Skip to Content

IT nieuczesane.
category

Category: article

kopiowanie plików na VM

nie qmam polityki eMeSa, który zdając sobie sprawę z wagi wirtualizacji, ubił środowiska wirtualizacyjne na stacjach roboczych. Hv na lapq ma wiele wad, ale jedna z nich została usunięta. w końcu można kopiować pliki bezpośrednio na maszynę… szkoda, że nie w drugą stronę, ale od czegoś trzeba zacząć q:

pełny opis zamieściłem tutaj.

eN.

 

 

Jakie czasy taka bomba atomowa

Daro zmroził poprzednim wpisem dziennikarzy, ja zmrożę resztę, bo jak się okazało dziennikarze akurat nic nie szyfrują.

Wpadło mi w ucho hasło, i nie mogę o tym zapomnieć….

Bo, że rządy szpiegują telefony, to wiemy.

Że nie ma co kupować chińszczyzny, bo są szpiegule w firmware … to wiemy.

Ale to wszystko może nas już w ogóle nie bulwersować, bo nie będzie już niedługo sensu cokolwiek szyfrować, chować i utajniać. Tak jak dwie atomówki na Japonię zmieniły podejście do wojen, to ten news IMHO może zmienić podejście do komunikacji w internecie. Ciekawe co z tego wyniknie.

NSA buduje komputer kwantowy

Link 2

 

Odrobina kultury

8 Marca miało miejsce coroczne rozdanie nagród branży reklamowej w jednym z najważniejszych polskich konkursów – KTR: http://www.ktr.org.pl/nagrody-ktr/

Jest to wydarzenie stricte branżowe, ale wpis o nim na w-files pojawia się z dwóch powodów:

1. Najwyższe wyróżnienie, tzw Grand Prix zostało przyznanie nie za wypasiony film reklamowy , czy elektryzującą kampanie, ale za akcje związaną tylko z internetem.Pomijając tą ciekawostkę, pomysł, który wygrał był naprawdę zajebisty, WARTO przeczytać wywiad z nagrodzonymi (fajne chłopaki btw):
http://nowymarketing.pl/a/3297,alek-frydrych-i-mateusz-zdanko-zdobywcy-grand-prix-ktr-2014-nic-na-sile-wykopowicze-sa-wyjatkowo-wyczuleni-na-tandete

2. Wśród wielu kategorii/podkategorii w których przyznawane są nagrody  takich jak film, radio, druk, desing, mamy specjalizacje związane np. tylko z reklamami w grach, w mediach społecznościowych czy ilustracje webowe. Jest to o tyle istotne że jeszcze kilka lat temu nikt o tym nie myslał, a 10 lat temu reklama to była tylko telewizja, prasa i outdoor.
Ot taki kolejny element, który pokazuje, że cyfryzacja nie dotyczy tylko obiegu dokumentów, ale całego naszego życia. I stawiam wydajność nowego GTX Titan przeciwko CPU z pegasusa że jeszcze bedąc w pełni sił witalnych, dożyjemy tak wyczekiwanej, nie tylko przez Nexora ery posthumanizmu…

 

skąd brać materiały edukacyjne?

w IT od dawna funkcjonuje automatyczny forward na kwerendę ‚a jak to się robi?’ -> RTFM. w dzisiejszych czasach nawet nie trzeba za bardzo czytać – pojawiły się media audio i video, podcasty, webinaria i tak dalej. jest tego na prawdę dużo. do poczytania jet oczywiście:

  • cały technet dla ITPpro. czyli wszelkie step-by-stepy, installation guide, whitepapers, opisy funkcji i dużo, dużo więcej.
  • MSDN dla devów. czyli głównie SDK i dostęp do bebechów

są to jednak materiały bardziej dla PROsów. co z tymi, którzy zaczynają i chcieliby się nauczyć? tutaj w sukurs przychodzą materiały video. jeśli chodzi o polski site z prezentacjami w naszym ojczystym, gdzie warto zacząć naukę – jest virtualstudy. można tam znaleźć zarówno krótkie prezentacje jak całe serie – szkolenia.

 

sam Microsoft również dostarcza wiele fajnych projektów – channel9 na zasadzie vbloga z różnymi tematami, w szczególności Edge – jeden z fajniejszych ‚programów’ w TV9. ostatnio pobawiłem się w Microsoft Virtual Academy i muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się idea. MVA jest wirtualną szkołą, gdzie dostarczane są pełne szkolenia z danego produktu. dodany jest też ciekawy sposób zachęcania do edukacji – punkty przyznawane za ścieżki, małe egzaminy przygotowujące do tych prawdziwych, za które również są punkty, możliwość tworzenia swojej ‚ścieżki nauki’. braqje jeszcze szkoleń do niektórych produktów a sam interfejs pozostawia trochę do życzenia, niemniej uważam, że produkt jest bardzo wartościowy. największą wadą na tą chwilę jest brak lokalizacji – całość przeznaczona jest dla tych, którzy z angielskim problemu nie mają. zgaduję, że w przyszłości pojawią się napisy tak, jak to ma miejsce np. w prezentacjach TED.

nic tylko siedzieć i się uczyć.

AFAIK nie ma innej firmy, która dostarczałaby taką ilość materiałów edukacyjnych dla swoich produktów. uważam, że to potężna broń, która bardzo mocno przyczynia się do popularności tych a nie innych produktów. chapeau bas.

eN.

Osobliwości IT

„Niepełna poczta”

To rozwiązanie jest teoretycznie poprawne technologicznie, ale w zaskakujący sposób utrudnia życie ludziom z niego korzystającym. Przyczyn upatruje nie tyle w złej woli autorów, ile sytuacji, która zmusiła ich do takiego rozwiania. Zatem:
Dana jest mała firma (50 osób), wykorzystująca wewnętrzny system pocztowy oparty na rozwiązaniu Lotus Notes (minuta ciszy, aby uczcić wszystkich wykorzystujących ten fantastyczny i beznadziejny zarazem system pocztowy, o którym można by stworzyć oddzielny szydzący z niego portal, ale na którego nie będę teraz wylewał wiadra pomyj, gdyż nie to jest teraz istotne). Więc firma i jej dzielni pracownicy korzystający z tego nieszczęsnego Lotusa potrzebują też poczty na telefonie.
Lotus hostowany jest wewnątrz organizacji, co było sensowne i konieczne gdyż był połączony z innym kluczowym dla funkcjonowania biznesu wewnętrznym systemem. Naturalną koleją rzeczy implementowany jest konektor do BlackBerry (kolejna minuta ciszy dla użytkowników BlackBerry…), gdyż zapewne to te telefony były pierwszymi „smartfonami z obsługą poczty”. Wszystko działa jak należy.

Technologia idzie jednak dalej i nie tylko garstka wybrańców ma już BlackBerry, ale także 90% pozostałych pracowników posługuje się smartfonami… z obsługą poczty i owi pracownicy też chcą mieć dostęp do firmowej poczty.
Uruchamiany jest zatem zewnętrzny, hostowany serwer pocztowy klasy POP3/SMTP….który staje się mail-relayem dla naszego lotusa. Konfiguracja wymaga utworzenia DODATKOWYCH, oddzielnych skrzynek pocztowych dla KAŻDEGO pracownika. Trochę ręcznej grzebaniny, ale NAGLE cel zostaje osiągnięty: użytkownicy smartfona w dowolnej technologii mogą podczepić swoją skrzynkę do telefonu i … Taadaam!!! Mają pocztę firmową w telefonie.

Teraz docieramy do sedna sprawy. Pracownicy, „dzięki” temu rozwiązaniu zostali podzieleniu na dwie grupy:
Szcześliwców z BlackBerry, którzy mieli i mają swoją pocztę w telefonie.
Resztę, korzystającą ze skrzynek POP3 z zewnętrznego relaya…. którzy mają pocztę firmową , ale BEZ WEWNĘTRZNEJ POCZTY FIRMOWEJ…. Tzn.: jeśli maila do nich przysłał klient: mail z wpada do telefonu ze skrzynki POP3 z relaya, ale jeśli maila wysłał współpracownik, albo nie daj boże prezes – mail już nie trafia do telefonu, gdyż Lotus nie wysyła w pizdu gdzieś na zewnątrz komunikacji, którą zamyka w wewnętrznym obiegu…
Mogę się tylko domyślać jak to wyglądało: pracownicy bez BlackBerry, mieli pocztę w telefonie, ale zawsze potrzebny był w pobliżu laptop, dzięki, któremu mogą sprawdzić pocztę „wewnętrzną”, albo wysyłają wewnętrzną pocztę firmową korzystając z adresów z relaya, dzięki czemu mają dwie tożsamości – „firmową-lotusową” i „firmową-zewnętrzną-na-pop3”, w obydwu przypadkach ubaw z poszukiwania „historii mailowej” – bezcenny.

Mówiąc szczerze nie mam pojęcia jak udało się ludziom przeżyć ten komunikacyjny koszmar (sytuacja z roku 2012, a firma należy do segmentu „wymagających” i nie chodzi o badylarzy handlujących warzywami).

Nie mam pojęcia jak udało się doprowadzić infrastrukturę do takiego stanu, ale zakładam jedno: nikt pewnie nie słuchał pana od IT, a ten musiał zrealizować postawione przed nim zadanie….

Rzeczywista historia może różnić się drobnymi szczegółami od przytoczonej, nie dojdę do nich, gdyż rozwiązanie zostało już zaorane i szczęśliwie to nie ja byłem na pierwszej linii sprzątających.

Szacunkowe wyniki sprzedaży Surface RT i Pro

Na Bloombergu ukazał się artykuł mówiący o szacunkowej sprzedaży Surface RT i Surface Pro – jest to o tyle ciekawe, że MS jak do tej pory nie opublikował żadnych danych odnośnie poziomu sprzedaży. Przechodząc do konkretów – wg źródeł Bloomberga od czasu premiery sprzedało się ok 1 mln Surface RT  i 400 tys sztuk Surface Pro.

Powyższe wartości są znacznie niższe od tego co szacował MS –  kilka różnych źródeł podawało, że wyprodukowano 3 mln Surface RT – czyli z tego wniosek, że 2 mln sztuk zalega na magazynach.

By te wartości miały swój kontekst – w 4Q 2012 sprzedano na całym świecie 52,5 mln tabletów z czego Apple sprzedało niecałe 23 mln.

Co więcej – w  2013 ma sprzedać się ok 200 mln tabletów (wzrost o blisko 50% rok do roku!). Również ten rok ma być pierwszym rokiem gdzie sprzeda się więcej tabletów niż notebooków.

Artykuł również nadmienia o sprzedaży notebooków w 1Q2013 – wyniki są…. słabe – sprzedaż notebooków  w 1Q2013 w porównaniu do 4Q2012 ma spaść (bo jeszcze kwartał nie zakończony) o 18% – licząc średnią z ostatnich 5 lat rok do roku jest to spadek o 9%

Cóż… era post PC in progress

 http://www.bloomberg.com/news/2013-03-14/microsoft-s-surface-tablet-is-said-to-fall-short-of-predictions.html

Takie tam o płatnościach.

  Po co nam bank?

                  Pytanie wydaje się trywialne. Są po to by trzymać tam kasę! Ale czy na pewno? Ja jej tam nie trzymam, przynajmniej nie dużą kasę i nie na długo. Praktycznie po kilku dniach od uznania, rozpływa się ona po wierzycielach. Pozostała kwota jest niemal symboliczna i fatycznie bank pomaga mi w pośrednictwie płatności. Jak kupuje kawę, to bank płaci za nią moimi pieniędzmi … ale czy na pewno?

  Akceptowalne formy płatności w punkcie z kawą są wszelkie. Mogę zapłacić gotówką, więc reszkę posiadanych pieniędzy mogę trzymać w spodniach i odliczając odpowiednie kwoty płacić za usługi, czerpiąc radość z drobnego tipowania obsługi. Mogę też korzystać z kart wydanych przez bank. Ściśle powiązane z moją kupką pieniędzy w banku zobowiązują bank do zapłaty za kawę z moich środków. Pośrednik tej transakcji pobiera swoje prowizje które ja spłacam w bardziej lub mniej świadomy sposób usługodawcy lub/i bankowi. Mogę użyć któreś z modnych technologii płatności zbliżeniowych, zbliżając kartę bez podawania PINu czy nawet telefon, brelok lub praktycznie (dzięki poręcznym naklejkom), każdy przedmiot który chcemy bezwstydnie przyłożyć do terminala. Niemniej jednak proces płatności pozostaje bez zmiany. Sklep dostaje swoje, płaci dodatkowo pośrednikowi, pośrednik obciąża moje konto w banku.
Nie muszę jednak trzymać swoich pieniędzy w banku. Są już liczne firmy, które chętnie przechowają dla nas nasze pieniądze i dadzą możliwość zakupu pewnych usług. I to praktycznie bez pośredników! Globalny PayPal czy popmoney, lokalny PayU, Mpay, SkyCash i inni.  Wrzucamy tam kasę (praktycznie udzielamy im pożyczki) a firmy te oddają nam część tych pieniędzy w postaci możliwości płatności za usługi. Kupić możemy już niemal wszystko, bo PayPal jest globalny i możemy płacić za towary na świecie a lokalną lukę zaczynają wypełniać firmy takie jak SkyCash.  Dodatkowo otrzymujemy usługi z którymi banki wchodzą na rynek mocno opóźnione, czyli płatności p2p (kolega do kolegi) oraz zarządzanie „finansami” przez aplikacje mobilne. Więc czy nadal potrzebujemy banku? Jeśli bank wdroży podobne narzędzia, to czemu nie, ale jeśli nie będzie tego oferował stanie się tylko routerem naszych pieniędzy, pracującym jedynie w dniu wypłaty.
Trend może wyglądać tak. Mam pewne stałe punkty w których wydaję pieniądze (Point Of Sale). Sklep przy domu, ulubiona kawiarnia, bilety autobusowe lub przydrożna stacja benzynowa. Jedna z firm (nie bank) umawia się z nimi, że jak przyjdę Ja, i podam kod z mojego telefonu, i on się będzie zgadzał z kodem który się wyświetli na tablecie podłączonym do kasy, to firma zobowiązuje się pokryć kwotę za moje zakupy. W wygodnej aplikacji na telefonie widzę dokładnie co i komy właśnie zapłaciłem i ile mam jeszcze kasy do dyspozycji.  Kolejne POSy w drodze do pracy powodują topnienie mojej góry pieniędzy. Czym to się różni od płatności kartami bankowymi? Praktycznie niczym szczególnym.  Jednak nie jestem już przywiązany mikro płatnościami ze swoim bankiem, mogę swoje pieniądze trzymać wszędzie. U operatora GSM, w elektrowni czy w sklepie spożywczym jeśli firmy te tylko udostępnią odpowiednie aplikacje (np. Biedronka już ma!). Liczy się tylko to by było wygodnie. Wygodnie dla mnie. Być może gazownia nie będzie wymagała formy pre-paid, bo mi ufa* i będę mógł spłacić zobowiązania razem z kwartalną fakturą wraz opłatą za gaz i dystrybucję, a jak będę trzymał u nich sporą nadpłatę, to może i zniżkę dostanę na w/w usługi…
 Krótko mówiąc robi się ciekawie na rynku mikro płatności i to w czasach kiedy wydawałoby się że wszystko dąży do konsolidacji a nie rozdrobnienia.  Że z setek banków zostaną cztery rozdające karty. Technologia po raz kolejny pokazała że potrafi namieszać nawet w tak skostniałym układzie.
 Obserwuję ten rozwój z wypiekami na twarzy i smartphonem w ręku.

  *ufa – bo jak nie zapłacę to mi odetną gaz co w zimę może być dodatkowo mobilizujące do spłaty…

Na naszych oczach

To że się robię nostalgiczny nie jest tajemnicą, dla osób które są obok mnie, a że mój  syn upodobał sobie film Apollo 13 i oglądamy go na okrągło, skłoniło mnie do przemyśleń.
W 1969 roku, więc niemal na naszych oczach wylądował załogowy statek na księżycu, nie chcę się tutaj za dużo rozwodzić o samym fakcie, ale ci co byli centrum NASA (Przylądek Canaveral) lub chociaż oglądali jakiś film o misjach Apollo wiedzą, że obecnie strażak w Żabiej Górce Zdroju ma lesze wyposażenie niż ówcześni kosmonauci. Nie było porządnych materiałów, nie było doświadczenia i praktycznie nie było komputerów. Większość rzeczy było sterowanych elektrycznie lub manualnie.  Do tego nie było praktycznie zupełnie grafiki komputerowej więc telewizja w odcieniach szarości pokazywał plansze  ze strzałkami Adama Słodowego.

Przykład jest tutaj.

Kult metalu, szkła i ogromnej ilości paliwa…

Przez te kilkadziesiąt lat zmieniło się praktycznie wszystko a zmieni się jeszcze więcej. Żeby się za bardzo nie rozpisywać możemy sobie porównać co elektronika dała nam w ostatnich latach na przykładzie lądowania łazików na Marsie. Kolejny raz pomijając całą złożoność tematu (tu nie miejsce na to) dwa lądowania. Pierwsze jeszcze w starym stylu … łubudu

Opportunity wylądował efektownie, skutecznie, ale niedbale. Były problemy po lądowaniu … mamy już obraz 3d i oczywiście pełne elektroniczne, samodzielne sterowanie lądowaniem i raptem kilka lat później … majstersztyk

Jak to pierwszy raz zobaczyłem, byłem przekonany, że oglądam coś co jest tylko wizją pisarza SF. Ale udało się, wylądował w stylu pięknym.

Piękne animacje NASA oraz doskonały sprzęt na łaziku … kamery wielospektralne oraz cuda jak ChemCam (silny laser, który jest w stanie z odległości kilku metrów odparować fragment marsjańskich skał – urządzenie pozwalające wykrywać skład chemiczny i wykonywać mikrofotografie pobranych próbek) powodują że dla mnie osadzonego cały czas w czasach Appolo 13 wydaje się to literacką fikcją.

Bonusik

Nie wiem gdzie nastąpił większy rozwój, w możliwościach animacji, rozwoju materiałów, organizacji wielkich projektów … ale oglądając te rzeczy krew mnie zaczyna zalewać, bo pewno dzisiaj przestanie mi działać jaki przełącznik w laptopie, nie będę mógł zmusić skanera sieciowego do przesłania pliku na dysk a domowy router 4 razy utraci połączenie z LTE i trzeba będzie to gówno restartować! Do tego w tym tygodniu spotkam kilka osób opowiadających o tym jaki to MS jest do dupy, bo on mają XP i już nie ma wsparcia. (nawiązanie tematyczne do bloga ;p )

Wiem że za jakieś 15 lat coś fajnego poleci na Marsa balonem i na miejscu z jednego małego panelu słonecznego rozpierdzieli 10t skał dzidą laserową a ja w tym czasie będę tankował samochód który będzie palił 10l / 100 km wysokooktanówki. Wiem też że zabawka mojego syna przetrwa 20 lat i nawet antenka się nie odłamie a przyciski w pilocie telewizyjnym przestaną reagować za 2 lata …. I mógłbym tak dalej … i mógłbym zadawać pytania …. Ale niestety chyba znam odpowiedzi…

Ja chce do NASA!!!

SCCM – rozszerzamy Hardware Inventory

Zbierałem się do napisania artykułu, a wyszło jak zwykle Puszczam oczko

Więc szybka notka na blogu:

SCCM za pomocą Hardware Inventory potrafi zbierać informacje nie tylko o sprzęcie, ale o wszystkim co mamy zapisane w WMI. Szczegółowo jest to opisane na MyITForum – http://www.myitforum.com/myitwiki/SCCMINV.ashx 

Ostatnio trafił mi się przypadek – zbierz info o wszystkich profilach użytkowników i ich ścieżkach.

Najpierw trzeba wyciągnąć info z kluczy rejestru HKEY_LOCAL_MACHINESOFTWAREMicrosoftWindows NTCurrentVersionProfileList

Więc do pliku configuration.mof dodajemy na końcu sekcję:


Dzięki temu na każdym komputerze z zainstalowanym agentem SCCM-a w rootcimv2 stworzy się klasa Local_SID_List, która automatycznie będzie się wypełniać kluczami rejestru. Dzięki temu mamy parę: SID <-> profil

Teraz trzeba połączyć SID <-> User. Żeby to osiągnąć dodajemy do tego samego pliku następną sekcję:


Na każdym kompie wyciągnie info o użytkownikach lokalnych. Jeśli chcemy mieć info o SIDach kont domenowych, to musimy po prostu mieć agenta SCCM na jednym z kontrolerów domeny (konta domenowe mają swoje instancje w klasie Win32_Account)

Teraz trzeba zmusić agentów SCCM, żeby raportowali info z lokalnego WMI (instancje klas Local_SID_List i User_Account) do serwera. W tym celu modyfikujemy plik sms_def.mof


Teraz SMS Provider na serwerze sam stworzy dane w bazie SQL (w formie tabel i perspektyw), które możemy wykorzystywać do tworzenia raportów. Jeśli nie chce nam się bawić w SQLki, to można na maszynie uruchmić SCCMowy Resource Explorer i obejrzeć wyniki Hardware Inventory.

Co do dokładnego procesu tworzenia raportów – to już temat na inny wpis Uśmiech

Przyszłośc sieci

Ciekawy art na temat tego, co google planuje zrobić z siecią. Dużo tekstu jak na computerworld. Warto zajrzeć.
http://www.computerworld.pl/artykuly/374127/Czy.Google.znalazl.metode.na.zdominowanie.globalnego.ruchu.sieciowego.html