Skip to Content

IT nieuczesane.
category

Category: society

DigiGirlz

DigiGirlz_logo

Rusza tour DigiGirlz!

Pierwszy przystanek – Warszawa 20 Marca 2010 na Uniwersytecie Warszawskim.

Organizator: Women in Technology

Rejestracja: http://digigirlz.pl

Projekt DigiGirlz powstał z myślą o rozwoju młodych kobiet w dziedzinie IT. Celem projektu jest zachęcenie młodych ludzi, a zwłaszcza kobiet, do studiowania kierunków o specjalności technicznej (kandydaci na studia), a także zachęcenie do rozwijania umiejętności technicznych (gimnazjalistki, przyszłe kandydatki na studia).

Konferencja podzielona jest na 3 części ze względu na grupy docelowe (więcej szczegółów w agendzie spotkania), ale jeżeli każda z grup ma ochotę posłuchać o wszystkim – przyjdźcie koniecznie!

Kolejne przystanki to:

  • 20 marca 2010 – Warszawa, Uniwersytet Warszawski
  • 10 kwietnia 2010 – Gdańsk, Uniwersytet Gdański
  • 24 kwietnia 2010 – Kraków, Akademia Ekonomiczna
  • 22 maja 2010 – Wrocław, Politechnika Wrocławska
  • 29 maja 2010 – Poznań, Instytut Informatyki

Partnerami akcji są firmy Microsoft i Symantec, a z uczestnikami spotkają się przedstawiciele m.in. Uniwersytetu Warszawskiego oraz takich firm jak: TechData Polska, CQURE, Microsoft oraz Symantec, a także grupy Garage Team (Lego Mindstorms).

sent by Paula (:

eN.

Speaker Idol na C2C’2010

Właśnie ogłoszono, że na tegorocznym C2C, który odbędzie się 17. kwietnia, zostanie przeprowadzony konkurs Speaker Idol. Przedruk z oficjalnej strony konferencji:

Mamy przyjemność już po raz trzeci zapowiedzieć konferencję C2C (Communities to Communities ), tym razem będzie to edycja 2010, która odbędzie się 17 kwietnia 2010 r. w Warszawie. Ruszamy z trzema ścieżkami (.NET, Bazy danych, IT PRO) – czyli każdy znajdzie coś dla siebie :)
Podobnie jak przy konferencjach C2C 2008 i 2009, tak i teraz zapraszamy do uczestnictwa w konkursie Speaker Idol. Wszyscy zainteresowani proszeni są o przesłanie 5-10 minutowego nagrania z propozycją sesji, którą chcieliby poprowadzić w czasie konferencji. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest nadesłanie swojego zgłoszenia do dnia 28.02.2010r. na adres si@c2c.org.pl. Spośród nadesłanych nagrań, komisja wybierze 3 najlepszą propozycje, po jednej z każdej ze ścieżek, a zwycięzcy poszczególnych ścieżek zostaną prelegentami na konferencji C2C’10.

I jeszcze mały “Easter Egg” – oprócz mnie będzie tam można spotkać jeszcze jedną osobę z w-files :) Czy się ujawni, to już zależy od niego ;)

Konferencja System Center Technology Review 2010

16. lutego odbędzie się konferencja System Center Technology Review 2010 i będziemy z Pekim na niej prelegentami :). Agenda:

  • Rejestracja i powitanie 9:00-9:30
  • Techniczne spojrzenie na Service Manager 2010 Jacek Doktór 9:30-10:30
  • Przerwa 10:30-10:45
  • Świeże spojrzenie na System Center Data Protection Manager 2010 Daniel Stefaniak 10:45-11:45
  • Przerwa 11:45-12:00
  • Niższe koszty utrzymania PC dzięki technologii Intel® vPro™ i MS SCCM SP2 Dariusz Wittek 12:00-13:00
  • Przerwa obiadowa 13:00-13:45
  • System Center Operations Manager 2007 R2 – Podstawy tworzenia skryptów, wykrywanie i monitorowanie środowiska Łukasz Rutkowski 13:45-14:45
  • Przerwa PLGSC 14:45-15:00
  • Quest Software a System Center Krzysztof Pietrzak 15:00-16:00

Więcej szczegółów tutaj: http://ms-groups.pl/plgsc/SCTR2010/default.aspx

Spotkanie MSSUG – Forefront Client Security

W najbliższy worek będę się produkować w M$ na temat FCS.

Agenda Spotkania:
18:00 – 18:20 – Powitanie liderzy grupy MSSUG
18:25 – 19:25 – Forefront Client Security: Wstęp – cechy, architektura, ogólne zastosowanie oraz wymagania instalacyjne FCS | Daniel Stefaniak
19:30 – 19:35 – Przerwa
19:35 – 20:35 – Forefront Client Security: Wdrożenie i zarządzanie – krótkie omówienie procesu instalacji, a następnie konfiguracji środowiska i wdrożenia | Daniel Stefaniak

Opis: W dobie Internetu komputery są wystawione na niezliczone niebezpieczeństwa, dlatego jednym z obowiązków każdego administratora jest zabezpieczenie oddanej pod jego opiekę infrastruktury. Producenci oprogramowania, widząc potrzebę rynku, zaczęli wypuszczać całe rodziny produktów mające na celu ochronę użytkowników przed atakami z sieci. Jednym z kluczowych elementów tego procesu jest zapobieganie zainfekowaniu złośliwym oprogramowaniem (malware). Firma Microsoft®, zauważywszy ten trend, wprowadziła produkt Microsoft Forefront Client Security (FCS) chroniący przed: wirusami, trojanami, wszelkiego rodzaju programami szpiegującymi (spyware) oraz rootkitami. Prezentacja dotycząca FCS-a została podzielona na dwie części:
1. Wstęp – cechy, architektura, ogólne zastosowanie oraz wymagania instalacyjne Forefront Client Security
2. Wdrożenie i zarządzanie – krótkie omówienie procesu instalacji, a następnie konfiguracja środowiska i wdrożenie

Link do rejestracji: http://ms-groups.pl/mssug/4.%20Spotkanie%20MSSUG/Lists/Rejestracja%20na%20spotkanie/AllItems.aspx

Opis: http://ms-groups.pl/mssug/Lists/Kalendarz/DispForm.aspx?ID=5

Wszystkich serdecznie zapraszam :)

wstęp do śmierci

enigmatyczny tytuł. dzisiejszy dowcip na bashu przypomniał mi ciekawy problem, na jaki zwrócił mi uwagę .. chyba Cabi?

>mon< zastanawiales sie kiedys, co zostanie po tobie na tym swiecie?
>Gavron< profil na naszej klasie :/

no właśnie. zakładamy profile – liczby idą w miliony. potem nagle ludzie umierają – mniej lub bardziej naturalnie [o ile śmierć może w ogóle być nienaturalna] i zostają ich zdjęcia, informacje, przemyślenia, pliki… czyli to, co dziś jest zalążkiem ‚memory dumpu’, backup rzeczywistości. co teraz firma, która przechowuje informacje ma zrobić? oczywiście najmniejszym problemem jest to, że takie pliki leżą sobie odłogiem. można tu wprowadzić politykę w stylu ‚5 lat nieużywane – do kosza’. poważniejszym aspektem, który powinien być rozwiązany prawnie to kto ma prawo do tego profilu? czy rodzina możne przejąć konto? czy może dostać się do pliqw i danych? mogą tam przecież być informacje działające na niekorzyść truposza i być może by sobie nie życzył .. a może odwrotnie – właśnie.
rozwój portali i takich przechowalni danych to w zasadzie ostatnie 1o lat. z tego tak ‚na oko’ ze 3-4 lata prawdziwego boomu. w tym czasie umarło stosunkowo niewiele osób zwłaszcza, że większa część odbiorców to osoby młode. a w pewnym wieq o takich drobnostkach się nie myśli [sursum corda vs memento mori (; ].

warto się zastanowić nad tym, gdzie jesteśmy przechowywani – wszak to nasze myśli, wypociny, fragmenty rzeczywistości – i mogą mieć bardzo różną wartość.

eN.

czego można dowiedzieć się MediaMarket

dobry, wygadany subiekt to podstawa sklepowego businessu. lubię małe sklepiki, gdzie właściciel jest hobbystą, wie co sprzedaje, potrafi doradzić i opowiedzieć o produkcie. tego braqje w molochach. dziś w MM zostałem porażony wiedzą wygadanego subiekta – całe moje studia mogę sobie w buty wsadzić ponieważ to, czego się dowiedziałem – czyli Prawdziwej Historii Internetu i Wszystkiego – jest jedyną prawdziwą wiarą. a są to takie informacje jak:

  • kartę sieciową wymyślił Macintosh – i dla tego karty mają MAC adresy
  • mac’i „działają lepiej w Internecie, ponieważ nikt nie wie jak one to robią ale się rozpychają”
  • blaszaki to złom i złożone z tych samych komponentów Mac i PC – Mac będzie nieporównywalnie szybszy
  • Internet wymyślił Macintosh [tak, tak – nie Apple, tylko Macintosh!]

ponieważ nie chciałem do końca utracić samoświadomości ewakuowałem się w popłochu, współczując potencjalnym klientom owego subiekta. że na świecie są ignoranci to wiem – wystarczy, że czasem spojrzę w lusterko, ale jedno mnie zdumiewa: pewności siebie, z jaką wygłaszane były owe kwestie pozazdrościłby Mussolini a nawet 12 apostołów. niewiarygodne.
nie byłem atakowany przez Linuxowców i Applowców od tak dawna, że myślałem, iż faszyzm umarł. huh. świat nadal jest światem – jest w tym jakaś nutka optymizmu.

nie sądzę, żeby czytelnicy w-files potrzebowali ale:

  • MAC – Media Access Control, standard Ethernet, Xerox, wstępna specyfikacja 1976. Apple właśnie powstawał [1976], nie było mowy o „sieci komputerów”. korzystał z AppleTalk [1984].
  • no comments. na pewno chodzi o nieopisane flagi w nagłówkach IP – GlobalQoS z priorytetem dla Macówek (:
  • no comments.
  • Internet wyewoluował z ARPANetu, którego narodziny sięgają lat 6o’.
  • rozumiem, że można kochać Mac’i – ale warto je chociaż odróżniać od ‚Apple’ -najwyraźniej dla wielu to jednoznaczne

eN.

Prywatność

rozumiem problem prywatności i tego, że nasze dane są przechowywane w różnych miejscach ale przez ostatnie kilka dni tyle razy ktoś zwracał na to uwagę, że zastanawiam się czy ta paranoja nie jest zdeczka przesadzona. kilka przykładów z ostatnich 24h:

  • dane do karty miejskiej w ZTM. faktycznie – po co im te dane? ale czy zarejestrowanie jej powoduje, że faktycznie ktoś będzie w stanie wykorzystać… no właśnie – co? mój numer dowodu? wydaje mi się, że można go zdobyć na 1o.ooo innych sposobów. o tożsamości dużo pisze gibon i podaje tam tyle przykładów, że zastanawiam się, czy podanie firmie swoich danych czy ich nie podanie zmienia co kolwiek? rozmowa skończyła się tym, że moje dane finansowe przekazywane sa do USA
  • fotki na FB. gdybym się bał o swoją tożsamość tak potwornie, to bym w ogóle nie zakładał tam konta [jak część z moich znajomych – tych „najbardziej dbających o swoje dane”]. ideą tego portalu jest wymiana informacji pomiędzy użytkownikami, i utrzymywanie jakiegoś kontaktu. nie wpisuje tam za dużo swoich danych ale czy dodanie jakiejś fotki czy wysłanie wiadomości z ‚trochę bardziej wrażliwszą informacją’ jest na prawdę niebezpieczna? jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby działał ‚projekt FBEchelon’ i ktoś skanuje wszystkie rozmowy – kim ja niby jestem, żeby mnie ktoś konkretnie wiskał?
  • no a teraz komentarze do publicznego DNS google… przecież w firmach i tak ustawiane są wewnętrzne a w domu od ISP – ten addr jest zajebisty w prostym scenariuszu: coś, gdzieś na szybko trzeba sprawdzić i nie pamięta się addr. „normalnych” serwerów – ode wieków mam w notatkach w telefonie addr kilq addr DNS właśnie na taką okazję, a teraz ich nie będę potrzebował…

reasumując – nie wiem czy ja jestem aż tak naiwny czy ludzie dookoła zaczynają paranoizować? pod ostrzałem uwag i komentarzy straciłem możliwość „zdroworozsądkowego podejścia” bo autentycznie zaczynam się bać – a strach prowadzi do paranoi. czy ktoś ma jakiś przykład [choćby z drugiej ręki] wykorzystania np. nr-u dowodu osobistego? gdzie jest środek ciężkości? czy mam zrezygnować z kart płatniczych [bo przecież wiedzą co, gdzie i kiedy qpuję – zresztą dla tego często korzystam z bankomatów q:], czy mam wyrobić fałszywy dowód i zacząć rejestrować się na fałszywych danych?
co z ogólnie rozumianym SSO [takim życiowym – np. jedna karta do kilq systemów, openIdentity i inne wynalazki?]? czyż nie chcemy ułatwiać sobie życia? aby to było możliwe *musi* istnieć jakieś ID powiązane z innymi ID w stałej relacji i zawsze na końcu wiąże się to z jakimiś danymi.

grrrr… nie dość, że ostatnio generalnie się zgubiłem to jeszcze wpadnę w paranoję q: może warto przeprowadzić się do Afryki albo Ameryki Południowej… albo zaginąć w tłumie w Indiach – tam nie ma kontroli urodzeń, można żyć bez dowodów i mieć wymyśloną tożsamość. czy ceną za wygodne życie nie jest *zaufanie* do instytucji z których się korzysta? [ot choćby, że jak dzwonię po taxi to wiedzą kto dzwoni i gdzie jeździłem – niebezpieczne? dla mnie po prostu wygodne, bo oszczędza mi każdorazowego przedstawiania się, skąd jadę etc.]

eN.

Ergonomio! Gdzie jesteś?

Przy komputerze trzeba siedzieć prosto. Dość wyświechtany slogan, z którego wszyscy zdajemy sobie sprawę i jednocześnie praktycznie nikt go nie przestrzega. O ergonomii i właściwym miejscu pracy powiedziano wiele i jednocześnie wciąż za mało, to temat na wiele innych artykułów, a może nawet konkurencyjny portal. Problemy z właściwymi miejscem pracy przy komputerze ma każdy, wystarczy przejść się po dowolnym biurze, rehabilitanci dostają zawału na miejscu :-). Co dziwne, w zasadzie potrzeba niewiele, aby zmienić ten stan rzeczy, najczęściej ludzie zwyczajnie nie wiedzą jak to wszystko powinno być ustawione a nadrzędnym celem konfiguracji miejsca pracy, jest taka pozycja monitora, w której nikt nie widzi że oglądasz redtube.com za pieniądze pracodawcy.
Jak ktoś chce się dowiedzieć więcej polecam http://www.zdrowebiuro.pl/ gdzie z zadziwiająco mała ilością marketingu poruszono najważniejsze kwestie.
Do tej pory żyłem w przekonaniu, że tego typu problemy mają „zwyczajni” użytkownicy. Hipoteza legła w gruzach za sprawą… wystawy fotograficznej. Ale po kolei.
Wystawa miała miejsce w warszawskiej Yours Gallery, niestety właśnie została zamknięta. Autor wykazał się nie lada cierpliwością i pomysłem fotografując zawodowych graczy i ich miejsca „pracy”. Sam pomysł i wykonanie bardzo ciekawe, można sobie troszkę poczytać i obejrzeć, o tutaj: http://www.yoursgallery.pl/exhibitions.php?action=details&exh_id=50. Do czego jednak zmierzam?
Można by przyjąć założenie, że młodzi, kreatywni ludzie nałogowo, a w zasadzie zawodowo zajmujący się gamingiem (graniem brzmi jakoś… dziecinnie :-)), zdają sobie chociaż w minimalnym stopniu sprawę z wpływu wysiadywania dziennie godzin przed komputerem w niewłaściwej pozycji… jeśli nie oni, to chociaż ich rodzice. Niestety nie zdają sobie. Po przeanalizowaniu zdjęć z ich „miejsc pracy” 10 na 14 przeczyło wszelkim zasadom ergonomii i zdrowego rozsądku, a idealne nie było żadne. Nieregulowane krzesła, brak podłokietników, nieprawidłowe rozłożenie myszek i klawiatur (na różnych płaszczyznach), czy nawet tak trywialne rzeczy jak nierównoległe ustawienie monitora. Co przy intensywnym wykorzystaniu niemalże gwarantuje trwałe problemy z kręgosłupem i chyba resztą ciała tez. Do końca życia.
Na podanym powyżej linku, widać zdjęcia dwóch „stanowisk pracy” o ile nie wchodzimy w kwestie estetyczną i higienę, to i tak Ci ludzie zdrowi nie będą. Pozostałe zdjęcia, musicie uwierzyć na słowo – przedstawiają identyczną sytuacje. Zastanawiające jest to, że praktycznie wszędzie można zdecydowanie polepszyć sytuacje jedynie poprzez inne ustawienie monitora, czy komputera, nie mówiąc o tym, że na regulowane krzesło dla dziecka dorzucą się prawie wszyscy rodzice, „bo dobre dla syneczka”.
Zastawiam się gdzie jest zatem błąd? Mnie akurat w szkole nauczyli o siedzeniu przy komputerze, pomijając fakt że przerobiłem 4 lata rehabilitacji w Konstancinie i zwyczajnie mam obsesje na tym punkcie. Ale problem musi być gigantyczny, te 14 biurek stanowi przekrój dzisiejszej młodzieży ekstremalnie wykorzystującej komputery. Reszta pewnie siedzi niewiele mniej, tylko zamiast w CS to na fejsbóku. Za 5-10 lat pójdą do pracy (większość już pojedzie – na wózkach inwalidzkich) i zdrowi to oni nie będą. Czy rzeczywiście nikt z tym nic nie robi?

co chodzi po głowie nastolatkom…

ROTFL .. ale troche przez łzy.
polecam zajrzeć sobie na ten wpis – proste badanie wykorzystujące podpowiedzi google.

huh. O_o
n.

SEclub, BU#2.5, MTS i inne literki

w dużym skrócie, zanim pozbiera się materiały, zdjęcia i inne informacje:

od wczoraj trwa MTS2oo9.. dla SEClubowców od przedwczoraj (: zaczęliśmy spotkaniem w browarmi, co było świetnym preludium do technicznego wtorq w PKMiN. możliwość porozmawiania ze śmietanką IT przy pszenicznym niefiltrowanym to miły event pozwalający poznać *osoby* a nie techników. od wtorq rano rozpoczęliśmy pracę społeczną na stanowiskach ATE – podobnie jak w zeszłym roq obsadzaliśmy z Paulą Windows Client – z tą różnicą, że teraz pod cyferką 7. opis przypadków ATE zrobię później… jak ogarnę rzeczywistość.

w tym roq sporo prezenterów z zagranicy i jak zwykle sesje zagraniczne nie są [co mnie dziwi] tymi najpopularniejszymi. najbardziej były zatłoczone sesje gibona – okazuje się, że jest bardzo duże zapotrzebowanie na sesje 4oo+ – kiedy na ekranie pokazywał się netmon i przewijały się ramki z pakietami [czy też pakiety z ramkami – zależy od kierunku patrzenia (; ] kerberosowymi, po sali przewijał się cichy szmer podziwu. ciekawym doświadczeniem były dla mnie sesje Marka Minasi – prowadzone w amerykańskim stylu aka Ballmer – głośno, ekspresyjnie, dużo biegania po sali, gestyqlacji etc. osobiście wolę bardziej stonowaną, europejską wersję (; niestety nie mogłem zobaczyć większości sesji, które chciałem – obowiązki trzymały mnie w kiosq ATE.

największym zawodem jest dla mnie bardzo mało informacji o Azure – w zasadzie była chyba tylko jedna sesja, na którą oczywiście nie mogłem pójść, ale z recenzji była na poziomie ogólnym i nic konkretnego nie było pokazane. i o dziwo odpowiedzi na część pytań dotyczących rozwiązań chmurowych dostałem z nieoczekiwanego kierunq – z ciężkiej debaty z gibonem na temat federacji i projektu geneva – to był jeden z braqjących elementów dla stworzenia infrastruktury – autoryzacja.

Bloggers Underground jak się okazało był częścią całego “community at night” – czyli spotkanie kilq społeczności. spodziewałem się ciężkiego picia i ogólnie rozumianej balangi, ale globalne zboczenie zawodowe dało w końcu znać o sobie – wszyscy sie bawili godzinami rozmawiając na tematy IT. przyznać trzeba, że w takim towarzystwie łatwo się zapomnieć we wszystkich informacjach. w skrócie – typowa impreza IT. miłym akcentem była obecność kilku osób z korpu – zwłaszcza dyrektora generalnego Jacka Murawskiego.

dziś kończy się drugi dzień – trzeba pozbierać informacje, foty, trochę pomyśleć i skrobnąć kilka informacji podsumowujących. mam nadzieję, że starczy mi sił na opisanie tego, co zrozumiałem ze scenariuszy sfederowanych, bo temat jest gorący i warty opisania…. tylko ten czas…. jakoś go ostatnio strasznie mało…

n.