Skip to Content

IT nieuczesane.
category

Category: society

Nastaje czas paraliżu pracy biurowej.

Jeszcze kilka miesięcy temu przepowiadałem, a teraz fikcja staje się rzeczywistością.

http://www.quakelive.com

Pamiętajcie, aby zainstalować DirectX’a na maszynach biurowych – na byle PIV z czipsetem intela na płycie hula jak dziki. Niższych konfiguracji nie testowałem.
Mój nick: darodaro
Czekam na kogoś kto wytestuje jak Quake Live chodzi na lapach z blueconnectem… to bedzie czad :-)

***UPDATE by n.

Umarł stary, zapalony Quake´owiec. Idzie do nieba, a tam św. Piotr zatrzymuje go i mówi:
– Choć byłeś dobry przez całe życie, byłeś dobrym ojcem i mężem, to nie mogę cię wpuścić do nieba.
– A dlaczego?
– Bo kiedy zasiadałeś za kompem, stawałeś się bezlitosnym mordercą. Zabijałeś, paliłeś, burzyłeś co się dało.
– No to co mam zrobić?
– Niestety muszę wysłać cię do piekła, ale za to, że byłeś dobry, to spełnię twoje 3 życzenia, zanim tam pójdziesz.
Quake’owiec zgodził się. I wyraził dwa swoje życzenia:
1. God Mode.
2. Give All.
– A trzecie życzenie?
– Nie trzeba. Zrzucaj mnie na dół.

Nadchodzi paraliż pracy biurowej

Panowie, narazie w fazie beta. Nie wiem kiedy będzie premiera. Ale wróżę spore powodzenie.
Ja na pewno będę fanem.

QUAKE III ZA DARMO W PRZEGLĄDARCE:
http://www.quakelive.com/

LHC

Warto chyba zaznaczyć dość istotne wydarzenie, które rozpoczęło się oficjalnie 10 września 2008.
Otóż chłopaki odpalili LHC – czyli Wielki Zderzacz Hadronów – chyba najbardziej skomplikowane urządzenie jakie wymyślił i wyprodukował człowiek. Myślę, że ta informacja powinna się u nas znaleźć z dwóch powodów:
1. Wszystkie nasze zabawki ktoś kiedyś wymyślił. A takie eksperymenty powodują ich powstawanie. Przypomnę że to właśnie towarzystwo z CERN wymyśliło WWW.
2. Podczas badania generują takie ilości danych i tak duża moc jest potrzebna do analizy tych informacji, że aż boje się pomyśleć, co mają za sprzęt tam zgromadzony, który to wszystko przetwarza i magazynuje – jak znajdę jakiś ciekawy opis na pewno wrzucę.
Pogłoski, jakoby podczas zderzania tych wszystkich cząstek może się wyprodukować czarna dziura, która nasz wszystkich pochłonie, wydają się lekko przesadzone, tym bardziej, że pełną moc urządzenia planują osiągnąć za kilka miesięcy – więc mamy jeszcze trochę czasu :-).

Linki dla ciekawych :
http://lhc.fuw.edu.pl/ – Polskie strony LHC
PAP – Strona PAP’u z polskojęzycznymi artykułami na temat LHC.

A dla wszystkich krótka ilustracja poetycka, nieznanego autora:

„Gdy we wnętrzu wielkiej beczki
Dwie pierdolną się cząsteczki
Wtedy zgaśnie światło wszędzie
i ni ch..ja nic nie będzie!”

Przypadkiem wylapane w sieci :)

“google yourself”

coraz częściej pojawia się powiedzenie „google yourself”. w wielu przypadkach, zanim się z kimś spotka, najpierw sprawdza się, ileż to informacji jest na temat osoby w necie. ponoć w stanach w wielu firmach w HR jest specjalne stanowisko, zajmujące się wyszukiwaniem właśnie – w Polsce póki co, jesteśmy chyba zbyt mało aktywni, a być może wyszukiwarki lepiej radzą sobie z angielskimi stronami [pewnie oba czynniki] ale nie jest łatwo zaleźć informacje o przypadkowej osobie.
aby trochę ułatwić tego rodzaju szperanie, jest ciekawy serwisik – kartoo.com, oparty [o dziwo] na silniq yahoo. Należy pamiętać, iż jest to usługa darmowa – a więc jej możliwości są ograniczone. Istnieją płatne serwisy, które mają bezpośredni dostęp do różnego rodzaju baz – chodzi głównie o wszelkiego rodzaju portale społecznościowe i fora, bo tam można wygrzebać najwięcej.

Wykorzystanie technologii

Strona CriminalSearches.com wykorzustuje Google Maps do lokalizowania przestepcow w „Twojej” okolicy. Oczywiście narazie w polscie próżno szukać po sąsiadach ale w USA działa. Możesz zobaczyć kto, gdzie, co i za co. Kolejny kamyczek do dyskuscji o przyszlości naszego społeczeństwa.

http://www.criminalsearches.com/neighborhood/default.aspx

Ale przyznam, że wpisywałem Nowy Jork oraz San Francisco i wynik był żaden.

Obrazek poniżej pochodzi z tego miejsca

google_maps_criminals.png

nie tylko kaczory są homofobami

Polecam przeczytanie tej informacji – chciałoby się krzyknąć „O CO C’MON?!”. Na jakiej w ogóle zasadzie firma IT może preferować lub nie preferencje sexualne??

IT Bullshit Bingo

Dziś edycja specjalna. Bez polskich znakow, z maca i na goraco.
Z gory uprzejmie prosze o odpierdolenie sie wszystkich bojownikow makintoszy, mam dostep do maka i chce cos napisac na szybko, a nie przekonfigurowywac caly ten pierdolony system, zeby literki napisal, źśółń – to na wszelki wypadek, zeby mi ktos nie wmawial ze nie umiem wlaczyc polskiego pro.
Mialem dzis niewatpliwa przyjemnosc uczestniczyc w dosc miedzynarodowej konferencji, a w zasadzie warsztatach, gdzie ludzie naprawde z calej europy cos tam sobie opowiadaja. Wystepuje tu w roli czarnucha do polaczania kabli i dzieki temu mam dosc dogodna pozycje do komentarzy.
Sprawa pierwsza: co nie dziala. Chronologicznie
Mialem 4 laptopy, jednego macbooka, jeden rzutnik i nieograniczona ilosc telefonow wykrytych po blutucie, o ktorym za moment.
Pierwsze niezadzialalo wyjscie audio z laptopa prezentacyjnego, powodujac u mnie lekka nerwowke i ektremalne wkruwienie jakiegos CEO, ktory akurat prezentowal film. Na szczescie poradzilismy sobie z tym filmem z maca, na ktorego przelaczalem sie za pomoca prywatnego spiltera VGA, ktory przynioslem z domu, bo na miejscu akurat takiego nie mieli (Mariott).
Potem nie dzialal superwazny film wcisniety mi na 5 minut przed prezentacja. Superwazny film byl nagrany na nieopisanej plycie, jeden laptop mial zepsute audio out, na macu, po przegraniu (250 MB w 6 minut – moze to Rumunska plyty cd byla??) film nie zostal rozpoznany jako film (pewnie nie mialem dodatku lasica, ktory rozpoznaje rumunskie filmy). Udalo sie go odpalic na 3 z kolei laptopie. Wkurwienie bylo mniejsze.
Podczas dwukrotnie sprawdzanej videokonferencji za pomoca iChata z Chicago z jakas wazna szycha, po puszczeniu kolesia na pelen ekran, mac z nieznanych przyczyn ucial 1/3 ekranu, na szczescie koles siedzial krzywo i nikt sie nie zorientowal. Biorac po uwage ile kosztuja rozwiazania do telekonferencji firm takich jak Polycom i porownujac to z kosztem lacza z hotelu, uwazam ze poszlo zajebiscie.
Podczas przerwy podeszlo do mnie zagubione dziewcze, podejrzewam z Rosji, sadzac po cyrlicy w telefonie, proszac mnie o przegraie zdjec z telefonu, za pomoca blututa oczywiscie. PC wykryl telefon, posrod 9 innych, wymusil podanie czterocyfrowego kodu, podlaczyl go do PC i na tym sie skonczylo. Podejrzewam, ze nie umiem obslugiwac tej technologii, bo nie wiedzialem jak przegrac te zdjecia. Mac tez wykryl ten telefon (15 innych tez), przydzielil mu 8 cyfrowy kod. Moglem go uzyc w macu jako modem do polaczen gprs albo dial-in, oraz jako zdalnego kontrolera prezentacji. Opcji przegrania zdjec nie bylo. Na szczescie juz nikt z telefonem nie przychodzil.
Sprawa druga: logistyka i organizacja.
Dostawalem prezentacje i filmy we wszystkich mozliwych formatach: mpg na cd, dvd video, pamieci USB. Nie wiem na czym polega fenomen, ze niektorzy potrafia miec przygotowany film na plycie opisanej informacjami (data, temat, format), ktora odpala sie wszedzie, a inni przekazuja nieopisana plyte (wspomiany rumunski CD), z 250 – megowym MPEG’iem, ktory ma zalosna jakosc i odpala sie tylko na co drugim sprzecie. Nieduzym pocieszeniem jest fakt, ze nie tylko u nas nie dziala.
Chwala Bogu, ze wszystkie prezentacje byly w PPT, tu kolejny wielki uklon dla Billa i jego chorej, zaborczej monopolistycznej i jedenoczesnie zbawiennej dla swiata wizji. Gdyby nie ten pieprzony, obecny wszedzie, drogi i znienawidzony Ms Office takie miedzynarodowe wydarzenia nie mialy by technicznej mozliwosci zaistnienia. Gdyby pojawil sie jakis wyzwolony Szwed z prezentacja w Open officie, chyba posikalbym sie ze smiechu.
Kolejne spostrzerzenie: wszechobecny pierdolnik na pulpicie, ktory jest glownym miejscem przechowywania danych jest standardem. To wiecej niz standard, to zelazny, miedzynardowy wzorzec organizacji danych.

ABSOLUTNY BONUS na koniec. Niestety niezwiazany z prezentacja.
Obiekty: nowka sztuka BlackBerry 8800 (orange) i nowka sztuka Dell Lattitude D430 w wersji full wypas (6500 netto).
Zadanie: podlaczyc blackberry do lapa i zsynchronizowac. Stawianie lapa, konfiguracja i klon trwaly 3 dni. Po podlaczeniu blackberry po USB, system wywala bluescreen, natychmiast. Zjebalem autora instalacji i kazalem zrobic to jeszcze raz – instalka, konfiguracja, klon – kolejne 3 dni.
Tym razem sam wzialem obiekty, blackberry zabralem dyrektorowi, wstawilem do niego inna karte sim i przez bite 2 godziny konfigurowalem synchronizacje. Sprawdzilem to w kazda strone.
Final operacji: ide do dyrekcji, klade lapa na stol, wkladam karte SIM dyrektora do jego blackberry, podlaczam po USB i… system wywala bluescreen, natychmiast. SYSTEM WYPIEPRZA sie DO BLUESCREENA, Z POWODU KARTY SIM W TELEFONIE. sam nie wierze w to co pisze ale takie sa fakty. Chyba warstwowy model budowy aplikacji nie zadzialal. Oczywiscie obejdziemy to jakos, ale powoli dostaje paranoi.
To tyle z pola walki z technologia. Na wnioski nie mam sily.

Zielone mi c.d.

Ja dokładnie trzy tygodnie temu niezależnie od Daro robiłem podobny test.

U mnie były dwa tryby testowane: tryb czuwania (czyli wlaczony do pradu tak jak zostaje jak wychodze z domu) i wlaczony,

kreska oznacza ze nie bylo trybu stand by i pobierał zero WAT.

Lampka ikea    –   20W

Linksys WRT54GL  –  5,3W

drukarka canon mp510 5,1W  nie sprawdziłem wczasie drukowania

dysk250GB w obudowie Welland 747 0,6W 20W

PS3  1W  120-140W

dekoder N 13,2W  13,5W

monitor benq 0W 100W

glosniki logitech5500  8,3W  21,6W

zasilacz laptopa podlaczony do pradu 8,3W

laptop podlaczony do pradu naladowany 25-50W zalezy co robilem na kompie

niszczarka dokumentow 0W 50-75W

czajnik 0W 200W (dziwne ale tylko 200W)

jak wychodzilem z domu to w tym czasie zassysalo sie ok 40W nonstop

wieczorami potrzebuje jakies 300W jak siedze w pokoju

wnioski:

rozdzielilem urzadzenia na listwy tak aby wylaczac te ktora generuje 40W

dlaczego:

lepsze samopoczucie, tak samo lepiej mi smakuja zakupy ktore przynosze w siatce z materialu a nie foliowej(o ile ja wezme na zakupy ;)

Zielono mi

Zgodnie z tendencją proekologiczną, oraz zmartwieni faktem, że w roku 2030 zabraknie energii do zasilania tego całego naszego elektrycznego pierdolnika zawiązaliśmy projekt „pro-eko” mający na celu zbadanie ile energii marnujemy korzystając / nie korzystając z całego naszego sprzętu elektronicznego w domu. Wiadomo – komputer nawet wyłączony jest w trybie gotowości, nie mówiąc o reszcie sprzętu, typu telewizory, głośniki i drukarki.

W warunkach laboratoryjnych, zespół specjalistów zebrał informacje, nt. „co ile zżera prądu”. Ustaliliśmy trzy stany urządzeń:
– wyłączone albo tryb gotowości (OFF)
– w trybie gotowości do pracy (ON)
– w trybie mocnego wykorzystania (FULL POWER)
Zmierzyliśmy większość domowych urządzeń, których mierzenie gwarantowało niespalenie miernika. (wyłączyliśmy z testów pralki, grzejniki oraz drukarki havy-duty).

Oto uśrednione wyniki tajnego raportu:

(przepraszamy za dramatyczny format, może ktoś umie to ładniej przekonwertować…)

OFF [W] ON [W] FULL POWER [W]

PC domowy do grania 18 115 200
Drukarka domowa laser 9 9 do 560
LCD domowe 19″ 6 46
Głośniki wypasy 2.0 20 20
Lodówka 0 0 500
Czajniczek 0 0 2000
Lampka IKEA na halogenik 9 40 70
PC biurowy HP PIV 27 90
PC biurowy DELL CORE 2 21 50
LCD biurowe 17″ 6 36
Mac mini 6 35
Power Mac G5 38 150
LCD WYPAS 21″ 9 46

Wnioski:
Wnioski są przytłaczające. Zakładając, że nie używam sprzętu (PC, drukarka, głośniki, monitor, jakiś wzmaczniacz, TV) przez 18 godzin w ciągu dnia i dzięki mojemu proekologicznemu nastawieniu, będę wyłączał ten sprzęt na czas nieskorzystania z niego, zamiast zostawiać go w trybie gotowości, to przez rok zaoszczędzę ok 80 zł brutto. Generalnie ledwo starczy to na pokrycie kosztów zakupu wyłączanych listew, nie mówiąc o tym, że nie zwróci się miernik (kosztował 100 zł).
To tyle z projektu, dzięki któremu mieliśmy zarobić krocie.
Osobną kwestią jest proekologiczne podejście do sprawy i wyłączanie sprzętu, zamiast zostawianie go w trybie gotowości, nie mówiąc o wymianie żarówek na energooszczędne – bo to dopiero generuje oszczędność, no i koszty, ale po kilku latach się zwróci
Jeszcze bardziej osobną kwestią, jest anty-ekologiczna lampka z ikei, która posiadając wyłącznik nie odcinający napięcia do transformatora i która nie świecąc zżera 9W. Oznacza to, że nie używając lampki, zużywamy tyle samo prądu, co używając jej przez 4 godziny dziennie. Taki paradoks poznawczy. Ciekawe ile tych lampek na świecie sprzedali…. Dla uspokojenia skołatanych nerwów, dodam, ze to dość specyficzny model lampki i inne modele nabiurkowe nie miały tego problemu.
Ponadto zdecydowanie widać ewolucje zasilaczy – maszyna z PIV (4-5 letnia), zużywa praktycznie 2 razy więcej niż najnowszy PC tej samej klasy. Mac mini przoduje – 35W podczas pracy to bardzo dobry wynik. Tym samym nie wierze w plotki, które głoszą, że można już złożyć PC na wypasie do grania (2 karty graficzne potwory i inne bajery) który będzie ciągnął 1kW. Wygląda to na spisek producentów zasilaczy. Teraz zresztą wchodzą nowe przepisy UE i sprzęt będzie musiał spełniać normy Energy Star 4.0, które jeszcze nie zostały zaakceptowane….
Oczywiście pozostają sprawy takie jak grzejniki, pralki i czajniki. Z wyliczeń wynika, że zamiast wyłączać komputery w domu lepiej pójść na herbatę do sąsiada.
Tak czy owak, oszczędzać trzeba, a w skali krajów i setek centrów danych technologie takie jak wirtualizacja czy ekologiczne zasilacze mają sens. Ale warto zacząć od własnego podwórka, o ile nie zaoszczędzimy majątku, to podłączając kilka wyłączanych listew i nie zostawiając sprzętów w trybie gotowości, można zaoszczędzić kilkanaście procent zużywanej energii. A to bardzo dobry wynik.

%d bloggers like this: