w jaki sposób przeżyć najcięższe chwile? uciec. uciekac daleko. Więc uciekam. nie czytajcie. to moja ucieczka – jak za starych dobrych czasów… kiedy godzinami siedziałem wklepując nowe teorie, prostując skrzywienia, zaglądając pod zakryte, oczywszczając się ze strachu normalnego większości ludzi. Za brak tego strachu pokutowałem nie raz. Ludzie żadko rozumieją prawdę kiedy jest goła, rozebrana na kawałeczki i przeanalizowana. to dla tego zabroniono gombrowicza jako lekture – pojedynek analityka wygral z zabobonami, z calakami, upupil rzeczywistosc i obral ze strachu. ale to witkacy jest prowadnikiem po krainach jeszcze odleglejszych. w sumie nie wiem ktory zapuscil sie dalej… ale tez tam dotarlem.
nic jednak nie pokona kilku tygodniowej podrozy transsibem. i wlasnie teraz, kiedy wysiadlem w irkucku, nie moge dowiedziec sie wiecej, zwijam sie i nakrywam, chowam glowe i zamykam oczy. uciekam odnajdujac prerwesyjna przyjemnosc w oddawaniu sie procesowi umierania. rozluznij sie, oddaj sie ciemnosci i skocz.

witam, i o zdrowie pytam

nie pytaj. nie widzisz? zrozum lub zaakaceptuj. nawet siec przestala dziala – czy to sie rozprzestrzenia? czy obejmuje rzeczywistos? a czym jest owa jak nie tym, co postrzegamy. ergo qui ergo i nie inaczaczej. nie do konca rozumiem „jestem i nie ma mnie” pomimo, ze probowalem wielokrotnie to zrozumiec. jest jeszcze 6oo stron, ale czy moj umysl nie zamknal sie zbytnio? ja teeraz jestem. oj JESTEM jak zadko. kazdka komorka odczowka jestestwo rozpalone do granic mozliwosci.
imoto, nie zaczepiaj.. odejdz, prosze… chociaz nie – chcialem cie przeprosic. za nazywanie cie sraluchem i te stwierdzenia, ze jestes glupsza. tous ergo qui ergo. kocham cie, lobuziaq, i mysle, ze po prostu zanim zginela gabi poswiecalismy ci za malo czasu. imoto-chan, odejdz na razie – na prawde nie mam dzis sily… jutro…

jestem smokiem wawelskim po zjedzeniu szewczykowej owcy. albo zjadlem wasabi i wyplulem nosem… heheheh hihihi… zielone wasabi cieknie mi z nosa q:
zamykam oczy i widze jelene muklanowiczowne…
o dranie – net nie dziala. nie umiem tego teraz zreperowac… zbyt wymagajace zadanie – nie moge umiescic obrazka ani sprawdzic nic… mam nadzieje ze sie toto zachowa, nie mam sily na „et viva l’arte”, dzielo mgly jako ono sie rozprysqjace. wzialem zolta pigulke – nie czerwona, nie chce sie tam przenosic. chce wrocic – asap. zostawiajac za soba toto jak ariadna swoja nic. nie wiem po co – po prostu utrzymuje mnie to dobrym humorze (:
sieciwka wifi nie chce sie wlaczyc, eventlog pusty. murphy – ty huju! odejdz. pomoz mi chociaz teraz! a mam cie w dupie! zachowam to w notatniq, bede walczyl… juz prawie 39,5.. szybko to idzie… restart
MAMCIEDUPQ! dziala! moge teraz upnac obrazek.
oto panna jelena.z panna filipovicz.
bck manga
jakiez piekne byly wtedy stroje –
..och głód! objaw życia! skok tu! – idę jeść…
-… suknie, kaptury, decolletage, podwiazki, jedwabie, gorsety, fiszbiny, halki, aksamity…
lód ściął ideał z przeszłości. minimalizm obecnej formy jest tak bezpośrdeni…
..ach jest ten walk ciężki… nie uniosę… zaczynają działać proszki, jedzenie rolewa się utęskonionym ciepłem, w końcu się pocę – w 3 swetrach, dwóch parach skarpet zimowych, rękawiczkach… w końcy przestaje trząść, w końcu idzie lato…
czy przyjdzie i dla filipa gierosławskiego?
naciśnij guzik, zanim wróci świadomość, zanim przestanie kręcić się w głowie, zanim wrócisz do schematycznego wstydu, do tego toru rzeczywistego, w którym mówi się tylko część z tego co się myśli. jest geniuszem – jak w tak młodym wieq można stworzyć tak genialne dzieła, tak pełne, tak bogate, wielowymiarowe i… tak szczegółowo robijające rzeczywistość na atomy. nie – na kwarki, a może jeszcze dalej. jesteś wielki!

…odpływam z upałem, chcę już zsiąść z tej karuzeli.. czas uciec do kolejnej krainy – uzrowicielskiego snu w lasach lothlorien… oh.. galadriel…gaio, utul i przynieś ukojenie…