Skip to Content

IT nieuczesane.
category

Category: society

Przypadkiem wylapane w sieci :)

“google yourself”

coraz częściej pojawia się powiedzenie „google yourself”. w wielu przypadkach, zanim się z kimś spotka, najpierw sprawdza się, ileż to informacji jest na temat osoby w necie. ponoć w stanach w wielu firmach w HR jest specjalne stanowisko, zajmujące się wyszukiwaniem właśnie – w Polsce póki co, jesteśmy chyba zbyt mało aktywni, a być może wyszukiwarki lepiej radzą sobie z angielskimi stronami [pewnie oba czynniki] ale nie jest łatwo zaleźć informacje o przypadkowej osobie.
aby trochę ułatwić tego rodzaju szperanie, jest ciekawy serwisik – kartoo.com, oparty [o dziwo] na silniq yahoo. Należy pamiętać, iż jest to usługa darmowa – a więc jej możliwości są ograniczone. Istnieją płatne serwisy, które mają bezpośredni dostęp do różnego rodzaju baz – chodzi głównie o wszelkiego rodzaju portale społecznościowe i fora, bo tam można wygrzebać najwięcej.

Wykorzystanie technologii

Strona CriminalSearches.com wykorzustuje Google Maps do lokalizowania przestepcow w „Twojej” okolicy. Oczywiście narazie w polscie próżno szukać po sąsiadach ale w USA działa. Możesz zobaczyć kto, gdzie, co i za co. Kolejny kamyczek do dyskuscji o przyszlości naszego społeczeństwa.

http://www.criminalsearches.com/neighborhood/default.aspx

Ale przyznam, że wpisywałem Nowy Jork oraz San Francisco i wynik był żaden.

Obrazek poniżej pochodzi z tego miejsca

google_maps_criminals.png

nie tylko kaczory są homofobami

Polecam przeczytanie tej informacji – chciałoby się krzyknąć „O CO C’MON?!”. Na jakiej w ogóle zasadzie firma IT może preferować lub nie preferencje sexualne??

IT Bullshit Bingo

Dziś edycja specjalna. Bez polskich znakow, z maca i na goraco.
Z gory uprzejmie prosze o odpierdolenie sie wszystkich bojownikow makintoszy, mam dostep do maka i chce cos napisac na szybko, a nie przekonfigurowywac caly ten pierdolony system, zeby literki napisal, źśółń – to na wszelki wypadek, zeby mi ktos nie wmawial ze nie umiem wlaczyc polskiego pro.
Mialem dzis niewatpliwa przyjemnosc uczestniczyc w dosc miedzynarodowej konferencji, a w zasadzie warsztatach, gdzie ludzie naprawde z calej europy cos tam sobie opowiadaja. Wystepuje tu w roli czarnucha do polaczania kabli i dzieki temu mam dosc dogodna pozycje do komentarzy.
Sprawa pierwsza: co nie dziala. Chronologicznie
Mialem 4 laptopy, jednego macbooka, jeden rzutnik i nieograniczona ilosc telefonow wykrytych po blutucie, o ktorym za moment.
Pierwsze niezadzialalo wyjscie audio z laptopa prezentacyjnego, powodujac u mnie lekka nerwowke i ektremalne wkruwienie jakiegos CEO, ktory akurat prezentowal film. Na szczescie poradzilismy sobie z tym filmem z maca, na ktorego przelaczalem sie za pomoca prywatnego spiltera VGA, ktory przynioslem z domu, bo na miejscu akurat takiego nie mieli (Mariott).
Potem nie dzialal superwazny film wcisniety mi na 5 minut przed prezentacja. Superwazny film byl nagrany na nieopisanej plycie, jeden laptop mial zepsute audio out, na macu, po przegraniu (250 MB w 6 minut – moze to Rumunska plyty cd byla??) film nie zostal rozpoznany jako film (pewnie nie mialem dodatku lasica, ktory rozpoznaje rumunskie filmy). Udalo sie go odpalic na 3 z kolei laptopie. Wkurwienie bylo mniejsze.
Podczas dwukrotnie sprawdzanej videokonferencji za pomoca iChata z Chicago z jakas wazna szycha, po puszczeniu kolesia na pelen ekran, mac z nieznanych przyczyn ucial 1/3 ekranu, na szczescie koles siedzial krzywo i nikt sie nie zorientowal. Biorac po uwage ile kosztuja rozwiazania do telekonferencji firm takich jak Polycom i porownujac to z kosztem lacza z hotelu, uwazam ze poszlo zajebiscie.
Podczas przerwy podeszlo do mnie zagubione dziewcze, podejrzewam z Rosji, sadzac po cyrlicy w telefonie, proszac mnie o przegraie zdjec z telefonu, za pomoca blututa oczywiscie. PC wykryl telefon, posrod 9 innych, wymusil podanie czterocyfrowego kodu, podlaczyl go do PC i na tym sie skonczylo. Podejrzewam, ze nie umiem obslugiwac tej technologii, bo nie wiedzialem jak przegrac te zdjecia. Mac tez wykryl ten telefon (15 innych tez), przydzielil mu 8 cyfrowy kod. Moglem go uzyc w macu jako modem do polaczen gprs albo dial-in, oraz jako zdalnego kontrolera prezentacji. Opcji przegrania zdjec nie bylo. Na szczescie juz nikt z telefonem nie przychodzil.
Sprawa druga: logistyka i organizacja.
Dostawalem prezentacje i filmy we wszystkich mozliwych formatach: mpg na cd, dvd video, pamieci USB. Nie wiem na czym polega fenomen, ze niektorzy potrafia miec przygotowany film na plycie opisanej informacjami (data, temat, format), ktora odpala sie wszedzie, a inni przekazuja nieopisana plyte (wspomiany rumunski CD), z 250 – megowym MPEG’iem, ktory ma zalosna jakosc i odpala sie tylko na co drugim sprzecie. Nieduzym pocieszeniem jest fakt, ze nie tylko u nas nie dziala.
Chwala Bogu, ze wszystkie prezentacje byly w PPT, tu kolejny wielki uklon dla Billa i jego chorej, zaborczej monopolistycznej i jedenoczesnie zbawiennej dla swiata wizji. Gdyby nie ten pieprzony, obecny wszedzie, drogi i znienawidzony Ms Office takie miedzynarodowe wydarzenia nie mialy by technicznej mozliwosci zaistnienia. Gdyby pojawil sie jakis wyzwolony Szwed z prezentacja w Open officie, chyba posikalbym sie ze smiechu.
Kolejne spostrzerzenie: wszechobecny pierdolnik na pulpicie, ktory jest glownym miejscem przechowywania danych jest standardem. To wiecej niz standard, to zelazny, miedzynardowy wzorzec organizacji danych.

ABSOLUTNY BONUS na koniec. Niestety niezwiazany z prezentacja.
Obiekty: nowka sztuka BlackBerry 8800 (orange) i nowka sztuka Dell Lattitude D430 w wersji full wypas (6500 netto).
Zadanie: podlaczyc blackberry do lapa i zsynchronizowac. Stawianie lapa, konfiguracja i klon trwaly 3 dni. Po podlaczeniu blackberry po USB, system wywala bluescreen, natychmiast. Zjebalem autora instalacji i kazalem zrobic to jeszcze raz – instalka, konfiguracja, klon – kolejne 3 dni.
Tym razem sam wzialem obiekty, blackberry zabralem dyrektorowi, wstawilem do niego inna karte sim i przez bite 2 godziny konfigurowalem synchronizacje. Sprawdzilem to w kazda strone.
Final operacji: ide do dyrekcji, klade lapa na stol, wkladam karte SIM dyrektora do jego blackberry, podlaczam po USB i… system wywala bluescreen, natychmiast. SYSTEM WYPIEPRZA sie DO BLUESCREENA, Z POWODU KARTY SIM W TELEFONIE. sam nie wierze w to co pisze ale takie sa fakty. Chyba warstwowy model budowy aplikacji nie zadzialal. Oczywiscie obejdziemy to jakos, ale powoli dostaje paranoi.
To tyle z pola walki z technologia. Na wnioski nie mam sily.

Zielone mi c.d.

Ja dokładnie trzy tygodnie temu niezależnie od Daro robiłem podobny test.

U mnie były dwa tryby testowane: tryb czuwania (czyli wlaczony do pradu tak jak zostaje jak wychodze z domu) i wlaczony,

kreska oznacza ze nie bylo trybu stand by i pobierał zero WAT.

Lampka ikea    –   20W

Linksys WRT54GL  –  5,3W

drukarka canon mp510 5,1W  nie sprawdziłem wczasie drukowania

dysk250GB w obudowie Welland 747 0,6W 20W

PS3  1W  120-140W

dekoder N 13,2W  13,5W

monitor benq 0W 100W

glosniki logitech5500  8,3W  21,6W

zasilacz laptopa podlaczony do pradu 8,3W

laptop podlaczony do pradu naladowany 25-50W zalezy co robilem na kompie

niszczarka dokumentow 0W 50-75W

czajnik 0W 200W (dziwne ale tylko 200W)

jak wychodzilem z domu to w tym czasie zassysalo sie ok 40W nonstop

wieczorami potrzebuje jakies 300W jak siedze w pokoju

wnioski:

rozdzielilem urzadzenia na listwy tak aby wylaczac te ktora generuje 40W

dlaczego:

lepsze samopoczucie, tak samo lepiej mi smakuja zakupy ktore przynosze w siatce z materialu a nie foliowej(o ile ja wezme na zakupy ;)

Zielono mi

Zgodnie z tendencją proekologiczną, oraz zmartwieni faktem, że w roku 2030 zabraknie energii do zasilania tego całego naszego elektrycznego pierdolnika zawiązaliśmy projekt „pro-eko” mający na celu zbadanie ile energii marnujemy korzystając / nie korzystając z całego naszego sprzętu elektronicznego w domu. Wiadomo – komputer nawet wyłączony jest w trybie gotowości, nie mówiąc o reszcie sprzętu, typu telewizory, głośniki i drukarki.

W warunkach laboratoryjnych, zespół specjalistów zebrał informacje, nt. „co ile zżera prądu”. Ustaliliśmy trzy stany urządzeń:
– wyłączone albo tryb gotowości (OFF)
– w trybie gotowości do pracy (ON)
– w trybie mocnego wykorzystania (FULL POWER)
Zmierzyliśmy większość domowych urządzeń, których mierzenie gwarantowało niespalenie miernika. (wyłączyliśmy z testów pralki, grzejniki oraz drukarki havy-duty).

Oto uśrednione wyniki tajnego raportu:

(przepraszamy za dramatyczny format, może ktoś umie to ładniej przekonwertować…)

OFF [W] ON [W] FULL POWER [W]

PC domowy do grania 18 115 200
Drukarka domowa laser 9 9 do 560
LCD domowe 19″ 6 46
Głośniki wypasy 2.0 20 20
Lodówka 0 0 500
Czajniczek 0 0 2000
Lampka IKEA na halogenik 9 40 70
PC biurowy HP PIV 27 90
PC biurowy DELL CORE 2 21 50
LCD biurowe 17″ 6 36
Mac mini 6 35
Power Mac G5 38 150
LCD WYPAS 21″ 9 46

Wnioski:
Wnioski są przytłaczające. Zakładając, że nie używam sprzętu (PC, drukarka, głośniki, monitor, jakiś wzmaczniacz, TV) przez 18 godzin w ciągu dnia i dzięki mojemu proekologicznemu nastawieniu, będę wyłączał ten sprzęt na czas nieskorzystania z niego, zamiast zostawiać go w trybie gotowości, to przez rok zaoszczędzę ok 80 zł brutto. Generalnie ledwo starczy to na pokrycie kosztów zakupu wyłączanych listew, nie mówiąc o tym, że nie zwróci się miernik (kosztował 100 zł).
To tyle z projektu, dzięki któremu mieliśmy zarobić krocie.
Osobną kwestią jest proekologiczne podejście do sprawy i wyłączanie sprzętu, zamiast zostawianie go w trybie gotowości, nie mówiąc o wymianie żarówek na energooszczędne – bo to dopiero generuje oszczędność, no i koszty, ale po kilku latach się zwróci
Jeszcze bardziej osobną kwestią, jest anty-ekologiczna lampka z ikei, która posiadając wyłącznik nie odcinający napięcia do transformatora i która nie świecąc zżera 9W. Oznacza to, że nie używając lampki, zużywamy tyle samo prądu, co używając jej przez 4 godziny dziennie. Taki paradoks poznawczy. Ciekawe ile tych lampek na świecie sprzedali…. Dla uspokojenia skołatanych nerwów, dodam, ze to dość specyficzny model lampki i inne modele nabiurkowe nie miały tego problemu.
Ponadto zdecydowanie widać ewolucje zasilaczy – maszyna z PIV (4-5 letnia), zużywa praktycznie 2 razy więcej niż najnowszy PC tej samej klasy. Mac mini przoduje – 35W podczas pracy to bardzo dobry wynik. Tym samym nie wierze w plotki, które głoszą, że można już złożyć PC na wypasie do grania (2 karty graficzne potwory i inne bajery) który będzie ciągnął 1kW. Wygląda to na spisek producentów zasilaczy. Teraz zresztą wchodzą nowe przepisy UE i sprzęt będzie musiał spełniać normy Energy Star 4.0, które jeszcze nie zostały zaakceptowane….
Oczywiście pozostają sprawy takie jak grzejniki, pralki i czajniki. Z wyliczeń wynika, że zamiast wyłączać komputery w domu lepiej pójść na herbatę do sąsiada.
Tak czy owak, oszczędzać trzeba, a w skali krajów i setek centrów danych technologie takie jak wirtualizacja czy ekologiczne zasilacze mają sens. Ale warto zacząć od własnego podwórka, o ile nie zaoszczędzimy majątku, to podłączając kilka wyłączanych listew i nie zostawiając sprzętów w trybie gotowości, można zaoszczędzić kilkanaście procent zużywanej energii. A to bardzo dobry wynik.

vista copy protection scracowany

Już nie news -bo mam ponad dwu-tygodniowe zaległości do nadrobienia, ale informacja ciekawa – scracowano zabezpieczenia visty pozwalając jej przedstawiać się jako ‚genuine vista’.
To co jednak jest najciekawsze to sposób w jaki crack działa – emulując zatwierdzony przez Microsoft BIOS pewnych platform ASUS, HP, Lenovo i Acer. No i co z tego? ano to, że producenci sprzętu są świadomi, iż cała aktywacja to jeden wielki shit, którego jedynym efektem jest niezadowolenie klientów, którym całe zamieszanie z aktywacją się po porstu nie podoba. Zgłosili się więc do emesa z prośbą o certyfikat, nie wymagający aktywacji wersji OEM. Certyfikat taki dostali.
Łącząc wszystko razem po raz eNty dochodzi się do tych samych wniosków i powtarz się te same pytania:

  • każde zabezpieczenie zostanie złamane – im bardziej popularny produkt, tym szybciej
  • im bardziej złożone zabezpieczenie tym bardziej upierdliwe dla końcowego odbiorcy
  • w tym momecie można z całą pewnością stwierdzić, iż fakt o niedogodnościach jest znany również dużym firmom i wszyscy są tego ogólnie świadomi – w tym przypadku zarówno producenci sprzętu jak i Microsoft
  • jak długo więc będzie toczył się ten bezsensowny wyścig? czy robienie coraz dziwniejszych i bardziej skomplikowanych zabezpieczeń czasem graniczących z kontrowersją (jak np. DRM) ma sens? czy nie jest tak, że ten kto ma kupić – kupi, ten kogo nie stać/jest złodziejem – i tak będzie korzystał ze spiraconej wersji?

…z cyklu neverending story…

ciekawe spojrzenie na wojnę o Yahoo

o tym, że toczy się wojna o Yahoo – słyszał pewnie każdy. świat giełdowych machlojek jest mi obcy i kiedy słyszę, że emes ma zapłacić $3o-4o mln dolarów za manipulacje wśród akcjonariuszy nie rozumiem jak to możliwe – tak oficjalnie. jest nawet nazwa firmy specjalizującej się w takich akcjach. huh. ale najciekawsze to spostrzeżenie/pytanie, na jakie trafiłem: Yahoo to 3cia firma na świecie po Google i NSA oparta na opensource… jak mają zamiar poradzić sobie z tym problemem?
nie qmam zamiarów polityki emesa.. sami są ociężałym gigantem teraz chcą łączyć się niemal za wszelką cenę z kolejnym – wyjdzie z tego ociężały Cerber, czekający na urżnięcie jednego z łbów. nie wydaje mi się, żeby ta fuzja spowodowała konqrencyjność dla google… zmiana zarządu Yahoo ma być w maju więc wkrótce się przekonamy q:

Być anonimowym w gąszczu miejskich kamer

Systemy rozpoznawania twarzy działają w monitoringu miejskim i pewnie w wielu firmach będą lub są wdrożone. Niby nic ale człowiek lub być anonimowy, a przynajmniej mieć poczucie prywatności.

Rozwiązanie, które napewno ułatwi zachowanie anonimowości, ale jednocześnie może wzbudzić podejrzenia i może powodować dodatkową kontrolę ;)

Sami oceńcie rozwiązanie o nazwie I-R.A.S.C.

filo-61.jpg

filo41.jpg

filo31.jpg