wieczór skojny i nic nie zapowiada tego, co za chwilę się rozpocznie. System został wprowadzony w stan uśpienia i spokojnie wykonywał procesy maintenancowe. Coś jednak zaczęło się dziać i już o 3 rano można było dostrzec zauważanlnie intensywne operacje na pamięci, wybudzając system. Intensywność pracy pomimo, że nie dotyczy procesora, natychmiast spowodowała podwyższenie temperatury. Jak teraz o tym myślę – to faktycznie, dzień wcześniej zupełnie bez powodu z systemu w trybie przyspieszonym wykonywane były zrzuty przetrwionych danych. Intensywność z jaką zareagował system szybko doprowadził to wysycenia zasobów oraz drżenia całego mechanizmu.
Nie trzeba się długo zastanawiać, żeby dojść do jedynego poprawnego wniosq – system został zainfekowany wirusem A/Warsaw/02/2008 lub inną odmianą H3N2.
Najwyraźniej musiałem chwilowo wyłączyć Firewall podczas odczastniej wizyty cabiego, który złapał robaka już wcześniej… a mówił, że poblokował już wszystkie porty! łobuz.
Niestety usunięcie bezpośrednie nie jest możliwe – wszystkie zasoby w systemie RTOS z SLA na poziomie 99.999% nie ma możliwości ich restartu lub odłączenia. Ten dzień jest tragiczny:

  • gigantyczny spadek wydajności
  • urządzenia peryferyjne odmawiają wykonania co niektórych poleceń, doprowadzając do niestabilności
  • niemal wszystkie urządzenia są zintegrowane. Najgorzej jest z kamerą – która najszybciej ulega przegrzaniu przez co odczyty danych są zamazane i duża część operacji musi być wykonywana kilqkrotnie celem potwierdzenia odczytów.
  • najgorsze jest jednak to, że cały mechanizm wprodzony został w tak głęboki rezonans, że obudowa telepie jak klapa starego URSUSa.

Aplikacja szczepionek nie daje wielkiego rezultatu – przyjdzie czekać i exploatować system grubo ponad normę. Wątki co chwila zawieszają się, czasem na długie minuty. Szczęśliwie core dumpy ustały, blue screeny się nie pojawiają – aplikacje pomimo mocnego przeciążenia pozostają w jako-takiej stabilności. Są i sqtki uboczne.
Mechanika, często bezwiednie zwija się do stanu wyjściowego, ochraniana wszsytkimi osłonami termincznymi, procesuje nietypowe środowisko, przeciążone pomimo DEP. Bywa to chwilami w jakiś sposób perwersyjnie przyjemnie – kiedy wszyskie procesy ulotnią się się z pamięci, pozostawiając na chwilę wrażenie inercji, jakby nagle zmieniła się wersja systemu i włączył się niewyobrażalnie psychodeliczny screensaver. Zaraz jednak przeszywający wstrząs szarpie całym urządzeniem, przechodząc falą od wewnątrz aż po wszystkie urządzenia perfyferyjne. Procesy powolnie, zmuszane, boleśnie przywracają pamięć z pagefilea, by za chwilę znów ulec nieznośnemu wirusowi.
Ciekawszt jest inny efekt – pojawią się wątki nietypowe, bez zdefiniowanego parent object, które przypominają odbicia wątków systemowych, jednak korzystają z zasobów w sposób jakby losowy, generując dość dziwne obrazy wynikowe. To dodatkowo wpływa na obsługę kamery i sam już nie wiem czy wynika to z przekłamań na poziomie sterownika, przegrzania, czy przekłamania na innym poziomie.

Zresztą efekt widzicie sami…

wirus przejmuje kontrolę, procesy systemowe utrzymywane są na poziomie podstawowym, z chwili na chwilę nie ma już mowy o prawidłowaym działaniu aplikacji…