Skip to Content

IT nieuczesane.
author

Author: Daro

About the author

Od 1998 w branży, to za mało by zostać bogiem, za dużo by milczeć. Bojownik o normalną informatykę. Były student PJWSTK i wykładowca CNAP. Obecnie aktywnie walczy na froncie dwóch przeciwieństw, które trzeba połączyć: technologii i biznesu. Motto zawodowe: „Da się ogarnąć każdy burdel, ale proszę o podanie danych do faktury”

Windows logon: kolejna tajemnica.

Sytuacja:
Serwer: W2K8 (Standard)
Klient: W7 / VISTA
Z klienta, łączymy się po rdp do serwera. Wyskakuje od razu okno do podania użytkownika i hasła.
Trik: jeśli hasło wkleimy za pomocą CRTL+V, wszystko ok, jeśli za pomocą SHIFT+INS: nie działa, system informuje o nieprawidłowym haśle.
Jest to tym bardziej, dziwne, że w całym systemie skrót SHIFT+INS funkcjonuje prawidłowo, nawet w polu nazwy użytkownika.
Owszem problem, nie wymaga krytycznej poprawki i natrafi na niego jedynie znikomy odsetek korzystających ze starego jak świat, jeszcze dosowego skrótu SHIFT+INS…. ale bug znaleziony :-)

SLA

Kojn podesłał…
SLA

Windows 7 pass crack

Mniejsza o powód, każdy prędzej czy później będzie musiał dostać się do systemu windowsowego.
Nie wiem na czym polega magia windows 7, którą podobno przepisano od podstaw, nie obchodzi mnie to, a nawet lepiej że tak jest.
Fakt, faktem, iż na stronie http://pogostick.net/~pnh/ntpasswd/
znajdujecie 3MB obraz ISO, który po wypaleniu na płytę i zbootowaniu dowolnej maszyny resetuje hasło.
Działa na (za autorem): NT 3.51, NT 4 (all versions and SPs), Windows 2000 (all versions & SPs), Windows XP (all versions, also SP2 and SP3), Windows Server 2003 (all SPs), Vindows Vista 32 and 64 bit (SP1 also), Window 7 (all variants). Some say also Windows Server 2008 is OK.
Ja testowałem na: 2000, XP, SRV2003, Vista, 7. Nie muszę dodawać, że z sukcesem.
Czas ściągnięcia: 15 sekund, bootowanie systemu: 15 sekund, restet hasła: 15 sekund. Wrażenia: bezcenne.
System to oczywiście jakiś linuks, ale na tyle prosto to wszystko jest przygotowane, że osoba mająca minimum pojęcia ogarnie to w parę chwil. Spece tacy jak my :-) z zamkniętymi oczami. Narzędzie, jako jedyne, ANI RAZU mnie nie zawiodło, nie zależnie czy to dysk IDE, SATA, czy stary złom, czy nowiutki Dell. Całkowicie za darmola. Szacunek dla autora.
Bezpośredni link do ISO: http://pogostick.net/~pnh/ntpasswd/cd080802.zip

Windows 7 logon screen – WTF?

Czy ja jestem pierwszy, który dodaje W7 do domeny?
Co oni zrobili z tym ekranem logowania? Wiem że tak podobnie było w Viście (udało się nie dodawać u żadnego klienta do domeny), ale to jakaś masakra jest:
1 mogę wpisać tylko usera i hasło, domene/lokalny komputer podpowiada sam – najczęściej nie tak jakbym chciał
2 muszę wpisać za każdym razem od początku nazwę domeny, jeśli poprzednio logowałem się lokalnie
3 muszę pamiętać jaka jest nazwa komputera, jeśli chce się do niego zalogować lokalnie, problem często jest nie tyle z wpisanie, co z pamiętaniem. Teoretycznie, jak siadam do komputera, to nie wiem jaką ma nazwę (mam z akruszem inwentaryzacyjnym chodzić?), jeśli nie jest opisany (laptopy standardowo opisane są od spodu).
4 udało mi sie dotrzeć do ustawienia, gdy były „aktywne” dwa obrazki z kontami (admin i administrator) i nie mogłem zrobić „zaloguj innego użytkownika), a przed chwilą sam wylogowałem się z jednego z kont…
5 może komuś pomaga – ale są dostępne opcje zmiany języka i układu klawiatury podczas logowania – nim dotarłem, do „globalnych ustawień klawiatury i języka dla ekranu logowania” zablokowałem sam sobie kilka razy konto domenowe, bo układ klawiatury akurat nie był taki jak myślałem.

Sprawy może dość banalne, ale ilość tego zaskoczyła mnie, bo nie wpadłem, na ile różnych problemów można się natknąć już przy ekranie logowania… Poza tym, ciśnie się jedno: DLACZEGO? Dlaczego poprawione zostało coś, co naprawdę działało sprawnie, wygodnie i dobrze?
O ile pkt 1, 2, 5 po prostu są upierdliwe i wydłużają czas pracy, zamiast go skracać, to pkt 3 jest zwyczajnym rozwaleniem roboty – jak mam pamiętać, albo skąd mam wziąć nazwę niezalogowanego komputera (help?), a pkt 4 wygląda na zwyczajnego buga.

Jeśli miało być lepiej, to dlaczego nikt nie pomyślał ostrzeżeniu że „masz wciśnięty NumLock”? Co drugi user, który dostaje nowy laptop ginie przy pierwszym zetknięciu z tym problemem. ..

PSP właśnie umarło :-)

Koleś powinien otworzyć seryjną produkcje
http://benheck.com/10-01-2009/ps3-slim-laptop

EFS i Total Commander

Wiki raportuje:

Bawiłem się ostatnio EFS. Zachowanie pod Vista czy XP jest takie
samo. Pojawia się różnica w momencie kiedy przenosimy/kopiujemy pliki
zaszyfrowane poprzez TotalCommandera a normalnie przez Windows
Explorer. Jeżeli katalog docelowy ma ustawioną flagę szyfruj to
przenoszenie zaszyfrowanego pliku jest OK dla obu programów. Natomiast jeżeli docelowy
katalog nie posiada atrybuty szyfruj to TotalCommander rozszyfrowuje
plik i go tak pozostawia (rozszyfrowanego)w docelowym katalogu,
podczas gdy Windows Explorer przenosi plik
i pozostawia go zaszyfrowanym. Ciekawe nie? Nie ma znaczenia czy
Totalcommander pracuje z prawami administratora czy nie.

Chciałem to dokładnie zgłębić, odniosłem to do książki Training Kit
70-642, gdzie w ogóle autorzy twierdzą iż udostępnienie w sieci
katalogu który zawiera pliki zaszyfrowane powoduje ich automatyczne
odszyfrowanie i swobodny dostęp. Ja przynajmniej tak to rozumiem.

Dla w/w przypadku plik szyfrowałem lokalnym certyfikatem który
wygenerował się automatycznie.

Kącik lamera – dziś testy użytkowe.

Wszyscy napieramy o SOA, ROI, BC i CAPEX’ie. Czas na coś nieco bardziej przyziemnego, dziś w ramach odprężenia, przy MusicN0nst000p, dwa niezależne i całkowicie lamerskie testy urządzeń szeroko pojętych jako akcesoria komputerowe.
Ostatnią kartę graficzną, którą kupiłem w 2000 roku, był Sound Blaster 64 PCI (czy jakoś tak). Od tamtej pory, każdy komputer był już standardowo wyposażony we wbudowanego grajka, a odkąd dostałem na płycie wbudowane wyjście optyczne, które pozwoliło mi uniknąć „buczenia” na wzmacniaczu (zjebana elektryka w domu) żyłem w przekonaniu, że mam wszystko, czego mi potrzeba.
Aż do dnia, w którym mój wyprany marketingiem mózg zmusił mnie do kupienia Sound Blastera X-Fi XtremeGamer. Zwrócicie uwagę na nazwę, sama linia tej samej karty dźwiękowej dla graczy to sześć (!) rożnych produktów. Wybrałem średni. Pełen sceptycyzmu, podłączyłem to pod moje plastikowe pierdziawki 5.1 (Logitech X-540, w których parę przednią zastępują Creative Gigaworks T40). I kurwa usiadłem. Choć siedziałem. Testowałem to na pełnej bitów, choć 128 kbs stacji internetowej. Różnica, jaką daje X-Fi w stosunku do wbudowanej karty dźwiękowej była … hm wyraźna. Nie wiem jak oni to zrobili, ale ten kawałek drukowanej płytki, na którą wlutowali trochę transformatorów i radiator, faktycznie pracuje nad tym dźwiękiem i zwyczajnie widać (słychać) różnicę. Potem zagrałem w COD5 i przy strzelaniu z jakiejś pepeszy, chodził cały pokój. Fakt, że było głośno :-)
Podobno wbudowany w tej chłam procesor, optymalizuje dźwięk, i „odzyskuje” utracone podczas kompresji częstotliwości. Jak zwał tak zwał. Gra mi ten zestaw lepiej. Ciekaw jestem jak to zabrzmi podłączone pod budżetowe (choć obudowy z MDF) kino domowe. Faktem jest, że jestem wstanie usłyszeć różnice, a to dużo.

Druga opcja to test monitorów.
Moja kochana własna firma nabyła właśnie monitory Dell UltraSharp 2009W Black Monitor. Ładnie toto wygląda, stoi stabilnie na biurku. Ma pivota, wejście dvi i ogólnie sprawa miłe wrażenie. Zataszczyłem to do domu, myśląc, że w końcu wymienię swojego dwuletniego Samsunga SycnMaster 940Fn. Podłączyłem Dell’a jako drugi monitor (dvi) i… i chujnia panie.
Może, panorama, może ładny i stabilny (bo samsung kolebie mi sie na biurku jak wytwór jakiejś cepelii), ale kolory były… hmmm najdelikatniejsze określenie to .. chujowe. Specjalnie odpęliłem opcje klonowania obrazu i ta kupa, jaką wyświetlał Dell w stosunku do Samsunga była niewyobrażalna. Wyblakłe, bez kontrastu… a gra odpalona na tym dellu po prostu powodowała, że nie chciało mi się żyć.
Wniosek: sprzęt biurowy to biurowy, idę zarabiać na Eizo z matrycą IPS.

OT: sound transit

Wielokrotnie poruszaliśmy na naszych szacownych łamach kwestie muzyki i dźwięków, gdzieś w podtytule powinien znaleźć się slogan Nexora: „najpiękniejsza forma ciszy to dobra muza” czy jakoś tak.
Dziś kolejna wycieczka. Strona http://soundtransit.nl to swoiste „muzeum dźwięków”. Miejsce gdzie możemy ocalić dźwięki od zapomnienia, przeżyć „dźwiękowa podróż” i posłuchać masy najróżniejszych „dźwięków otoczenia” dotyczy to zarówno jakiegoś wietnamskiego chrząszcza jak i hejnału z wieży mariackiej w Krakowie.
Absolutnym mistrzostwem jest wybór miejsca startowego i końcowego – portal wygeneruje nam
„dźwiękowa wycieczke” po całym świecie. Ja właśnie słucham podróży z Wrzeszcza do Essaouira w Maroku… tutaj link, nie wiem jak długo będzie on dostępny, ale polecam!
Już widzę możliwości miksowania tego pod dobry ambient…

Ergonomio! Gdzie jesteś?

Przy komputerze trzeba siedzieć prosto. Dość wyświechtany slogan, z którego wszyscy zdajemy sobie sprawę i jednocześnie praktycznie nikt go nie przestrzega. O ergonomii i właściwym miejscu pracy powiedziano wiele i jednocześnie wciąż za mało, to temat na wiele innych artykułów, a może nawet konkurencyjny portal. Problemy z właściwymi miejscem pracy przy komputerze ma każdy, wystarczy przejść się po dowolnym biurze, rehabilitanci dostają zawału na miejscu :-). Co dziwne, w zasadzie potrzeba niewiele, aby zmienić ten stan rzeczy, najczęściej ludzie zwyczajnie nie wiedzą jak to wszystko powinno być ustawione a nadrzędnym celem konfiguracji miejsca pracy, jest taka pozycja monitora, w której nikt nie widzi że oglądasz redtube.com za pieniądze pracodawcy.
Jak ktoś chce się dowiedzieć więcej polecam http://www.zdrowebiuro.pl/ gdzie z zadziwiająco mała ilością marketingu poruszono najważniejsze kwestie.
Do tej pory żyłem w przekonaniu, że tego typu problemy mają „zwyczajni” użytkownicy. Hipoteza legła w gruzach za sprawą… wystawy fotograficznej. Ale po kolei.
Wystawa miała miejsce w warszawskiej Yours Gallery, niestety właśnie została zamknięta. Autor wykazał się nie lada cierpliwością i pomysłem fotografując zawodowych graczy i ich miejsca „pracy”. Sam pomysł i wykonanie bardzo ciekawe, można sobie troszkę poczytać i obejrzeć, o tutaj: http://www.yoursgallery.pl/exhibitions.php?action=details&exh_id=50. Do czego jednak zmierzam?
Można by przyjąć założenie, że młodzi, kreatywni ludzie nałogowo, a w zasadzie zawodowo zajmujący się gamingiem (graniem brzmi jakoś… dziecinnie :-)), zdają sobie chociaż w minimalnym stopniu sprawę z wpływu wysiadywania dziennie godzin przed komputerem w niewłaściwej pozycji… jeśli nie oni, to chociaż ich rodzice. Niestety nie zdają sobie. Po przeanalizowaniu zdjęć z ich „miejsc pracy” 10 na 14 przeczyło wszelkim zasadom ergonomii i zdrowego rozsądku, a idealne nie było żadne. Nieregulowane krzesła, brak podłokietników, nieprawidłowe rozłożenie myszek i klawiatur (na różnych płaszczyznach), czy nawet tak trywialne rzeczy jak nierównoległe ustawienie monitora. Co przy intensywnym wykorzystaniu niemalże gwarantuje trwałe problemy z kręgosłupem i chyba resztą ciała tez. Do końca życia.
Na podanym powyżej linku, widać zdjęcia dwóch „stanowisk pracy” o ile nie wchodzimy w kwestie estetyczną i higienę, to i tak Ci ludzie zdrowi nie będą. Pozostałe zdjęcia, musicie uwierzyć na słowo – przedstawiają identyczną sytuacje. Zastanawiające jest to, że praktycznie wszędzie można zdecydowanie polepszyć sytuacje jedynie poprzez inne ustawienie monitora, czy komputera, nie mówiąc o tym, że na regulowane krzesło dla dziecka dorzucą się prawie wszyscy rodzice, „bo dobre dla syneczka”.
Zastawiam się gdzie jest zatem błąd? Mnie akurat w szkole nauczyli o siedzeniu przy komputerze, pomijając fakt że przerobiłem 4 lata rehabilitacji w Konstancinie i zwyczajnie mam obsesje na tym punkcie. Ale problem musi być gigantyczny, te 14 biurek stanowi przekrój dzisiejszej młodzieży ekstremalnie wykorzystującej komputery. Reszta pewnie siedzi niewiele mniej, tylko zamiast w CS to na fejsbóku. Za 5-10 lat pójdą do pracy (większość już pojedzie – na wózkach inwalidzkich) i zdrowi to oni nie będą. Czy rzeczywiście nikt z tym nic nie robi?

Teoria spisku 2.0

Raz:
Macie picasa 3.5?
http://googleblog.blogspot.com/2009/09/picasa-35-now-with-name-tags-and-more.html
Wśród nowych bajerów rozpoznawanie twarzy – fajny feature. Programik sam skanuje zdjęcia w poszukiwaniu twarzy, a potem automatycznie przyporządkowuje je do konrkentej osoby. Chcecie zobaczyć wszystkie zdjęcia z nexorem? prosze bardzo.
Dwa:
Kojarzycie google street view? Niezle, ulice w stanach można oglądać. A kojarzycie http://www.norc.pl/ Chłopaki chyba z węgier, zrobili tego kilka razy wiecej niż google i moge oglądać na stronie klatke mojego bloku na Targówku, w którym spędziłem sporą cześć życia.
Trzy:
Kto dostał zdjęcie z fotoradaru za przekroczenie prędkości? Ile mamy kamer monitorujących ruch na mieście? Czy ciężko jest zamontować kamerke 360stopni na dachu każdej taksówki czy radiowozu, i przekazywać obraz on-line do jakiegoś centrum danych, po hdspa? wysoka jakośc obrazu na żywo?
Cztery
Łaczymy te opcje: kupujemy od googla czy kogoś tam innego licencje na engine do wyszukiwanie twarzy, zbieramy on-line obraz z kamer z danego miasta + z tych na taksówkach/radiowozach, mielimy to w centrum danych, ktorego sfinasnowanie nie wymaga rezerw NBP, a dwóch, trzech większych firm. Mamy system, który umożliwi nam monitorowanie na bieżąco, praktycznie całej metropolii i znalezienie dowolnej osoby z kilkuminutowym? kilkusendundowym (zależne od mocy przetwarzania) opóźnieniem. Pełna inwigilacja!
Oczywiście to model, choci mi o zwrócenie uwagi na fakt, że mamy w rękach (nie w labolatoriach wojskowych) narzędzia umożliwiające pełną kontrole nad wieloma aspektami naszego życia. Ide o zakład, że coś takiego jak powyżej opisana koncpecja prędzej czy później bedzie (już jest?) w rekach jakiegoś Interpolu czy CIA.
Zaprawde żyjemy w ciekawych czasach.
Ważne: pomysłodawcą całej koncepcji był Wiktor, ja tylko pisałem po zachęcie Nexora :-)