Skip to Content

IT nieuczesane.
category

Category: society

Zielono mi

Zgodnie z tendencją proekologiczną, oraz zmartwieni faktem, że w roku 2030 zabraknie energii do zasilania tego całego naszego elektrycznego pierdolnika zawiązaliśmy projekt „pro-eko” mający na celu zbadanie ile energii marnujemy korzystając / nie korzystając z całego naszego sprzętu elektronicznego w domu. Wiadomo – komputer nawet wyłączony jest w trybie gotowości, nie mówiąc o reszcie sprzętu, typu telewizory, głośniki i drukarki.

W warunkach laboratoryjnych, zespół specjalistów zebrał informacje, nt. „co ile zżera prądu”. Ustaliliśmy trzy stany urządzeń:
– wyłączone albo tryb gotowości (OFF)
– w trybie gotowości do pracy (ON)
– w trybie mocnego wykorzystania (FULL POWER)
Zmierzyliśmy większość domowych urządzeń, których mierzenie gwarantowało niespalenie miernika. (wyłączyliśmy z testów pralki, grzejniki oraz drukarki havy-duty).

Oto uśrednione wyniki tajnego raportu:

(przepraszamy za dramatyczny format, może ktoś umie to ładniej przekonwertować…)

OFF [W] ON [W] FULL POWER [W]

PC domowy do grania 18 115 200
Drukarka domowa laser 9 9 do 560
LCD domowe 19″ 6 46
Głośniki wypasy 2.0 20 20
Lodówka 0 0 500
Czajniczek 0 0 2000
Lampka IKEA na halogenik 9 40 70
PC biurowy HP PIV 27 90
PC biurowy DELL CORE 2 21 50
LCD biurowe 17″ 6 36
Mac mini 6 35
Power Mac G5 38 150
LCD WYPAS 21″ 9 46

Wnioski:
Wnioski są przytłaczające. Zakładając, że nie używam sprzętu (PC, drukarka, głośniki, monitor, jakiś wzmaczniacz, TV) przez 18 godzin w ciągu dnia i dzięki mojemu proekologicznemu nastawieniu, będę wyłączał ten sprzęt na czas nieskorzystania z niego, zamiast zostawiać go w trybie gotowości, to przez rok zaoszczędzę ok 80 zł brutto. Generalnie ledwo starczy to na pokrycie kosztów zakupu wyłączanych listew, nie mówiąc o tym, że nie zwróci się miernik (kosztował 100 zł).
To tyle z projektu, dzięki któremu mieliśmy zarobić krocie.
Osobną kwestią jest proekologiczne podejście do sprawy i wyłączanie sprzętu, zamiast zostawianie go w trybie gotowości, nie mówiąc o wymianie żarówek na energooszczędne – bo to dopiero generuje oszczędność, no i koszty, ale po kilku latach się zwróci
Jeszcze bardziej osobną kwestią, jest anty-ekologiczna lampka z ikei, która posiadając wyłącznik nie odcinający napięcia do transformatora i która nie świecąc zżera 9W. Oznacza to, że nie używając lampki, zużywamy tyle samo prądu, co używając jej przez 4 godziny dziennie. Taki paradoks poznawczy. Ciekawe ile tych lampek na świecie sprzedali…. Dla uspokojenia skołatanych nerwów, dodam, ze to dość specyficzny model lampki i inne modele nabiurkowe nie miały tego problemu.
Ponadto zdecydowanie widać ewolucje zasilaczy – maszyna z PIV (4-5 letnia), zużywa praktycznie 2 razy więcej niż najnowszy PC tej samej klasy. Mac mini przoduje – 35W podczas pracy to bardzo dobry wynik. Tym samym nie wierze w plotki, które głoszą, że można już złożyć PC na wypasie do grania (2 karty graficzne potwory i inne bajery) który będzie ciągnął 1kW. Wygląda to na spisek producentów zasilaczy. Teraz zresztą wchodzą nowe przepisy UE i sprzęt będzie musiał spełniać normy Energy Star 4.0, które jeszcze nie zostały zaakceptowane….
Oczywiście pozostają sprawy takie jak grzejniki, pralki i czajniki. Z wyliczeń wynika, że zamiast wyłączać komputery w domu lepiej pójść na herbatę do sąsiada.
Tak czy owak, oszczędzać trzeba, a w skali krajów i setek centrów danych technologie takie jak wirtualizacja czy ekologiczne zasilacze mają sens. Ale warto zacząć od własnego podwórka, o ile nie zaoszczędzimy majątku, to podłączając kilka wyłączanych listew i nie zostawiając sprzętów w trybie gotowości, można zaoszczędzić kilkanaście procent zużywanej energii. A to bardzo dobry wynik.

vista copy protection scracowany

Już nie news -bo mam ponad dwu-tygodniowe zaległości do nadrobienia, ale informacja ciekawa – scracowano zabezpieczenia visty pozwalając jej przedstawiać się jako ‚genuine vista’.
To co jednak jest najciekawsze to sposób w jaki crack działa – emulując zatwierdzony przez Microsoft BIOS pewnych platform ASUS, HP, Lenovo i Acer. No i co z tego? ano to, że producenci sprzętu są świadomi, iż cała aktywacja to jeden wielki shit, którego jedynym efektem jest niezadowolenie klientów, którym całe zamieszanie z aktywacją się po porstu nie podoba. Zgłosili się więc do emesa z prośbą o certyfikat, nie wymagający aktywacji wersji OEM. Certyfikat taki dostali.
Łącząc wszystko razem po raz eNty dochodzi się do tych samych wniosków i powtarz się te same pytania:

  • każde zabezpieczenie zostanie złamane – im bardziej popularny produkt, tym szybciej
  • im bardziej złożone zabezpieczenie tym bardziej upierdliwe dla końcowego odbiorcy
  • w tym momecie można z całą pewnością stwierdzić, iż fakt o niedogodnościach jest znany również dużym firmom i wszyscy są tego ogólnie świadomi – w tym przypadku zarówno producenci sprzętu jak i Microsoft
  • jak długo więc będzie toczył się ten bezsensowny wyścig? czy robienie coraz dziwniejszych i bardziej skomplikowanych zabezpieczeń czasem graniczących z kontrowersją (jak np. DRM) ma sens? czy nie jest tak, że ten kto ma kupić – kupi, ten kogo nie stać/jest złodziejem – i tak będzie korzystał ze spiraconej wersji?

…z cyklu neverending story…

ciekawe spojrzenie na wojnę o Yahoo

o tym, że toczy się wojna o Yahoo – słyszał pewnie każdy. świat giełdowych machlojek jest mi obcy i kiedy słyszę, że emes ma zapłacić $3o-4o mln dolarów za manipulacje wśród akcjonariuszy nie rozumiem jak to możliwe – tak oficjalnie. jest nawet nazwa firmy specjalizującej się w takich akcjach. huh. ale najciekawsze to spostrzeżenie/pytanie, na jakie trafiłem: Yahoo to 3cia firma na świecie po Google i NSA oparta na opensource… jak mają zamiar poradzić sobie z tym problemem?
nie qmam zamiarów polityki emesa.. sami są ociężałym gigantem teraz chcą łączyć się niemal za wszelką cenę z kolejnym – wyjdzie z tego ociężały Cerber, czekający na urżnięcie jednego z łbów. nie wydaje mi się, żeby ta fuzja spowodowała konqrencyjność dla google… zmiana zarządu Yahoo ma być w maju więc wkrótce się przekonamy q:

Być anonimowym w gąszczu miejskich kamer

Systemy rozpoznawania twarzy działają w monitoringu miejskim i pewnie w wielu firmach będą lub są wdrożone. Niby nic ale człowiek lub być anonimowy, a przynajmniej mieć poczucie prywatności.

Rozwiązanie, które napewno ułatwi zachowanie anonimowości, ale jednocześnie może wzbudzić podejrzenia i może powodować dodatkową kontrolę ;)

Sami oceńcie rozwiązanie o nazwie I-R.A.S.C.

filo-61.jpg

filo41.jpg

filo31.jpg

linus to neandertalczyk

na computerworldzie pojawil sie wywiad z linusem torvaldsem. niesamowite jakim zacofaniem wykazuje sie ten koles.
„I don’t even have a mobile phone! […] I hate phones because they just disturb you, and mobile phones are even worse because you have them with you all the time, so I don’t do mobile phones at all.
nie uzywa komorki – jego wybor. raczej kwestia pracy, sposobu zycia i checi kontaktu z innymi. raczej oznaka izolacji niz powod do dumy. rowniez nie lubie, kiedy w momencie wymaganego sqpienia ktos mi przeszkadza – np. tel, ale urzadzenia maja to do siebie, ze da sie je wylaczyc, odlozyc w inne miejsce, lub [ale to chyba dla niego zbyt zaawansowana funkcja] ustawic aby wydawala sygnal tylko jesli dzwoni wybrana grupa osob. dzieki temu w razie ‚czegos’ mam kontakt z najwazniejszymi osobami… z reszta…

mozna przycztac dalej:
„What do you think of the various Linux distributions?

People talk about how different they are but they actually all end up using pretty much the same kernel, so I suppose as far as I’m concerned there is very little difference between them.”

ignorancja godna developera z klapkami na oczach. caly swiat, caly biznes – i cala podstawa sukcesu microsftu – dobry, intuicyjny interfejs. zreszta to samo bylo w arcie o operze z poprzedniego wpisu. a ten koles stwierdza, ze dystrybucje sie nie roznia, bo maja taki sam kernel. mam wrazenie, ze ten czlowiek jest z kosmosu i nie za bardzo wie czemu jedna dystrybucja sie przyjmuje a inna umiera – ubuntu wygralo wysoka pozycje dzieki latemu instalatorowi, intuicyjnej obsludze i dobrze skonstruowanemu interfejsowi a nie dzieki temu co jest w kernelu, co interesuje pewnie 2%… no moze w przypadq linuxa – nieche bedzie 2o% userow.

i wkoncu wirtualizacja:

„I think it has been over hyped a bit, it’s one of those hot buzz word type of things.”

..po czym nastepuje tlumaczenie czemu jej nie uzywa co w skrocie mozna okreslic ‚bo jest mi niepotrzebna’. wydaje mi sie, ze w przypadq wirtualizacji, zordmuchanie tego slowa nie jest przypadkowe i nie jest chwytem marketingowym a wynikiem szerokich potrzeb calego rynq. mozna samemu nie uzywac [choc nie wyobrazam sobie na dzis dziedziny it gdzie wirtualiki sie nie przydaja – chocby do glupich testow] ale pomniejszac jej znaczenie jest imho duza krotkowzrocznoscia.

wpis jest tendencyjny ale cala reszta dotyczny sfery technicznej i nie ma sie co czepiac. zawsze uwazalem linusa za osobe bardziej otwarta, i ze zdzwieniem przeczytalem takie stwierdzenia.
lekture polecam

steal this film II

wpis na pograniczu z 212 ale ze wzgledu na tematyke lepiej chyba pasuje tutaj. steal this film II to produkcja ukazujaca mechnizm piractwa, probuje pokazac czym realnie jest piracenie i jaki to ma/bedzie mialo wplyw na qlture.
ludzie kopuja. kopiowali i beda kopiowac. dawne „cogigo ergo sum” zostalo zmienione na „kopiuje poki zyje, nasze zycie to kopiowanie i jesli sie czegos nie reproduqje – to znaczy, ze sie nie zyje” i jak kolwiek kretynsko moze to nie brzemiec wyrwane z kontextu, jest w tym sporo racji. szkoda tylko, ze produkcja jest toalnie subiektywna – pojedyncze zdania wypowiedziane przez szefa MPAA sa mixowane i przedstawiane wywkowo, raczej w formie zartu. totalnie zbagatelizowana zostala dysqsja czy poprzez totalne, masowe kopiowanie nie niszczy sie biznesu. obecna sytuacja porownywana jest do pojawiania sie druq, i wyrwania slowa pisanego od nielicznej elity, oddania go ludziom, co bylo jednym z katalizatorow rewolucji francuskiej. czy obecny latwy sposob kopiowania rowniez doprowadzi do rewolucji?
o ile z wiekszoscia przedstawionego materialu zgadzam sie, i szczerze polecam obejrzec bo calosc daje do myslenia, o tyle pewne rzeczy sa niepokojaco skarykaturyzowane – np. pojawia sie mala animacja – przychodzi mama z dziewczynka do kolesia, ktory sprzedaje kroliki po $1o. za drogo. przychodza za tydzien a kroliki sie juz rozmnozyly
„soro jest ich tyle, moze opusci pan cene”
„nie. to moje kroliki i beda mialy cene jaka zechce”
kroliki rozmnazaly sie dlej i byly nie do ochronienia. przychodzi mama z dzieckiem, patrzy na zatrzesienie krolikow i stwierdza
„skoro jest ich tyle, chyba nic sie nie stanie jak jednego wezmiemy”
i zabieraja krolika. a wiec ilosc jest usprawiedliwiem kradziezy? skoro ktos ma duzo to mozna go okrasc bo stosunkowo niewiele straci? co to za wytlumaczenie??! owszem – wspaniale, ideologiczne wypowidzi zwiazanych z dystrybucja i artystow, komunistyczne banialuki twierdzace, ze tworczosci nikt nie zatrzyma, ze kopiowanie daje mozliwosc tworzenia i publikacji wszystkim a nie wybrancom – ok. nie zaprzeczam. ale co z ludzmi, ktorzy z tego zyja? jest *twierdzenie*, ze nie da sie powstrzymac kopiowania, wrecz pokazanie, ze jest to naturlane jak oddychania, ale gdzie dysqsja w jaki zatem sposob dac zyc z tego osobom, ktore chcialyby tym wlasnie sie w zyciu zajmowac i miec z tego profity – wlasnie zeby zyc przyzwoicie? czy przyszlosc to skomunalizowana „sztuka” aka portale z radosna tworczoscia muzyczna na publicznych portalach? czy przyszle „gwiazdy” to osoby, ktorych utwory dostana najwiecej gwiazdek – jak obrazki na pizdausie, czy filmiki na youtube? ale jak sie z tego utrzymac?

w sumie… moze i te pytania sa retoryczne – bo fala jest nieunikniona. sam ogladam divixy i slucham mp3, i wiem ze w zyciu nie bylbym w stanie zaplacic za wszystkie utwory, ktorych wysluchalem. ale radio jakos funkcjonuje – placi sie nie za muzyje, tylko za selektora, ktory ja dobiera, a ten placi za muzyke ktora puszcza. filmy z kablowki ogala sie za free – placi sie za usluge tv kablowej a oni rozliczaja sie za filmy. hurt i detal. a jaka bedzie przyszlosc filmow i muzy w postaci cyfrowej? wczesniej czy pozniej ktos nauczy sie, ze wazna jest usluga. zeby byc piratem trzeba troche poczytac, pouczyc sie, poinstalowac – a ludzie sa leniwi. i nie potrafia wybierac. trzeba ludziom dac gotowca i latwy dostep – a beda placic. za selekcje, za prostote. wygral na tym np. itunes i jemu podobni ale nadal jest to ‚lokalne’, caly czas braqje.. czegos. uniwersalizmu, abonamentu? huh. trzeba zaczac sprzedawac abonament na legalne piractwo…

…ja chetnie wyqpie (:

IrDA i tramwaje w Łodzi

Na pewno słyszeliście newsa o chłopaku w Łodzi, który przeprogramował pilota i potrafił przy jego pomocy sterować zwrotnicami tramwajów. Przy okazji wykoleił kilkanaście i posłał parę osób do szpitala.

Co ciekawsze piszą o tym na portalach za granicą, polecam poniższego newsa i parę komentarzy do przeczytania ;)

Tutaj

propaganda MS

czym imho rozni sie propaganda od reklamy? jest przesadzona i ma kontrowersyjny target. i tak tez jest z ksiazeczka „mummy why there is a server in the house”. z tej propagandowej ksiazeczki dla dzieci mozna sie dowiedziec, ze biura gdzie pracuja rodzice sa nudne i powoduja, ze dorosli sa zli – co w sumie tak bardzo odlegle od prawdy nie jest, ale nie jestem przekonany czy warto dziecko tak nastawiac do bardzo prawdopodobnego miejsca pracy. nastepnie mozna sie dowiedziec, ze homeserver jest przejawem milosci taty do mamy a nastepnie, ze inne dzieci beda o niego zazdrosne a ty.. czy raczej wy [rodzina], posiadajac taki server, bedziecie najszczesliwsza rodzina na swiecie.

lektura tutaj

jestes obserwowany

jakis czas temu dysqtowalem z braciakiem czy dobrze jest montowac kamery na ulicach. dysqsje zapoczatkowalo kilka zdarzen – ukradli mi rower spod drzwi, i strzaskali jakiegos kolesia pod domem braciaka. i tak ‚gdyby byly kamery to by…’ – czemu ja jestem przeciwny, pomimo utraty roweru. czemu? bo kazde narzedzie ma wiele zastosowan – nozem mozna posmarowac chleb maslem, ale mozna zabic. kamery moga obserwowac czy ktos nie kradnie roweru ale rowniez co robimy i kiedy. zamontowanie kamery dzis ‚w dobrych intencjach’ nie oznacza, ze po zmianie rzadu nie okaze sie, ze ktos bardzo usilnie bedzie staral sie narzucic nam jakies przekonania. bajdurze? zobaczcie sami:
A privacy group paints much of the world in black
Big Brother gets bigger, says global privacy study
U.S. at the Bottom of Global Privacy Rankings

przoduja USA, chiny i UK! a wlasnie UK braciak podawal mi za wzor, przechwalajac je, ze tam jest najwiecej kamer na swiecie i ze teraz jest bezpiecznie. osoby, ktore sa w UK nie za bardzo to bezpieczenstwo dostrzegaja natomiast dane mowia same za siebie – full control. a wiec ostoja komunizmu kojarzona z najwiekszym lamaniem praw czlowieka – chiny, sa na tym samym pozimie co USA czy UK. polska jest tuz za nimi. jesli spojrzy sie na tabelke na stronie okazuje sie, ze sytuacja pogorszyla sie w ciagu ostantiego roq – a wiec za rzadow PISu – co chyba wszyscy mieli okazje doswiadczyc, to cale parcie na inwigilacje, podsluchy, codzienne afery etc.

wnioski chyba narzucaja sie same. wiem, ze kontrola jest niezbedna, ale jestem zwolennikiem edukacji i liberalizmu a nie zamordyzmu i ciaglej inwigilacji. jesli ogolna sytuacja w kraju bedzie zdrowa, to spoleczenstwo bedzie zdrowe, to kamery beda niepotrzebne. trzeba leczyc i edukowac bo chociaz trudniej i na pewno drozej, to na dluzsza mete to takie podejscie da efekty, a nie montowanie podsluchow…

Firday Night Live from Warsaw

TBN feat W-Files

***UPDATED by nxr
poniewaz wpis sie zdezaktualizowal male wyjasnienie: poniewaz w-files promuje nowe trendy (; wczoraj postanowilismy stramowac spotkanie tbn z w-files i 212. for fun. przy okazji mialem okazje nauczyc sie media streaming server i encoder i musze powiedziec, ze produkty te sa swietne – proste, latwe i przyjmne. plug’n’play. ogarniecie calej konfiguracji [bez security] zajelo mi 2h. gadzet. a my [w-files] uwielbiamy gadzety (:
jakosc byla fatalna ale coz – to pierwsza proba, nadawana z webcama. w nastepnych special edition mamy nadzieje zademonstrowac lepsza jakosc (:

wit wraca w poniedzialek do dżapsów – czekamy na nastepne odwiedziny! (: a co do powrotow to w okresie swiatecznym nasza polsza zaroi sie od rodakow, wracajacych odwiedzic ‚stare smieci’. w styczniu po raz kolejny bedzie mozna odczuc ilez to polakow ucieklo z tego burdelu…