Skip to Content

IT nieuczesane.
archive

> Daily Archives: 26 stycznia 2009

rozszerzanie dysq i partycji

scenariusz: maszyna wirtualna z dyskiem 1oG. trzeba zainstalować trochę śmiecia i prędko okazało się, że 1oG to trochę nie na te czasy. jak zmienić wielkość partycji?

w przypadq maszyny wirtualnej dysk można rozszerzyć korzystając z malutkiego toola: vhdresizer. trochę to niestety trwa, ale przynajmniej sqtecznie.
pozostaje wielkość partycji. jeśli to są systemy pre-vista nie da się zwiększyć wielkości partycji. pozostają aplikacje typu partition magic – ale to płatne… a poza tym można bardziej ‚standardowo’. w systemie vista i w2k8 można zmienić wielkość dowolnej partycji – a więc wystaczy mieć płyte bootowalną z takim systemem. po uruchomieniu wybiera się opcję ‚repair system’. po kilq ‚next’ jest opcja ‚command prompt’. teraz wystarczy [zakładam, że jest jeden dysk z jedną partycją]:
diskpart
select disk 0
select part 1
extend

można zrestartować i po bólu.

herbaciana anihalacja

jak mawiają – shit happens. w moim przypadq: „tea happens”.
calutki qbek gorącej herbaty wypadł wprost na działającego lapa. bez cukru. niewiele to niestety zmieniło. po kiqgodzinnej reanimacji polegającej na rozłożeniu go do ostatniej śrubki i ponownym złozeniu [zostało 5 śrubek nie-wiadomo-do-czego q: ], zaczął działać. potem jednak doszedł do wniosq, że oblanie go wrzątkiem nie jest miłym doświadczeniem i ma ochotę na serwis. ciekawe co stwierdzą…

rozkręcony lap

kolejny raz mam okazję przetestować ‚środowisko mobilne’. coraz częściej zauważam, że za bardzo związany jestem ze skrzynką – czas stworzyć takie środowisko, które będzie w pełni ‚przenaszalne’. na dzień dzisiejszy jest to jednak niemożliwe:

  • mesh i inne rozwiązania tego typu są bardzo fajne do synchronizacji doqmentów. ale aplikacje i całe środowisko pracy pozostaje do skonfigurowania. gdzie się nie usiądzie ciągle czegoś będzie brakować – choćby keepassa do wszystkich haseł
  • zdalny desktop wymaga gdzieś servera. żeby zapewnić pełną dostępność – z redundancją. takie rozwiązania są za drogie – nawet zwykły pecet, działający 24/7 w domu, to trochę drogie rozwiązanie, a biorąc pod uwagę, że to zwykły pc – taki tryb działania dość szybko by go zabił
  • maszyna wirtualna to fajna rzecz – własny skonfigurowany pc zawsze i wszędzie… no właśnie. tylko jeszcze trzeba mieć jakiś server żeby to odpalić a to wymaga instalacji. załużmy, że to niewiele – pozostaje kwestia wydajności. mimo wszystko wirtualki potrafią zamulić. no i nie ma się tyle pamięci co na fizycznej. mimo wszystko nie takie przenaszalne
  • system na pendrive – super sprawa. tylko.. miałbym niby korzystać z linuxa? bo windows zainstalowany na pendrive.. hmmm.. nie wyobrażam sobie visty działającej na pendrivie. ciekawe, czy się w ogóle tak da q: ale nawet jeśli – demon prędkości to na pewno nie będzie

co pozostaje? zacząć korzystać z innych narzędzi. liczyć na rozwój systemów cloudowych i rozszerzającej się gamy produktów do wykorzystania zdalnego. tyle się o tym mówi – ale nadal nie wszystkie nisze są wypełnione. minie jeszcze trochę czasu póki w pełni będzie można uwolnić się od konkretnej instancji pudełka.