Skip to Content

IT nieuczesane.
category

Category: DevOps/Scripting

skrypty, programy, command line i inne

filtrowanie po wartości

potęgą PowerShell jest jego obiektowość, dzięki czemu cały język jest bardzo elastyczny. np filtrowanie wyjścia staje się bardzo proste:

proste, jasne i przyjemne… i łatwo znaleźć na setkach tysiącach stron…

dla tego inne pytanie – a jak przefiltrować po wartościach wszystkich parametrów? np. „pokaż wszystkie parametry obiektu, które mają ‚name’ w nazwie”, albo „pokaż wszystkie wartości parametrów, które zawierają ‚abc'”. tego już tak łatwo zrobić się nie da. to będzie nieco nieprzyjemna przejażdżka, bo wymaga rozebrania obiektu na kawałki – czyli tracimy automatykę PS, która tak ślicznie pomaga w ‚normalnych’ zapytaniach, i grzebiemy we flakach.

aby osiągnąć cel trzeba skorzystać z ukrytego parametru ‚psobject’, który pokazuje wnętrzności obiektu. dodatkowo sprawę kompliqje fakt, że wyjście jest często tablicą obiektów a nie pojedynczym obiektem. pobawmy się ‚get-service’ i zrealizujmy takie zadania:

  • wyświetlmy wszystkie nazwy i wartości parametrów, które mają w nazwie ‚name’
  • wyświetlmy wszystkie nazwy i wartości parametrów, dla których wartość jest równa ‚true’

w pierwszej kolejności zobaczmy jak taki obiekt wygląda wewnątrz. najpierw klasycznie…:

a potem… od środka:

nas będą interesować ‚properties’, których nazwy zawierają ‚name’. nie będę się bawił w step-by-step, myślę, że taki początek wystarczy, a całą resztę trzeba po prostu usiąść i się pobawić. mamy podstawy więc teraz trzeba po PowerShellowemu zapisać zadanie „wyświetl wszystkie usługi (obiekty), następnie dla każdej usługi przefiltruj te parametry, który mają w nazwie ‚name’ a następnie wyświetl tylko nazwę i wartość”. po takim zapisie to już bułka z masłem:

a teraz drugie zadanie – i tu robi się na prawdę pasqdnie, bo wartości mogą być różnych typów i też są obiektami. ponadto samo ‚property, value’ będzie bezużyteczne bez dodatkowej informacji – nazwy usługi dla której je znaleźliśmy. poniżej rozwiązanie, zachęcam do zrozumienia – czyli samodzielnych testów:

żeby nie było za łatwo… i tego nie potrafię wyjaśnić – z jakiegoś powodu ‚Stopped’ jest traktowany jako $true. fragment wyjścia:

… ale już nie chce mi się zagłębiać dalej.

sztuka dla sztuki? niekoniecznie. często trafiam na scenariusz, prostszy niż zaprezentowane, gdzie dostaję obiekt o dużej liczbie parametrów – np. obiekty EXO – i chcę sprawdzić czy gdzieś nie siedzi jakaś wartość, przy czym nie mam pojęcia jak może nazywać się parametr. o ile w ogóle istnienie. np. wyświetlmy wszystkie URI jakie są skonfigurowane dla grupy o365:

to tak w ramach przygotowań do ShareCon365 (; zapraszam na moją sesję!

PS. aahhh… jeśli ktoś czytał z uwagą, to powinien zadać pytanie – „a jakie jeszcze ukryte parametry mają obiekty?„. i jeśli ktoś takie pytanie by zadał, otrzymałby zapewne odpowiedź: „<your-command>|gm -force

eN.

 

 

 

 

OneLiner vs Script, stopki i gorączka

OneLiner nie jest skryptem

pasqdny dzień. migrena, potem gorączka, a jak mam gorączkę to muszę coś napisać. czasem głupoty, ale dziś może coś sensownego. i pisząc skrypt wstrzyqjący stopki dla OWA i mobile w EXO dla paru tysięcy userów, pomyślałem o tym czemu z OneLinera zrobiło się ponad 4oo linii kodu w dwóch skryptach. nie wszyscy to rozumieją, a jeśli ktoś skrypty pisać musi, lub lubi, to powinien to bardzo dobrze (z)rozumieć. dla tego wpis, poświęcony klepaczom kodu, którzy chcą robić to lepiej.

pisanie skryptów to praca dość niewdzięczna i mało opłacalna. kiedyś sądziłem, że jak powymiatam w pisaniu PS to będę mógł na tym sensownie zarobić. fakty są takie, że za skrypty rzadko ktoś chce płacić. „bo przecież to jedno polecenie”, albo że tego się nie da używać. no i w sumie… muszę się zgodzić. skrypty na zlecenie zdarzają się, ale rzadko.

w zasadzie robię już trochę inne rzeczy, ale czasem wspieram 2gą i 3cią linię. PowerShell to moje hobby, ale w pracy oczywiście czasem się przydaje. skrypty rzadko bo:

  • 1sza linia wsparcia boi się literek. jak coś nie ma GUI, to jest nie-do-użycia. nie ma znaczenia czy jest dokumentacja, i czy to w ogóle robi coś skomplikowanego, ale klawiatura dla pierwszej linii służy do logowania. też pewnie już niedługo, bo będą się logować biometrią a w dużej mierze zostaną zastąpieni chatbotami. a więc pisanie automatyzacji w postaci skryptu dla nich – nie ma sensu.
  • 2ga linia wsparcia owszem, uruchomi skrypt. ale jeśli coś się wysypie, pokaże się jakiś błąd… koniec. skrypt do śmieci, strach, nie chcemy. oczywiście tutaj jest już sporo wyjątqw, osób które po prostu *potrzebują* automatyzacji, więc się uczą. a czasem nawet lubią.
  • 3cia linia wsparcia… jest nieliczna i dość samowystarczalna. ale zazwyczaj wolą zassać jakiś skrypt z netu a potem szukać 1oo łorkeraundów jak go użyć do swoich potrzeb, niż coś napisać. ludzie wiedzą jak ‚coś osiągnąć’ – ale napisanie skryptu to inna para kaloszy.

to oczywiście subiektywna ocena, na podstawie doświadczeń własnych. wniosek jednak nasuwa się prosty – chcesz zarobić na kodowaniu, to weź się za coś, co ma interfejs, bo linia poleceń nadal straszy. jest dla nerdów, geeków i popraprańców. ewentualnie – ostatnia deska ratunq.

OneLiner nie jest skryptem. jest… łanlajnerem. nie będę wchodził w filozoficzno-semantyczne dywagacje i definicje – dla mnie nie jest to skrypt. zastosowanie onelinera jest wtedy, kiedy robi się coś bieżącego, trzeba zrobić raz i na szybko, i samemu kontroluje się przebieg. zazwyczaj to tylko jeden w wielu kroqw w długiej pracy. skrypt dla odmiany – to coś co pisze się, żeby było. żeby zostało i żeby można było tego użyć wiele razy i wielu warunkach… a co najważniejsze – żeby użyć tego mogli inni.

taka jest moja definicja.

to samo inaczej

dostałem skrypt mailem – nawet nie oneliner, miał ponad 1oo linii kodu. i prośba „weź tu tylko braqje takiego dyngsa i już. easypeasy… aaa i to ma być uruchamiane przez adminów potem”. oj. czyli celem nie jest to, co robi skrypt, tylko automatyzacja powtarzalnego zadania, przez osoby z 2giej linii. to zmienia wszystko.

zajrzałem do środka – jak na robotę admina, spoko. co prawda z ‚dyngsem’ by sobie nie poradził i zrobił zapętloną enumerację – czyli wydłużył przebieg do kwadratu, co przy tysiącach elementów i przebiegu w okolicy 3-4h, nagle zrobiłoby się 3-4 dni (; … ale widać, że ogólnie ogarnia. a jak zatem powinien wyglądać skrypt ‚dla kogoś’, dla 2giej linii? kilka wskazówek:

  • włącz cmdletbinding – proste, a daje dodatkowe możliwości np. tryb verbose i pełną obsługę parametrów.
  • zrób dobre opisy! wykorzystaj to, co daje PS i dobrze udoqmentuj skrypt. przyda się zarówno innym jak i Tobie
  • nie nadawaj nazw zmiennych typu ‚$a’ czy ‚$tmp’ – każdy normalny edytor ma intellisense, więc nie bój się wpisać ‚$tymczasowyImportDanych’ – przecież edytor to sam dokończy, a kod staje się czytelniejszy
  • jeśli niezbędny jest import danych – musisz założyć, że ktoś zamiast pliq tekstowego spróbuje załadować obrazek, że csv będzie miał złe kolumny albo że ktoś w ogóle go ominie. weryfikacja danych jest jednym z najpracochłonniejszych elementów – a ludzie są leniwi. dobra weryfikacja danych wejściowych to mniej błędów
  • OBSŁUGA BŁĘDÓW. to jedna z najtrudniejszych rzeczy – nie tylko przy skryptach. ale w przypadq skryptów, istnieje przesąd, że obsługa błędów jest niepotrzebna albo że w ogóle jej nie ma. jeśli oddajesz skrypt komuś, to niemal każda operacja powinna być otoczona try/catch lub weryfikacją zmiennej wyjściowej działania. inaczej skrypt będzie się sypał i nikt nie będzie widział czemu, albo nawet, że się sypie. to powoduje, że kod puchnie niebotycznie bo zamiast jednej, prostej linijki nagle robi się dziesięć, ale bez tego będzie scenariusz: nie zadziałało, nie wiem, boję się, kasuję.

oczywiście takich przykazań można by mnożyć i wypisywać przez pół nocy, ale wybrałem te, których zazwyczaj nie znajduję nawet w skryptach zassanych z technet/codeplex/github czy innych repo – teoretycznie stworzonych do konsumpcji przez innych. tak jak zasadą House MD dla wsparcia jest ‚użytkownik zawsze kłamie’, tak dla skypciarzy (a w zasadzie i w ogóle ogólnie) jest ‚ludzie są leniwi’. robią minimum. chcesz napisać skrypt dobrze – napisz tak, jak byś sam chciał go użyć, pierwszy raz go widząc, nie bądź leniwy.

przykładowy szkielet skryptu, który może posłużyć jako szablon:

nie ma tu żadnego try/catch… ale jest przykład jak obsłużyć dane wejściowe i nie oszczędzać na opisach i nazwach parametrów.

jedni biegają albo chodzą na imprezy, ja sobie skrobię skrypty (; a jeśli chcesz programować zawodowo – to raczej sięgnij po VS i zacznij ogarniać jakieś .NETy, pytongi czy inne duże frameworki.

gorączka spadła, czas usnąć. miłego kodowania!

eN.

PS. contains nie jest tym, czym się wydaje.

SSPR vs contact info

ciekawy case dotyczący uruchamiania Self-Service Password Reset (SSPR) i zarazem lekcja – workaround to nie solution q:

zgłosił się do mnie zapłakany klient, że uruchamiają SSPR i muszą jakoś dostarczyć dane użytkowników do portalu. do niedawna nie było to możliwe (uservoice z 2o18), ale od jakiegoś czasu Microsoft w swojej wielkości dostarczył… no właśnie, co dostarczył? obejście problemu opisane tutaj. ‚czemu obejście?’ zapyta ktoś, kto uważnie przestudiuje, sprawdzi i stwierdzi że działa…

…ano problem polega na tym, że informacje do SSPR brane są z atrybuty ‚StrongAuthenticationUserDetails’. ten atrybut ma kilka cech odróżniających go od zwykłego atrybutu np. ‚telephoneNumber’ a jednym z nich jest fakt… że nie wypełnia wizytówki użytkownika. jest niewidzialny.

i teraz taki myk…

tak wygląda użytkownik, który wszedł na portal i wypełnił sobie dane do MFA/SSPR:

i wyświetlmy sobie właściwości w AAD:

a teraz, za artykułem, prepopuluję (dziś super po polsq) atrybuty:

no i output takiej operacji:

co się dzieje dalej? hasło dla testuser02 resetuję i działa. kiedy próbuję dostać się do portalu o365, dostaję standardowe pytanie o uzupełnienie obligatoryjnych pól do zabezpieczenia konta (czyli te do MFA, które zapisują się w StrongAuthenticationUserDetails).

a więc to …’rozwiązanie’ nie działa dla MFA, jest obejściem dla SSPR, i dane ‚zabezpieczające’ stają się *publicznie* dostępne dla wszystkich w organizacji ROTFLMAO.

eN.

Oneliner wyświetlający administratorów AAD/o365

trochę zabawa żeby udowodnić co może PS, bo można łatwiej, ale na pewno w większej ilości kroqw.

scenariusz: wyświetlić wszystkich adminów i ich role w AAD. niby proste, mamy do dyspozycji get-AzureADDirectoryRole i get-AzureADDirectoryRoleMember. a więc we w miarę prostej postaci można to zrobić tak:

już tutaj zapytanie jest dość złożone. z ciekawych elementów, które warto wyjaśnić:

  • $rn=$_.displayname jest ściśle powiązane z faktem, żeby potem wykorzystać je w selekcie. bez tego utracona by została informacja dotycząca roli – a więc byłaby lista użytkowników, bez informacji o tym, o którą rolę chodzi.
  • ..i tak w selekcie następuje ‚wstrzyknięcie’ tej informacji poprzez @{N=’role’;E={$rn}} – utworzona zostaje dodatkowa kolumna o nazwie ‚role’.

niemniej to nie koniec ‚zabawy’ bo otrzymamy płaską listę, na której jeden login może występować wiele razy – dla każdej roli w której się pojawia. mamy oczywiście ‚group-object’ które pozwoli połączyć to w jedną całość… tylko co ukaże się naszym oczom nie będzie przyjemne.

problem, który się pojawia – jak sformatować to, co wypluwa ‚group-object’? w dużym skrócie – należy się przyjrzeć temu, co ten zwraca, i potraktować go… jak każdy inny obiekt. przyjmując, że wyniki poprzedniego polecenia mam w zmiennej ‚$admins’, przyjrzyjmy się co będzie po zgrupowaniu:

a więc ‚grupa’, trzyma dla każdego wpisu, wszystkie informacje o zgrupowanych obiektach (jako kolekcja obiektów) – ze względu na to zagnieżdżenie, nie jest to zbyt proste do pracy. do tego trzeba będzie pracować na kolekcji – bo jeśli ktoś występuje w kilq rolach, to mamy liczbę mnogą. finalnie odpowiedź jest taka:

można teraz całość wypluć do CSV [ |export-csv c:\temp\admins.csv -nti -deli ‚;’ ] i zrobić raport w Excelu (:

eN.

zaokrąglanie liczb (PowerShell)

liczby można zaokrąglić/sformatować na kilka sposobów.

można np. ‚rzutować typ’ [casting] przez co liczba zostanie odpowiednio sformatowana. np. interesuje nas liczba całkowita z działania:

można też bawić się formatowaniem ciągu znaków [string] co jest zwłaszcza przydatne jeśli potrzebujemy dopełnienia – np. dopełnienie z przodu do trzech cyfr – 001, 010, 100:

zaokrąglenie liczby do konkretnej ilości po przecinq – albo jak wyżej, poprzez konwersję string…

…albo przez funkcje matematyczne. te dają trochę większą kontrolę.

przy obu działaniach trzeba mieć pewność na jakim typie danych się operuje, więc można je stosować zależnie.

…a cały wpis zainspirowany był poszukaniem sensownej metody na wyciągnięcie części całkowitej ułamka, ale nie zaokrąglaniu. wszystkie testowane funkcje – czy round, czy cast czy format string – zaokrąglają automatycznie. czyli 0,6 = 1. a ja potrzebuję zera z przodu. i tutaj klasa matematyczna sprawdza się najlepiej [podłoga z dołu i sufit z góry (; ]:

eN.

 

 

 

 

konwersja XLSX do CSV metodą przeciągnij i upuść

drag’n’drop wygląda jakoś bardziej naturalnie… ale co tam. niech będzie po polsq (;

taka sytuacja…

spora część mojej pracy to zbieranie i analiza danych z systemów – AD, AAD, Ex, EXO, SfB i tak dalej. piszę sobie do tego pałerszelki i wrzucam to do CSV. no niestety – ale cały czas nie mogę się przestawić na jakąś sensowną bazę danych, ale to nie na dziś. potem takie CSVki łatwo jest otworzyć, edytować, analizować w Excel – oczywiście już jako xlsx. wszyscy Excel znają (LoL, raczej potrafią go otworzyć i coś wpisać, bo niestety poziom obsługi podstawowych narzędzi jest niestety, na równie podstawowym poziomie), dzięki o365 mamy wspaniałe funkcje koedycji – a więc w prosty sposób cały zespół może pracować na pojedynczym źródle.

żeby odświeżyć dane w excel, znów muszę wyeksportować go do CSV. czyli:

  • otworzyć arkusz
  • zrobić export (kilka kliknięć, wybór formatu, nie pomylić się, bo jest kilka formatów CSV itd…)
  • zamknąć.

nie lubię klikać, a więc fajnie byłoby mieć ikonkę na pulpicie, przeciągam plik XLS i voila! CSVka sobie czeka w ustalonym miejscu.

taki przydługi wstęp, ale taki dzień. jak to zrobić?

automatyczna konwersja XLSX2CSV via drag’n’drop

  1. trzeba sobie machnąć prosty skrypcik PS, który konwersji dokona. np taki:

convert-XLSX2CSV.ps1

nic skomplikowanego. jeśli ma być auto trzeba pamiętać, że ścieżki muszą być zahardcodowane, a parametry wejścia najlepiej ograniczyć do nazwy pliq.

2. zrobić skrót na pulpicie, który przyjmie plik drag’n’drop. jeśli zrobimy skrót do ps1 – nie zadziała. skrót musi być do pliq exe. a więc proste:

  • utwórz nowy skrót
  • jako plik do uruchomienia:

C:\Windows\System32\WindowsPowerShell\v1.0\powershell.exe -noprofile -file C:\_scriptZ\convert-xlsx2csv.ps1

…no i w zasadzie tyle. teraz wystarczy upuścić plik Excel na skrócie i życie jest dłuższe o kilka ładnych kliqw (=

bezpośrednia edycja XLSX

a nie można by tak bezpośrednio na excelu pracować? ano możnaby. nawet na serwerze. jest taka fajna biblioteka, która pozwala zaimportować się bez instalacji samego excel. nawet kiedyś o tym pisałem. ale obsługa tego skryptem, jest mówiąc oględnie – mało przyjemna. praca na zwykłych obiektach to czysta przyjemność.

eN.

 

przekazanie zmiennych

przekazanie zmiennej

to w jaki sposób przekazywane są zmienne – przez wartość, czy przez referencję – znacząco wpływa na to, jak łatwo/trudno będzie potem pisać skrypt, oraz żeby nie zrobić sobie krzywdy. oto jak to działa w PS.

najpierw najprostszy możliwy przykład:

co pojawi się na ekranie? będzie to:

czyli zmienna była przekazana przez wartość – $a i $b są niezależnymi zmiennymi, modyfikacja jednej, nie wpływa na drugą.

ALE

inny przykład – tym razem zmienną jest tablica:

i na ekranie pojawi się:

a to oznacza, że $b=$a jest przekazaniem referencji a nie kopią zmiennej. to hiper ważne, bo może zarówno pomóc ale i nieźle rozwalić całą logikę skryptu.

bardziej złożony scenariusz, gdzie takie przekazanie jest przydatne: „jest długa lista elementów. dla tych elementów, które nie mają wartości, trzeba wykonać jakąś [czasochłonną] operację, następnie trzeba wyeksportować całą listę”

przykładowa lista [list.csv]

prosty kawałek skryptu [test-reference.ps1]

podstawowe pytanie: co zwróci $data?

cały myk polega na tym, że:

  • importuję wszystkie dane.
  • tworzę zmienną stanowiącą ich podzbiór czyli elementy bez wartości [$data przefiltrowane -not $_.value]
  • wykonuję operacje na podzbiorze – foreach($d in $partialData)
  • i na końcu chcę wszystkie wartości, a nie tylko część, wyeksportować.

pomimo, że na końcu nie ma nigdzie przepisania $partialData z powrotem do $data, wynik jest:

dzięki temu, że $partialData tylko wskazuje na elementy tej samej tablicy, operacje wykonywały się bezpośrednio. nie muszę nic kombinować i mogę teraz zrobić po prostu „$data|export-csv”.

czasem jednak scenariusz może być zupełnie odwrotny – chcemy zrobić kopię danych i na nich się pobawić, nie wpływając na ‚master copy’. w takim przypadq można użyć kilq metod – np. klonowania:

eN.

 

przekazywanie wartości – c.d.

jakiś czas temu pisałem o tym, jak powinno się/można przekazywać wartości via pipeline. krótki komentarz…

clue jest takie, że:

  • trzeba włączyć funkcje zaawansowane cmdletbinding()
  • użyć bloku ‚process {}’ dzięki czemu każdy element będzie automatycznie procesowany przez ten blok kodu za każdym razem po ‚wpadnięciu’ do potoku.
  • dzięki temu można usunąć ‚foreach’ bo blok ‚process’ i tak wykona się dla każdego elementu.

warto się sqpić nad konsekwencją tego faktu. tablice przekazywać na [co najmniej] dwa podstawowe sposoby – jako potok oraz jako parametr:

… ale po usunięciu ‚foreach’ ze skryptu, przestanie działać prawidłowo przekazanie przez zmienną wyliczaną…

aby przekonać się o tym, można uruchomić poniższy skrypt, na oba sposoby, różniący się od poprzedniego wpisu tylko weryfikacją czy element jest tablicą:

reasumując

dla zachowania możliwości wykonania zarówno poprzez potok jak i przez zmienną, lepiej zostawić pętlę foreach – nic złego nie robi.

eN.

foreach valuefrompipeline

*EDITED

mały tutorial o przetwarzaniu przekazywanych wartości, który może radykalnie zmienić czas przetwarzania skryptu. wiadomka – pipelining jest podstawowym mechanizmem PS a przy przetwarzaniu wielu elementów, czasem wręcz odruchowo, wpisuje się ‚%’ czyli foreach-object. przykładowo – znajdź wszystkich, którzy mają nazwisko na ‚x’ i wyślij im wiadomość:

a teraz standardowy scenariusz z życia codziennego: dostajemy jakieś listy w postaci pliqw tekstowych. załóżmy, że są w nim nazwy kont, z którymi coś trzeba zrobić. szkielet jest trywialny:

…mija czas i okazuje się, że nasze ‚do-something’ rozbudowaliśmy do postaci skryptu, ponieważ ilość wykonywanych czynności rośnie i oneliner jest zbyt mało wygodny. wartości można do skryptu przekazywać na dwa sposoby – bezpośrednio, jako parametr lub – tak jak powyżej – przez pipelining. druga metoda nie działa ‚od ręki’, wymaga włączenia poprzez specjalny parametr: ‚valueFromPipeline‚ [lub valueFromPipelineByPropertyName… ale to na inny wpis].

żeby pokazać co się będzie działo załóżmy, że mamy listę komputerów i operacja wymaga uwierzytelnienia się do zdalnego zasobu:

w takim przypadq, aby uruchomić skrypt dla całej listy, należy przekazać listę przez parametr:

polecenie w nawiasach ‚( )’ zostanie przetworzone, listing pliq zwraca tablicę stringów string[] i to zostanie przetworzone w skrypcie. jak na razie oczywiste oczywistości. nuda… ale zadanie nad którym pracujemy chcemy coraz bardziej automatyzować, cały proces do którego piszemy skrypty jest dość rozbudowany, a więc nasze skrypty muszą ze sobą gadać – output z jednego chcemy móc przekierować na kolejny. czyli trzeba włączyć pipelining:

jeśli przekażemy wartości przez parametr tak, jak do tej pory, to nic się nie zmieni. ale jeśli przekażemy przez pipe … coś nie halo:

..wyświetli tylko dla ostatniego elementu /: [zwróć uwagę, że skrypt ‚do-something’ wywołany jest bez parametru – valueFromPipeline oznacza ‚jeśli potok wyjściowy jest przekierowany, przekaż go do tej zmiennej oznaczonej valueFromPipeline’ ]

ah! no oczywiście! zapomnieliśmy foreach:

[tutaj już musi być parametr – $_ . a to dla tego, że nawiasy klamrowe ‚{ }’ definiują blok danych, separując potok od polecenia. niby niuans ale pokazuje, że totalnie zmienia się mechanika pod spodem]

hmm… no ale mamy kolejny problem – teraz skrypt przed każdym wywołaniem prosi o dane uwierzytelniające. lama poradzi sobie dodając parametr ‚credential’ i przekazując go podczas wywołania. ale to nie jest zawsze dobry sposób i dobrze wiedzieć czemu tak się dzieje. błąd został popełniony w momencie dodania ‚foreach’ (2). parametr ‚identities’ w skrypcie został sprytnie zadeklarowany jako tablica, a więc powinien tablicę przyjąć. ale dodając ‚foreach’, rozbijamy tablicę na poszczególne elementy i uruchamiamy skrypt wiele razy, przekazując każdą kolejną wartość jako parametr wywołania. a nie o to chodziło.

rozwiązaniem jest dodanie składni ‚begin-process-end’ do skryptu. standardowo skrypt czeka na pojedynczą wartość, po dodaniu tego bloq tworzy ‚pułapkę’ zawartą w bloq ‚process’, która będzie się uruchamiać dla każdego kolejnego elementu. co więcej, ‚process’ zostanie wykonany dla każdego przekazywanego elementu dokładnie tak, jak ‚foreach’, a więc można się pozbyć tego fragmentu:

teraz jeśli uruchomi się ‚do-sthelse | do-something’ – zostaniemy zapytanie o credsy tylko raz, po czym wykonana zostanie część ‚process’, a na koniec jednokrotnie wykona się klauzula ‚end’. wyrzucam ‚gwmi’ żeby pokazać przetwarzanie i zostawiam tylko write-host:

o to chodziło.

co zapamiętać

czym innym jest przekazanie tablicy a czym innym kolejne przekazywanie parametrów tablicy – czyli foreach. jeśli skrypt jest duży, to można dużo oszczędzić. dla tego przy pokaźnych operacjach warto zajrzeć do pomocy, opisu parametrów skryptu i sprawdzić czy deklaracja:

  • pozwala na przekazanie tablicy – np. [string[]]
  • pozwala na przekazanie przez pipe – valueFromPipeline

ponadto trzeba pamiętać, że ponieważ ‚valueFromPipeline’ jest pewnego rodzaju wskaźnikiem ‚TU PRZEKIERUJ WSZYSTKO CO WPADA’ – to może być zadeklarowane tylko raz. zadeklarowanie wielokrotnie nie spowoduje błędu składniowego, skrypt uruchomi się, ale wyniki będą mocno niedeterministyczne…

eN.

transformacja listy do csv

dane przekazywane są w różny, czasem dość dziwny sposób. ostatnio potrzebowałem danych do migracji w office365 i dane zostały przedstawione jako spis, gdzie jedynym wiążącym elementem była ilość wpisów dla każdego obiektu. coś takiego (example.txt):

takich wpisów było prawie 1oo a w efekcie chodziło o stworzenie tabeli, i dokonanie transpozycji:

nazwa parametr coś linia bez znacznika
jakaś nazwa wartość parametru tutaj jakaś wartość a tutaj kolejna wartość
inna nazwa inna wartość parametru coś i tu znów wartość
nazwa 3 parametr 3 tralalala blablabla
znów coś ciągle coś innego przykadowy ciąg znaków a tutaj kolejna wartość

 

jak widać zapis wygenerowany na stronie był dość luźny w stosunq do tego, co chciałbym mieć na końcu. tutaj poradziłem sobie przepisując ręcznie, ale przy dużej ilości wpisów…

wszystkiego nie ma sensu automatyzować, ale podstawowym zadaniem będzie owa transpozycja. w sumie to dwie linijki kodu:

pierwsza linijka to po prostu odczytanie zawartości pliq do zmiennej. a cała ‚transpozycja’ to de facto zauważenie, że:

  • każdy obiekt zapisany jest na 5 liniach
  • następnie jest pusta linia oddzielająca
  • kiedy sklei się wszystkie 5 linii średnikami.. to w zasadzie już

cały myk jak ładnie skleić wartości tabeli do stringa? wystarczy wskazać tabelę, i użyć ‚join’. ot – PowerShell. nie trzeba żadnych pętli ani wynalazków, wszystko zrobi za nas (; dodajmy do tego, że substrakt tabeli można uzyskać wskazując konkretne elementy, a jeśli są w zapisie ciągłym to wystarczy użyć ‚..’ . czyli tak:

inkrementując w pętli $i+=6 – to przeskakiwanie co 6 kolejnych linii.

‚podtabela’ma natomiast podane $i+5 aby ominąć ostatnią, pustą wartość.

…teraz wystarczy otworzyć w excelu i sobie resztę doklikać i uporządkować. voila.

eN.

 

%d bloggers like this: