i oddzielnie aplikacji od systemu… i tak dalej, dalej – aż do dumnie brzmiące “Dynamic IT”.

na początq września odbyła się największa konferencja poświęcona technologiom wirtualizacji, pojawiają się na niej i najwięksi i mniejsi gracze w tych technologiach. takie eventy są zawsze okazją do zapowiedzi nowych produktów a co za tym idzie – wyznaczają trendy. w tym roq cała konferencja była pod przewodnim hasłem “cloud computing” – a więc chyba najmłodszej dziedziny jaka powstaje – i rośnie jak na drożdżach.

“[…] the vision then is to move from the “simple” server consolidation to an internal/external cloud architecture to the mythical world of autonomic computing.”

rozproszony mainframe w chmurze? kogo obchodzi skąd bierze się moc obliczeniowa i od ilu dostawców? kogo obchodzi gdzie fizycznie przechowywane są dane [raczej pytanie jest – jak bardzo są bezpieczne]. tak de facto to takie trendy i technologie są od lat tylko obecnie przyjmują postać rozbudowanych, ujednoliconych systemów. Internet wymusza inny sposób myślenia – rozległy. na konferencji pojawiło się sformuowanie “software mainframe” – imho wynika to z tego, że coraz bardziej zaciera się potrzeba granicy pomiędzy sprzętem/systemem/aplikacją – czy to klaster, czy mainframe, czy klaster mainframów, czy cokolwiek innego… enduser ma dostać aplikację, bazy mają dostać moc obliczeniową – to są cele.

co to dynamic IT? to między innymi takie nowe wynalazki jak CaaS/DaaS czyli Computer-as-a-Service/Desktop-as-a-Service, które są środowiskiem VDI w chmurze. może firmy przestaną się zastanawiać czy wybrać HP, Della, IBM czy inny sprzęt. po co mają się zastanawiać jakie są koszty takiego sprzętu, amortyzacji, złomowania itd, itd, itd… może lepiej zgłosić się do firmy i powiedzieć: “potrzebujemy środowiska dla X użytkowników i takich aplikacji {lista}”. wchodzi się na portal i “zakłada nowego PC” tak jak zakłada się konto na gmailu. user może się logować i korzystać – jakiś cienki klient z RDP/Xwindow/NX/whatever. koniec z problemami deploymentu i utrzymywania helpdesq zajmującego się wymianą dysków i odkurzaniem wiatraczków.

oczywiście pytań jest wiele – o wydajność, o bezpieczeństwo, o dostępność – dla tego też te wszystkie rozproszone technologie  stają się bardziej zwięzłe, a firmy tworzą duże rozwiązania pod hasłem “cloud computing”. oto przykładowe propozycje i zapowiedzi:

i działający produkt:

linki do artów z VMWorld:

n.